Ponad 500 dni na powrót do gry czekał Zion Williamson. Co prawda na razie zagrał tylko w meczu przedsezonowym, lecz wypadł na tyle dobrze, że fani New Orleans Pelicans nowym sezonem ekscytują się jeszcze bardziej.

Na razie to tylko preseason, ale powrót Ziona Williamsona do gry w NBA po ponad 500 dniach przerwy i tak wywołał niemałe poruszenie. On sam przyznał, że chciał potraktować to spotkanie „na luzie”, ale momentami trudno było mu zignorować wszystkie wiadomości oraz posty w mediach społecznościowych. A choć ostatecznie na parkiecie spędził kwadrans, to jednak w tym czasie i tak zdołał przypomnieć, dlaczego jest tak ekscytującym zawodnikiem.

Już pierwsza akcja meczu w wykonaniu New Orleans Pelicans ustawiona była tak, by to Williamson znalazł się w jej centrum. Największe wrażenie 22-latek zrobił jednak w drugiej kwarcie, kiedy to najpierw efektownie i w stylu LeBrona Jamesa zablokował Patricka Williamsa w kontrze, choć sędziowie uznali, że był to blok niezgodny z przepisami:

Ledwie minutę później Williamson dostał piłkę na prawym skrzydle i jednym kozłem dostał się pod kosz, omijając bezradnego Williamsa, a następnie eksplodował nad obręczą:

Udowodnił tym samym, że nadal jest niesamowicie skoczny i atletyczny. Pytano go o to także w pomeczowym wywiadzie dla ESPN, a uśmiechnięty Williamson stwierdził tylko, że o to akurat kibice nie muszą się martwić. Z kolei na pomeczowej konferencji oznajmił, że „nie mógł tak od razu pokazać wszystkiego„. – Chciałem po prostu znów to wszystko poczuć. Gram tak naprawdę z nowym zespołem, więc wciąż uczę się współpracy z kolegami – stwierdził skrzydłowy.

Trudno się z nim nie zgodzić, gdyż od jego ostatniego występu w barwach Pels – czyli od 4 maja 2021 roku – sporo się zmieniło. Dość powiedzieć, że w zespole zostało tylko pięciu graczy, którzy pamiętają jeszcze tamten występ, z czego dwóch nie wystąpiło w środowym meczu z powodu problemów zdrowotnych. 22-latek wygrany 129:125 pojedynek z Chicago Bulls zakończył tymczasem z dorobkiem 13 punktów (4-6 z gry, 5-5 z wolnych) i czterech zbiórek.