NBA to wielkie pieniądze i jeszcze większe oczekiwania, jakim muszą sprostać wszyscy związani z ligą, od pracownika hali, przez trenerów, zawodników aż po klubowych działaczy i właścicieli. W związku z tym zmiany na kluczowych stanowiskach zdarzają się stosunkowo często, a kluby robią wszystko, aby zabezpieczyć swoje interesy. Szukanie winnych za gorsze wyniki drużyny często zaczyna się od trenera, ze względu na co zespoły często przeczesują rynek w poszukiwaniu odpowiednich kandydatów na to stanowisko.

Ile klubów tyle filozofii prowadzenia drużyny. Po jednej stronie mamy San Antonio Spurs, którzy z usług Gregga Popovicha korzystają od ponad 26 lat, a z drugiej Sacramento Kings od 2006 roku mogących pochwalić się już 12 różnymi szkoleniowcami. Umiejętne poszukiwanie trenera jest zadaniem bardzo trudnym i przebiegającym w charakterystyczny sposób dla każdej drużyny.

O popularnej „rozmowie o pracę” w wydaniu NBA opowiedział były szkoleniowiec Chicago Bulls i Los Angeles Clippers Vinny Del Negro. – Moje spotkanie z Bulls znacznie różniło się od tego z Clippers. Niektóre drużyny na wstępie proszą o rozrysowanie zagrywek, które wprowadziłbyś do drużyny. Inne chcą po prostu porozmawiać o twojej filozofii (nietylko jeśli chodzi o koszykówkę). Pytają, jakie zmiany można wprowadzić do drużyny, także kadrowe.

Nigdy nie jesteś pewien, co się stanie, dopóki nie wejdziesz na samą rozmowę. Czasami nawet nie wiesz, kto będzie ją z tobą przeprowadzał. Czasami jest to tylko personel front-office. Innym razem, pojawi się także właściciel. Niektóre drużyny sprowadzają nawet psychologa zespołowego, który ma przygotowaną całą listę pytań. Chce wiedzieć, jakim jesteś liderem i konkretnych przykładów – nie tylko twoich sukcesów, ale również porażek. Jak przystosowałeś się do zmian w konkretnych sytuacjach. Jak znosisz szum medialny. W jaki sposób będziesz współpracował z zawodnikami i zarządem. Jak bardzo angażujesz się w życie zespołu.

Podczas rozmowy jest zawsze miejsce na zadawanie pytań pokroju: Czy próbują budować zespół wokół konkretnego gracza?; Czy są gotowi na podatek od luksusu?; Jak bardzo będą angażować swojego trenera w decyzje związane z draftem i wolnymi agentami?.

Przygotowanie się do tego typu rozmowy wymaga znacznie więcej badań i czasu, niż większość ludzi może sobie wyobrazić. Musisz wiedzieć jak najwięcej o drużynie. Im więcej szczegółów znasz, tym lepiej. Nie tylko odrabiasz pracę domową na temat aktualnej drużyny, ale także patrzysz na to, jak zespół jest usytuowany w przyszłości. Ile picków draftu mają w najbliższych latach. Jak wygląda mental drużyny. Musisz zbadać wszystkie istotne informacje na ten temat i być elastycznym podczas rozmowy.

Ważne jest również, aby zrozumieć oczekiwania zespołu (w krótkim i długim okresie czasu). Ciągłe doskonalenie drużyny jest najważniejsze. Czy zespół wierzy, że może realnie walczyć o miejsce w playoff w tym sezonie? Czy istnieje potencjał na pierścień? – dodaje.








1 KOMENTARZ

  1. Jak mnie irytuje słowo „działacz” w odniesieniu do osób żyjących ze sportu zawodowego. Działacz to był, no może trochę jest, persona funkcjonująca na obrzeżach „sportu amatorskiego”. Ikoniczny wizerunek to gość ze sporym brzuchem, na szyi za krótki krawat, źle dopasowany garnitur. Czasami nieudanym politruk, aktualnie rzucony na odcinek sportowy. Dziś nawet w polskich związkach sportowych jest dużo więcej pracowników etatowych.
    W sporcie zawodowym mamy pracowników klubu, płatnych nieetatowych doradców itp.
    Nawet w władzach ligi, czyli odpowiedniku związku sportowego, masz pracowników. Działaczy niet.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj