Florydę opuszczał z dużą ulgą, bo w końcu miał szansę na walkę o mistrzostwo. Szybko się jednak okazało, że Los Angeles nie ma dla niego zbyt wiele miłości. Wybrał więc Houston, gdzie z kolei nie potrafi zbudować relacji z inną gwiazdą. Zakreśli koło i wróci do Orlando? Magic muszą się zastanowić, czy Dwighta Howarda w ogóle potrzebują.

W umowie zawodnika Houston Rockets jest opcja zawodnika za 23 miliony dolarów. Wszystko wskazuje na to, że Dwight Howard zrezygnuje z możliwości przedłużenia kontraktu o kolejny rok i już latem 2016 przetestuje swoją wartość na rynku wolnych agentów. Na liście zespołów Howarda znalazła się drużyna, która jako jedyna doprowadziła go do finałów NBA – Orlando Magic.

Pamiętamy jednak w jakiej atmosferze zawodnik rozstawał się z organizacją. Chciał walczyć w czołówce, nie dogadywał się ze Stanem Van Gundym i cały swój pobyt na Florydzie traktował jak stratę czasu. Po całej sprawie pozostał duży niesmak, dlatego zarówno fani Magic, jak i cała organizacja – mogą kręcić nosem na ewentualny powrót wysokiego do drużyny.

Poza tym Nikola Vucević w bieżących rozgrywkach dał drużynie wystarczająco dużo argumentów, aby to właśnie wokół niego i Aarona Gordona budować ekipę pod koszem. Rzekomo pierwszym wyborem Howarda jest powrót do Houston Rockets. Zawodnik nie ma jednak pewności, czy jego obecna drużyna będzie chciała kontynuować z nim współpracę po tym sezonie.

W międzyczasie pojawiły się pogłoski o możliwym dołączeniu do New York Knicks. Ekipa z Big Apple również znalazła się na jego liście. Generalni menadżerowie będą długo zastanawiać się nad podpisaniem gracza, który nie dość, że jest toksyczną osobowością, to w dodatku ma bogatą historię medyczną. Czy ktokolwiek zdecyduje się dać mu maksymalne pieniądze? 30-latek na to liczy.

Wiele na temat Howarda powiedzą ostatnie mecze w sezonie. Rockets desperacko starają się o wejście do fazy rozgrywek posezonowych. Center ma możliwości, aby sprawić w tej walce różnicę. W 62 meczach rozgrywek zasadniczych notował średnio 14,1 punktu, 11,9 zbiórki, 1,4 asysty, 1,5 bloku i przechwyt. Trafia 61,3 FG% z gry.

fot. Keith Allison, Creative Commons






3 KOMENTARZE

  1. Nie wiem co za idiota by da mu maksymalny kontrakt, koleś jest już na równi pochyłej i powinien się liczyć z tym, że będzie solidnym zadaniowcem. Powinien się przyznać do słabej gry i zmniejszyć swoje wymagania finansowe. Znając życie to zostanie jeszcze rok w Houston, ewentualnie wymienią go do innej drużyny. Orlando buduje ciekawy zespół i nie powinno psuć sobie atmosfery jakimś Howardem (chyba, że za 15 mln).

  2. Howard nigdy nie był wybitnym graczem,to typowy ograniczony młot(nie mylić z polish hammer który nauczył się rzucać z półdystansu)który wykorzystywał swoje warunki pod koszem,zebrać,dobić,zablokować,natomiast już rzut dalej od kosza ma tragiczny.Jak był młodszy wychodziło mu to zgrabnie i skutecznie o ile była taktyka pod niego jak w Orlando.Widać że nie potrafi się dostosować do gry jak nie jest grane pod niego(Kobe,Harden)stracił pewność siebie i ręka mu drży przy każdym rzucie,problem widzę w jego psychice,jest po prostu słaby psychicznie,a na dodatek mam wrażenie że on nie jest lubiany przez graczy(LAL,HOU) i on to czuje stąd ta tragiczna gra plus oczywiście zbyt mały wachlarz zagrań ofensywnych,o wolnych z litości nie wspomnę i okazuje się że jest mało przydatny z przodu.Jaka rada dla niego?niech znajdzie sobie zespół w którym się odbuduje psychicznie(czyli raczej jakiegoś słabiaka w którym będą grali na niego) to może jeszcze pokaże grę jak w ORL,albo musi zaakceptować drugoplanową rolę zadaniowca i robić swoje jak nasz Gorti,czyli najważniejsze piłki idą do innych….

  3. Problemem Howarda zawsze było to, że uważał się za wybitnego zawodnika. Stawiał się ponad Shaqa i wielu innych. Niestety nawet w swym najlepszym okresie nie był genialny. W Orlando trener wydobył z niego 110%.
    Howard był bardzo dobry, jednym z lepszych centrów ostatniej dekady. Ale dzisiaj to już nawet cień samego siebie. Statystyki lecą na łeb na szyję. Zawodnik nie umie się przestawić na aktualny trend w NBA, czyli szybką koszykówkę. Jego zdrowie z sezonu na sezon coraz słabsze, kręgosłup, kolana nie wytrzymują przeciążeń.
    Jak napisał VanHAlen Howard nie jest lubiany w NBA, to dodatkowa przeszkoda dla niego.
    Pozostaje mu granie coraz mniej minut za coraz mniejsze pieniądze. On i Hibbert to największe ofiary systemu szybkich akcji i rzucania trójek w NBA. Oni nie nadążają za grą.
    Howard w Houston ma dodatkowo pod górkę. Facet czasami oddaje 4-6 rzutów na mecz, część po zbiórkach.
    Rockets to drużyna w której atakuje 1 zawodnik, a bronią maksymalnie 4.
    Harden to klepacz jak ja ich nazywam, który w obronie stoi i czeka na zakończenie akcji przeciwnika (nieważne czy stracą punkty czy nie).
    Dwight cóż, może wrócić pamięcią do finałów NBA i szykować się już na sportową emeryturę. Niech zostanie w Rockets weźmie te miliony i zakończy karierę.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj