Miami Heat prowadzą w finale Konferencji Wschodniej z Boston Celtics już 2:0. Nie byłoby to jednak możliwe, gdyby nie kombinacja talentu Gorana Dragicia i Jimmy’ego Butlera. To oni potrafią wykreować pozycje rzutowe, penetrują i przy okazji rozdzierają defensywę Celtów. Butler załapał się do składu All-NBA, a Słoweniec gra tak, jak wtedy, gdy sześć lat temu otrzymał podobne wyróżnienie.


Najciekawsze jest to, że do tej współpracy mogło w ogóle nie dojść. Heat chcieli oddać Dragicia, a całą historię przybliżył Michael Lee z The Athletic: „Co jest niezmiernie zabawne – Butler i Dragić mogli nigdy razem nie zagrać. W wymianę, w którą miało być zaangażowanych trzy kluby, Dragić miał powędrować do Dallas Mavericks, gdzie połączyłby siły ze swoim rodakiem – Luką Donciciem. Wszystko to miało sprawić, że do Florydy zawita Butler. Jednak Mavs nie byli zainteresowanie sprowadzeniem do siebie podstarzałego zawodnika, który dopiero co miał operowane kolano. Heat musieli się bardziej postarać. Nic nie poszło według planu”.

Wydaje się, że nie można obwiniać Dallas za taką, a nie inną decyzję. Dragić rozegrał zalewie 36 spotkań, był po kontuzji i wyglądał jak cień zawodnika, który wybierany był do najlepszych piątek All-NBA. A ponadto jego kontrakt opiewa na kwotę bliską 20 milionów dolarów. Mało który zespół chciałby wtedy Słoweńca u siebie.

Jednak Dragić wyzdrowiał, zaakceptował swoją pozycję w drużynie i odnalazł swój rytm gry. W „bańce” Dragić jest drugim najlepszym strzelcem zespołu. Erik Spoelstra znalazł miejsce dla swojego weterana. 


Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments