„Gramy dla kibiców, na tym to polega” dało się słyszeć z ust LeBrona Jamesa. Gdy lider Lakers wypowiadał te słowa mieliśmy marzec 2020 roku i krążącą nad NBA groźbę zamknięcia hal dla fanów, lub nawet przedwczesnego zakończenia rozgrywek. Teraz sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Zarząd ligi rozpoczął rozmowy dotyczące wymogów sanitarnych mających obowiązywać w przyszłym sezonie. Najbardziej optymistyczną z opcji jest zapełnienie trybun nawet w 100 procentach.

Głównym powodem tak optymistycznego podejścia zarządu NBA do całkowitego zapełnienia hal w przyszłym sezonie jest tempo szczepień w Stanach Zjednoczonych. Na ten moment szczepionkę podano ponad 161 milionom osób, w tym zawodnikom oraz pracownikom między innymi New Orleans Pelicans, czy Atlanty Hawks. Taka sytuacja stwarza dużo nowych płaszczyzn, na których może poruszać się liga w celu zmaksymalizowania bezpieczeństwa podczas meczów.

Liga rozważa kilka wariantów. Pierwszym z nich jest możliwość wstępu na widownię jedynie osób zaszczepionych. W tym przypadku możliwa była by rezygnacja z części wymogów sanitarnych, co pozwoliłoby chociaż na chwilę powrócić wspomnieniami do czasów sprzed pandemii. Podobną metodę od 1 kwietnia stosują Miami Heat. Drużyna z Florydy otworzyła sektor, w którym mogą zasiadać jedynie osoby zaszczepione. Kolejną możliwością jest okazanie przed wejściem aktualnego, oczywiście negatywnego, testu przeciw COVID-19. Następnym etapem ma być pobranie aplikacji, w której należy wypełnić ankietę zdrowotną. W razie gorszego samopoczucia każdy kibic zobligowany jest podejść do jednego z „kiosków”, w których jego stan medyczny zostanie zweryfikowany.

Obecnie ponad dwie trzecie drużyn NBA pozwala ograniczonej liczbie fanów na uczestnictwo w spotkaniach we własnej hali. Procent zapełnionych foteli różni się w zależności od przepisów w poszczególnych Stanach. Liga ma nadzieję na przyjęcie dodatkowych kibiców jeszcze w tym sezonie.




ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here