Ekipa z Tennessee od kilku sezonów bije się z drużynami zachodu i choć solidnie wywiązuje się ze swoich zadań, nie jest w stanie przeskoczyć pewnego pułapu. W dużej mierze wynikało to z problemów zdrowotnych i co za tym idzie – absencji gwiazd w kluczowych momentach rozgrywek. Jak jest w tym sezonie?


O dziwo, Memphis Grizzlies finałową fazę sezonu regularnego rozpoczną ze zdrową i w pełni dostępna dla trenera Davida Fizdale’a rotacją. Nawet Chandler Parsons powoli wraca do pełni sił, choć nadal prezentuje bardzo nierówną formę. Zespół zapłacił zawodnikowi niecałe 95 milionów dolarów w 4-letniej umowie, zatem siłą rzeczy w drużynie mają spore oczekiwania, co do jego wpływu na wyniki drużyny. Został sprowadzony po to, by ofensywną produktywnością wesprzeć Mike’a Conleya i Maca Gasola.

W bieżących rozgrywkach zespół mierzył się już z problematycznym kolanem wspomnianego Parsonsa, poważną kontuzją pleców Conleya, ciągnącymi się kłopotami z kostką Brandana Wrighta, czy mocno nadwyrężoną pachwiną Tony’ego Allena. Jednak przed powrotem do gry, na liście kontuzjowanych Grizzlies nie ma ani jednego nazwiska. Brzmi zabawnie, ale to dla drużyny zupełnie nowa sytuacja. W poprzednich latach Grizz zawsze musieli radzić sobie bez jednej z czołowych postaci. W zeszłym roku stracili Gasola przez uraz prawej stopy. Zespół skorzystał w tamtym sezonie z rekordowej liczby 28 zawodników.

Gramy coraz lepiej, bo coraz lepiej rozumiemy swoje role, zwłaszcza w defensywie – przyznał pierwszy rezerwowy rotacji – Zach Randolph. Po 58 meczach rozgrywek, Niedźwiedzie zajmują 6. miejsce w tabeli zachodniej konferencji, mając nieznaczną przewagę nad Oklahomą City Thunder. Tuż przed nimi znajdują się Utah Jazz i Los Angeles Clippers, więc Grizz nadal pozostają w walce o przewagę parkietu w pierwszej rundzie play-offów. W swoim pierwszym starciu po przerwie zagrają na wyjeździe z Indianą Pacers.

Cieszę się, że mamy teraz taki bogaty arsenał – przyznał trener Fizdale. Szkoleniowiec przez jakichś czas bieżącego sezonu musiał grać ustawieniem „Nasty Nine”, jak sam je nazwał. Była to dziewiątka graczy, której nic nie dolegało i która utrzymała zespół w najlepszej ósemce zachodu. – Nie czułem się dobrze z tym, że musiałem z nich korzystać w każdym kolejnym meczu – dodaje. Z drugiej strony trener ceni sobie doświadczenie, które zebrał dysponując ograniczoną rotacją. – Nie panikujemy, gdy tracimy ważnego zawodnika – mówi dalej.

To szczególnie dobre rozgrywki dla Marca Gasola. Hiszpan znalazł się w składzie zachodu na mecz gwiazd i ciągle jest największą przewagą w rotacji Memphis Grizzlies. Jego praca rozciąga się na atak i obronę. Trudno znaleźć drugiego tak wszechstronnego centra w lidze. W 55 meczach sezonu Gasol zdobywał średnio 20,6 punktu, 6,2 zbiórki, 4,3 asysty, 1,4 bloku i przechwyt trafiając 46,6 FG% oraz 38,5 3PT%. Ale czy zdrowie i dobra forma Hiszpana wystarczą Grizzlies, by zagrozić ścisłej czołówce zachodu?

NBA: Cousins dziękuje fanom i zaczyna “nowe życie”

fot. Mark Runyon | http://basketballschedule.net/



Subscribe
Powiadom o
4 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
maciek
maciek
22 lutego 2017 16:00

Dollars to donuts że tam do PO będą kontuzje . Jeżeli oni wjadą całym składem na post season, to naprawdę w nagrodę powinni wygrać mistrzostwo. Ja uwielbiam oglądać te ich grindowanie jako kontrę do tego co się obecnie w czubie NBA dzieje.

Cikos
Cikos
22 lutego 2017 17:42

Zycze im zdrowia i zeby utarli nosa jakiemus faworytowi.

Bartek
Bartek
22 lutego 2017 21:35

Miśki to drużyna bandytów:)

Grizzfan
Grizzfan
23 lutego 2017 05:21

Pomimo głupich ruchów (Chandler, Conley) jestem bardzo pozytywnie zaskoczony ich tegoroczną dyspozycją. Oby zaszli jak najwyżej i utarli nosa komuś z trójki LAC,GSW,SAS. Na miśka niestety jednak nie liczę.