Osiem drużyn, które nie wzięło udziału w bańce NBA na Florydzie rozpoczęło w tym tygodniu treningi w swoich własnych bańkach – to pierwsze tego typu zorganizowane ćwiczenia od początku pandemii.


Nadszedł długo wyczekiwany dzień dla ośmiu klubów, które nie dostały zaproszenia do bańki w Orlando. W tym tygodniu rozpoczęły się treningi „dla chętnych” organizowane zgodnie z zasadami NBA. Liga przygotowała specjalne wytyczne, kierując się regułami bańki na Florydzie, dzięki czemu drużyny mogą powoli wracać do normalnych treningów – po raz pierwszy odkąd rozgrywki zostały zawieszone w połowie marca, a więc po ponad półrocznej przerwie.

Swój mini-obóz rozpoczęli m.in. Detroit Pistons, lecz na treningach brakuje na razie Blake’a Griffina oraz Derricka Rose’a. Jak tłumaczy szkoleniowiec zespołu Dwane Casey, jest to całkowicie zrozumiałe, biorąc pod uwagę ich problemy zdrowotne w poprzednim sezonie. – Są w stu procentach zdrowi. Blake trenuje w Los Angeles, a Derrick często bywa w Detroit – zdradził trener Tłoków. Nieobecnych jest jednak więcej, bo brakuje także Christiana Wooda oraz Langstona Gallowaya.

W ich przypadku podłoże nieobecności jest inne – obaj wchodzą na rynek wolnych agentów i w zasadzie nie są związani z klubem. – To nie musi nic oznaczać i w zupełności rozumiemy ich decyzję – dodaje Casey, który w rozmowie z dziennikarzami przyznał, że jest w stałym kontakcie z tą dwójką graczy. Na razie treningi i tak koncentrują się głównie na gierkach jeden na jednego, a od 21 września zespoły będą mogły już urządzać normalne gierki, w tym także 5-vs-5.

Follow @PROBASKET


Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments