Najpierw dowiedział się, że został przez ligę wybrany najlepszym graczem minionego tygodnia na wschodzie, a potem został objęty protokołem COVID-19, co zmusza go do nieplanowanego odpoczynku. Chicago Bulls jakiś czas będą musieli sobie radzić bez DeMara DeRozana. 


Chicago Bulls zaprezentowali się w tym sezonie jako poważne zagrożenie dla głównych kandydatów do walki o mistrzostwo NBA. Poprzedniej nocy zespół z Wietrznego Miasta pokonał na własnym parkiecie Denver Nuggets, co oznacza, że z bilansem 17-8 zajmuje 2. miejsce w tabeli wschodniej konferencji. Główną postacią tej układanki jest rzecz jasna DeMar DeRozan. Zawodnik w pierwszych tygodniach rozgrywek sprawiał wrażenie, jakby znalazł swoje miejsce na ziemi. 

W 24 rozegranych meczach DeRozan notował na swoje konto średnio 26,4 punktu, 5,3 zbiórki i 4,1 asysty grając na skuteczności 49,8 FG% oraz 33,3 3PT%. Ta liczba z dystansu jest całkiem przyzwoita biorąc pod uwagę fakt, że DeRozan nigdy nie był wybitnym strzelcem za trzy. Razem z Zachem LaVinem, Lonzo Ballem i Nikolą Vuceviciem stworzyli naprawdę groźny kwartet. Niestety ostatnie wieści nie są dla DeRozana już tak przyjemne.

Liga poinformowała zawodnika, że ten zostanie objęty protokołem COVID-19, co oznacza dla lidera składu okres przerwy od gry. Żeby dostać zielone światło do powrotu, DeRozan musi mieć co najmniej dwa negatywne testy w przeciągu 24 godzin od rozpoczęcia kwarantanny. Jeśli się nie uda, ma zaplanowane 10 dni izolacji. Przed Bulls dwa mecze wyjazdowe. Najpierw zmierzą się z Cleveland Cavaliers, a następnie Miami Heat. Na razie wszystko wskazuje na to, że będą bez DeRozana. 

Jeśli faktycznie zawodnik będzie potrzebował aż 10 dni poza zespołem, nie zagra także w domowych meczach z Detroit Pistons oraz Toronto Raptors. Bulls muszą to potraktować jako przydatny test. To także szansa dla innych graczy, by pokazali trenerowi Billy’emu Donovanowi, że może na nich liczyć. 






ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here