NBA: Giannis krytykuje superteamy. Ma powody do dumy!

15
8569

Giannis Antetokounmpo w końcu zrealizował swoją największą misję. Po kilku latach bezskutecznej walki o prymat, jego cierpliwość i lojalność zostały nagrodzone. Grak wraz z drużyną Milwaukee Bucks sięgnął po upragnione mistrzostwo NBA. Droga, jaką pokonał, by dojść na szczyt, budzi podziw i wielki szacunek.


W trakcie zeszłorocznych wakacji Giannis podjął jedną z najważniejszych życiowych decyzji. Kolejne pięć lat kariery postanowił spędzić w ekipie z Wisconsin. Kibice Bucks odetchnęli z ulgą, a rywale starający się o jego usługi musieli obejść się smakiem. Antetokounmpo postawił na lojalność, gdyż czuł, że długu wobec klubu z Milwaukee nie udało mu się jeszcze spłacić.

Droga Giannisa do mistrzostwa nie była usłana różami. Wielu kwestionowało jego koszykarski warsztat, inni podważali statuetki MVP, a kolejni nabijali się z playoffowych niepowodzeń. Gdy w minionym roku Bucks po raz kolejny zawiedli, wielu ekspertów wieszczyło przeprowadzkę Giannisa do innego klubu. Plotka goniła plotkę. Dziennikarze wysyłali go do Los Angeles, San Francisco, Nowego Jorku lub Miami. Grek postanowił zostać i za swoją lojalność dziś odebrał najwyższą nagrodę.

Dołączenie do superteamu nie wchodziło w grę. Giannis postawił na „mały rynek” i na myśl o naszpikowanych gwiazdami zespołach może się już tylko uśmiechać. W trakcie pomeczowej konferencji prasowej lider Milwaukee z nieukrywanym przekąsem nawiązał do tematu superteamów.

„Łatwo jest się przenieść i wygrać mistrzostwo gdzie indziej…Mógłbym pójść do superteamu, ale my postanowiliśmy swój cel osiągnąć w trudniejszy sposób i tak właśnie zrobiliśmy. Zrobiliśmy to, kur** zrobiliśmy to”.

Dla wielu gwiazd ligi łączenie sił w ramach jednego zespołu stało się w ostatnich latach bardzo atrakcyjne. Zaczęło się od trio James-Wade-Bosh w Miami, potem Durant zasilił duet Curry-Thompson w Golden State Warriors, a w ostatnich dwóch latach James połączył siły z Anthony Davisem w Lakers, Kawhi Leonard z Paulem Georgem w Clippers, a Kevin Durant z Kyrie Irvingiem (+James Harden) w Nets. Antetokounmpo na łatwiznę nie zamierzał iść. Do celu doszedł, mając u boku Khrisa Middletona, który podobnie jak on sam w każdym kolejnym sezonie notował progres. Romantyczny i oparty na ciężkiej pracy projekt Milwaukee udało się zwieńczyć sukcesem.

Sukces odniesiony w takim stylu jak zrobił to Giannis, smakuje z pewnością jeszcze lepiej. Lider Bucks ma wielkie powodu do satysfakcji i dumy. Być może przypadek Antetokounmpo zachęci inne zespoły do cierpliwego budowania zespołu. Bucks i Warriors są doskonałym przykładem na to, że początkiem drogi do sukcesu może być udany draft NBA.

  • Dziś o godz. 21:00 zapraszamy na YouTube na kolejny PROBASKET LIVE. Michał Pacuda i Krzysztof Sendecki będą przez dwie godziny rozmawiać o NBA.







15 KOMENTARZE

  1. Autor chyba zapomniał, że super teamy powstały wcześniej. Przed Miami Heat powstał między innymi super team Phoenix Suns – Nash, Marion, Stoudemire

    • to żart? Marion i STAT przyszli z draftu a Nash jako średniak z Mavs i dopiero w Suns stał się gwiazdą z górnej półki….super teamy tworzy się sprowadzając uznane gwiazdy a nie gości którzy później się nimi stają

  2. przecież on sam ma Super Team: Midd to Allstar, a Holiday świetny obrońca i też potrafią na rzucać. Zresztą widać po ich kontraktach jak są syte.

    • Middleton i Giannis są w MIL od początku (Khris pierwszy rok grał w DET), doszedł w zasadzie Holiday i 3 lata temu Lopez. Czy to taki super team w porównaniu do tercetów Allen-Garnett-Pierce, James-Wade-Bosh, James-Irving-Love czy też Durant-Harden-Irving (tu jeszcze paru mozna dopisać 🙂 lub chociażby obecne LAL z Jamesem i Davisem ?

  3. Niewątpliwie wielkie brawa należą mu się za to, że został w swojej drużynie i to z nią chciał zdobyć i zdobył tytuł, a nie przeniósł się do innej gdzie były już gwiazdy i w miarę zgrany kolektyw.
    Niestety prawda jest taka, że ze zdrowymi Nets mogliby nawet nie zipnąć, a jeszcze final ze zdrowymi LAL czy LAC pewnie by ich wykończył.

  4. Nie widzę tu krytki super teamów. Giannis mówi, że wybrał trudniejszą drogę, co nie znaczy że krytykuje tych co wolą łatwiej i szybciej. Jeden wchodzi schodami, drugi woli wjechać windą. Tytuł „artykułu” to zwykły clickbait, nie idźcie tą drogą.

  5. Skoro przywołujemy takie stare superteamy to może jeszcze Olajuwon Drexler Barkley? Albo Shaq Kobe Malone Payton, lub chociażby dołączenie Mosesa Malone do Juliusa Ervinga w Philadelphii?

    • Myślę, że w tej dyskusji warto rozróżnić superteamy, kiedy zawodnicy łączą siły, kiedy są w szczytowych formach, najlepszym okresie kariery, a drugim okresem, czyli końcem kariery. Zarowno Barkley jak i Malone zrobili, to kiedy ich kluby już ich nie chciały, kiedy ich kariery zbliżały się do końca.

  6. Mistrz NBA został przypadkowo wyłoniony PRZEZ MASOWE KONTUZJE INNYCH.
    W normalnych warunkach takie koziołki NAWET nie zbliżyły by się do finałów..
    Masa przypadkowości. Mało to miało wspólnego z koszykówką 🏀

    • Dobra, ale nie zapominaj, że Giannis też pauzował przez dwa mecze, które mogły zaważyć o nie wejściu do finałów. Nie ma co deprecjonować ich osiągnięć, nie wystarczy mieć szczęście trzeba jeszcze umieć wykorzystać sytuację.

    • Tak jak i tytuł dla LAL w poprzednim sezonie ale jakoś nikt nie podważa tej „przypadkowości”, czy LAL mieliby na finału Davisa czy by się tak samo wysypał jak w tym roku i poprzednich sezonach ? Kontuzje były, są i będą to nieodłączna część sportu. W poprzednich latach nie było tego wcale mniej i jakoś nikt nie narzekał. CP3 i Blake Griffin praktycznie co sezon się w PO rozwalali, Durant się rozwalił, Klay się rozwalił, w sezonie po ostatnim mistrzostwie dla BOS chyba Garnett się rozsypał przed albo w trakcie finałów i na pewno w międzyczasie było dużo innych, o których nawet nikt nie pamięta. Szukanie dziury w całym.

  7. szczęśliwe mistrzostwo NBA dzięki kontuzjom kluczowych graczy w innych ekipach. nie do powtórzenia przy normalnych składach.
    coś jak wygrane Houston kiedy Jordan bawił się w baseball

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here