Alvin Gentry wyruszył w środę razem ze swoją drużyną do Orlando, gdzie NBA od końca lipca będzie próbowała dokończyć sezon. 65-letni trener nie był pewien swojego udziału w restarcie ze względu na bycie w grupie ryzyka. Nadal nie wiadomo czy w Orlando pojawi się za to inny uznany szkoleniowiec.


NBA z wielką ostrożnością podchodzi do restartu sezonu w Orlando. Jedną z ważniejszych kwestii było zdrowie trenerów po 60-tce, którzy mogą znajdować się w grupie ryzyka. Wśród szkoleniowców objętych większą opieką znalazł się m.in. Alvin Gentry, na co dzień trener New Orleans Pelicans. Testy potwierdziły jednak, że może on jechać wraz ze swoim zespołem do Orlando – ostateczna decyzja przyszła zresztą chwilę przed odjazdem autobusu na lotnisko.

Liga już w zeszłym tygodniu przyznała jednak, że nie chodzi tylko i wyłącznie o wiek trenerów, lecz również o ewentualne przypadłości, które mogłyby zwiększać ryzyko ciężkich komplikacji w przypadku zarażenia koronawirusem. W związku z tym w Orlando nie będzie m.in. Jeffa Bzdelika – 67-letni asystent Gentry’ego wycofał się z udziału w restarcie sezonu po konsultacji z klubowym lekarzami. Sztab szkoleniowy Pelicans opuści też Jamelle McMillan, która chce zająć się niedawno urodzonym synem.

Nadal nie wiadomo za to czy w Orlando pojawi się Mike D’Antoni, szkoleniowiec Houston Rockets. 69-latek cały czas czeka na ostateczne decyzje w tej sprawie, choć w obozie Rakiet panuje optymizm i wszystko wskazuje na to, że D’Antoni także otrzyma pozwolenie. Z udziału we wznowieniu rozgrywek wycofało się w ostatnich dniach również kilku zawodników – największą grupę stanowią gracze Brooklyn Nets, gdyż w Orlando nie zagrają m.in. DeAndre Jordan, Spencer Dinwiddie czy Taurean Prince.

Follow @PROBASKET


Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments