NBA: Gdyby nie kontuzja, nie byłoby „tego” Scottiego Pippena?

13
12259

Michael Jordan nie mógł trafić lepiej. W osobie Scottiego Pippena otrzymał dokładnie takiego sojusznika, jakiego potrzebował w drodze po swoje pierścienie. Scottie Pippen wspominając swoją karierę podkreślił jeden kluczowy moment, który miał ogromny wpływ na rozwój wydarzeń.


Uchodzi za jednego z najwszechstronniejszych skrzydłowych w historii koszykówki. Niezwykle pomocny w ataku i filar defensywy. Michael Jordan bez jego wsparcia prawdopodobnie nie byłby w stanie wygrać tak wiele i doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Zawsze darzył Scottiego Pippena ogromnym szacunkiem. W ostatniej rozmowie Pippen przyznał, że jednym z momentów, które otworzyły mu oczy była kontuzja pleców, jakiej doznał pod koniec swojego debiutanckiego sezonu.

To była jedna z lepszych rzeczy, jakie mogła mi się wtedy przytrafić – mówi Pippen. – Zrozumiałem, że muszę zadać o swoje ciało, by przetrwać w tej fizycznej grze mimo moich problemów z plecami. To było dla mnie ogromne wyzwanie, ale sądzę, że sobie z nim poradziłem. Rozegrałem szesnaście sezonów naprawdę twardej gry. Rzeczy, które przytrafiły mi się na początku kariery, były dla mnie ogromną lekcją – dodaje były gracz Chicago Bulls.

Między innymi Charles Oakley pomógł zrozumieć Scottiemu, jak powinien funkcjonować w tym środowisku. Był dla młodego Byka niezwykle surowy, ale wiedział, że właśnie takiej szkoły Pippen potrzebuje, by wykorzystać maksimum swojego potencjału. Szybko zrozumiał, że gra w NBA to ogromny przywilej, dlatego każdego kolejnego dnia chciał być w stu procentach przygotowany. Jego szansa miała wkrótce nadejść, więc nie mógł sobie pozwolić na to,  by ją zmarnować przez zaniedbanie.

Muszę przyznać, że tacy gracze jak Charles Oakley bardzo mnie wzmocnili – zaczyna Pippen. – Miałem też okazję współpracy z Sedalem Threattem, który jest synonimem pracusia. Wiele ich nawyków przeszło na mnie, nawet tych złych, ale starałem się twardo stąpać po ziemi. Na pewno pomogło mi to wszystko się mocno rozwinąć – kończy. W drugim sezonie Scottie był zjawiskowy. Szybko w Chicago zrozumieli, że mają w swoich szeregach gracza idealnie dopasowanego do potrzeb Jordana. Sam MJ nigdy jednak nie traktował Scottiego jako pomagiera, bardziej partnera.

Tylko przez 3 dni! Nowa wyprzedaż w oficjalnym sklepie Nike! Zniżka do 55%!


13
Dodaj komentarz

avatar
6 Comment threads
7 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
9 Comment authors
KarolcormacKozanostraNorbertCiekawostka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Cytadela
Gość
Cytadela

Skoti to był przekozak.
Fantastyczny koszykarz.

Zion the Lion
Gość
Zion the Lion

Przekozak to mało powiedziane. Polecam 2 filmy z youtube: ultimate defender i power and grace. Jak ktoś nie rozumie o co chodzi z Pippenem.

Dawid
Gość
Dawid

Zajebiste filmy, Scottie „one-man wrecking crew” !

Chlebek
Gość
Chlebek

Nieznosilem tamtych Chicago, ale jersey Pippena spoczywa u mnie w szafie.

Norbert
Gość
Norbert

Pająk

Ciekawostka
Gość

Czy wiecie,że Pippen mógł poprowadzić Chicago Bulls do finałów NBA w sezonie w którym nie grał Michael Jordan? Po wygraniu pierwszej rundy 3-0, drugą przegrał z New Yorkiem 3-4. Przy stanie 2-2 Scottie sfaulował Hue Hollinsa, który rzucał trójkę na wygraną. Chicago prowadziło wtedy jednym punktem, faulu doszukali się sędziowie, sami możecie ocenić na YT czy był. Hollins trafił dwa wolne a Chicago już nie zmieniło wyniku. Potem wygrali u siebie i przystanie 3-3 przegrali wyjazdowy mecz. New York weszli do finału gdzie ulegli Houston 3-4

Norbert
Gość
Norbert

Pamiętam to jak dziś, Pippen nawet go nie dotknął 🙂 Sezon skończyli 55/27, a rok wcześniej z MJ 57/25 . Scottie MVP meczu All-Star i te słynne czerwone buty 🙂 Tak czy siak finał ligi był bardzo blisko.

A Nowy Jork przegrał z Houston choć prowadzili 3:2

Kozanostra
Gość
Kozanostra

Z Houston i tak Byki bez szans .NYK wygrali uczciwie, nie wiem po co doszukujesz się sensacji

Norbert
Gość
Norbert

To nie jest sensacja tylko pomyłka sędziów. Poza tym meczem wygrali uczciwie. W sezonie Bulls vs Rockets było 1:1 a Play offy to inna bajka jak i finał. Niestety nie można przewidzieć kto by wygrał bo nie grali ze sobą. A Seattle pamiętasz jak dwa razy z rzędu odpadali w pierwszej rundzie.

Kozanostra
Gość
Kozanostra

Pamiętam jak Mutombo sie cieszył jak ich pokonali.Ale to nie zmienia faktu,że NYK pokonało uczciwie Byki.

cormac
Gość
cormac

sorry ale kto to jest HUE HOLLINS ???? :))) faulowany był Hubert Davis….

cormac
Gość
cormac

sprawdziłem – Hollins to był sędzia który gwizdnął ten rzekomy faul…..

Karol
Gość
Karol

Tak się kiedyś broniło, tak się kiedyś grało

https://www.youtube.com/watch?v=N9vFHYVXtRk

Panienki z dzisiejszej NBA miałyby łzy na policzkach.