Po nieudanym, a zarazem bardzo rozczarowującym sezonie przyszłość Jamesa Hardena stanęła na moment pod znakiem zapytania. Wiele wskazuje jednak na to, że Sixers nie mają zamiaru wycofywać się z inwestycji w obrońcę i zwiążą się z nim na kolejne lata. Negocjacji będzie jednak sporo.

James Harden miał być receptą na bolączki Philadelphia 76ers, z jakimi borykali się w trakcie sezonu. Ben Simmons nieustannie wprowadzał ogromne zamieszanie i skierowywał na zespół niepotrzebną uwagę mediów, a zespołowi brakowało zawodników, którzy wyraźnie odciążą walczącego o tytuł MVP Joela Embiida.

Plan okazał się niewypałem, choć wydaje się, że wciąż nie można nazwać tego kompletną katastrofą. Sixers znaleźli się w kiepskim położeniu i w wielu aspektach mają związane ręce. Przede wszystkim muszą rozwiązać sprawę Hardena, którego przyszłość w dalszym ciągu stoi po znakiem zapytania. Daryl Morey – dyrektor ds. operacji koszykarskich 76ers – sugeruje jednak, że 32-latek nigdzie się nie wybiera.

– Plan jest taki, że [Harden] zostaje. To był plan od momentu wymiany. Musimy oczywiście sporo napracować się z jego przedstawicielami, ale rozwiązanie tego pozostaje pomiędzy nami – mówi Morey.

Działacz Szóstek dodał również, że wierzy, iż ze zdrowym Hardenem zespół z Pensylwanii jest w stanie powalczyć o najwyższe laury.

– Wszysyc wiemy, że jest bardzo utalentowanym graczem. Znajdziemy sposób, jak go wykorzystać. Jestem podekscytowany tym, że Doc [Rivers] i jego sztab będą mieli całe lato, by pracować z zawodnikami i ułożyć najlepszy plan na ten zespół. […] Uważamy, że pełnym rokiem z Jamesem możemy odblokować to, co wnosi do zespołu – dodał Morey.

W swoim kontrakcie Harden miał zawartą opcję zawodnika na sezon 2022-23, która kosztowałaby 76ers ponad 47 milionów dolarów. „Brodacz” może również odrzucić tę możliwość i będzie mógł wówczas podpisać 5-letnią umowę, wartą, bagatela, 270 milionów. To oznaczałoby, że 37-letni Harden zarabiałby ponad 61 milionów.

Doniesienia zza oceanu sugerują jednak, że Philadelphia nie ma zamiaru płacić mu takich pieniędzy. Włodarze klubu liczą na negocjacje, które pozwolą podpisać kontrakt z Hardenem za zdecydowanie mniejsze pieniądze, ale zapewnią mu stabilną przyszłość. To z kolei ułatwi budowę rotacji w oparciu na solidnych zadaniowcach, co będzie kluczowe, biorąc pod uwagę m.in. poważną kontuzję Danny’ego Greena.

Konkretne liczby nie są znane, jednak biorąc pod uwagę to, co Sixers poświęcili, by pozyskać Hardena z Brooklyn Nets (Ben Simmons o – mimo wszystko – nie najgorszej wartości rynkowej, Seth Curry, Andre Drummond, wybory pierwszej rundy) mało prawdopodobne jest, by nie doszło do porozumienia. Przedłużenie tej współpracy obu stronom wydaje się być na rękę.

„Zwycięsko” z całej sytuacji może wyjść Ben Simmons, który finalnie zdołał wymusić na Sixers transfer i w przyszłym sezonie będzie walczył o tytuł u boku Kevina Duranta, (prawdopodobnie) Kyriego Irvinga oraz swojego byłego kolegi z zespołu – Setha Curry’ego. Forma 25-letniego rozgrywającego stoi jednak pod znakiem zapytania. Simmons nie pojawił się na parkietach NBA od pamiętnej serii z Atlanta Hawks, a od dłuższego czasu mówi się o jego problemach natury mentalnej, które mają wpływ na jego dyspozycyjność.

Od momentu przenosin do Filadefii James Harden notował średnio 21 punktów, 7,1 zbiórki, 10,5 asysty oraz 1,2 przechwytu na mecz. W play-offach (serie przeciwko Toronto Raptors i Miami Heat) jego liczby spadły jednak do 18,6 punktu, 5,7 zbiórki, 8,6 asysty i 0,8 przechwytu. Poprawił co prawda swoją skuteczność (40,2% -> 40,5% z gry; 32,6% -> 36,8% za trzy), ale w kluczowych momentach znikał i tylko raz zdołał przekroczyć barierę 30 zdobytych „oczek”.

Czy widziałeś już najnowszy odcinek Podcastu PROBASKET LIVE? Michał Pacuda i Krzysztof Sendecki przez dwie godziny rozmawiali o rywalizacji w drugiej rundzie play-offów i planach zespołów na przyszły sezon. Nie zabrakło miejsca na analizy, przewidywania i ciekawostki – Zapraszamy!