Joel Embiid jest w gruncie rzeczy bardzo szczerym rozmówcą i na tym etapie nie ma już żadnych zahamowań przed mówieniem tego, co naprawdę myśli. W programie #NBADesktop został spytany o kwestię najlepszego koszykarza w historii i nie dołączył do popularnej idei o Michaelu Jordanie. 


To gracz, który stanowi klasę samą dla siebie. Od wielu lat nie było w lidze tak wszechstronnego wysokiego, który poruszałby się z taką gracją pomimo ogromnych gabarytów, jakie ze sobą nosi. Zatem dla Embiida najlepszy gracz w historii musi być wysoki, dlatego nie może być nim Michael Jordan. Wydaje się to całkiem logiczne. Według Embiida na zaszczyt nazywania GOAT-em zasłużył tylko i wyłącznie Wilt Chamberlain.

[MJ] nie jest najlepszym graczem w historii. Dla mnie jest nim Wilt Chamberlain – mówi Embiid. – Do niego należą wszystkie rekordy i nigdy nie zostaną pobite. Nie wyobrażam sobie, by ktokolwiek zdobył 100 punktów w meczu. Tyle, dla mnie jest GOAT-em – dodaje. Nie będziemy się zagłębiać w dyskusję, bo to jasne, że każdy kwestię GOAT postrzega przez własne argumenty, które dotyczą tak wielu kwestii, że nie da się niczego jednoznacznie ustalić.

Dla Embiida natomiast wybór Chamberlaina wydaje się być naturalny. To wysoki, który całkowicie zdominował ligę, gdy w niej grał. To samo stara się obecnie zrobić zawodnik Philadelphii 76ers. Wkrótce on i jego przewietrzony zespół powrócą do walki o prymat we wschodniej konferencji.

NBA: Ciekawy zakład o Yao Minga


Tylko dla wtajemniczonych i czytających uważnie 🙂 Założyliśmy na Facebooku specjalną grupę dyskusyjną dla czytelników i przyjaciół PROBASKET.

Grupa jest zamknięta, ale zapraszamy do niej wszystkich pozytywnych fanów NBA – https://www.facebook.com/groups/probasketpl/ – to ma być miejsce, gdzie będziemy dzielić się spostrzeżeniami i wymieniać doświadczeniami. Dołącz do grona pozytywnych fanów NBA.





54 KOMENTARZE

    • Do dziś pamiętam artykul w tej gazecie o tym, że ufo zaatakuje Ziemię 6 czerwca 1992. Skandale rządziły. Co do Embiida, miałby rację gdyby koszykowka była gra jednoosobowych drużyn. Ale jest inaczej i tutaj GOAT jest LeBron. Gdyby miał możliwość gry w normalnie zarządzanych drużynach, to miałby teraz kupę pierścieni. Przypuszczam, że będę miał sumę opinii poniżej – 10. To będzie papierkiem lakmusowym wiedzy polskich kibiców o koszykówce.

    • Prime dlaczego,?masz prawo do tego? Wolny kraj, jest wolność słowa,opinii. Ty się nie zgadzasz z opinią Embiida a np ja z Twoją.James jest dla mnie jednym z wielu w czymś tam dobrych zawodników, w tworzeniu super ekip, w kręceniu dobrych statystyk ,w zarządzaniu drużynami ☺.Każdy ma swojego GOATa ,jednak duża liczba ludzi ma Michała ?pewnie lubią zwycięzców.

    • Jasne, ładna ściema pawełku:).Tylko jak ktoś skrytykuje Polish Pinokio to gotowyś go zadziobać, podobnie zresztą jak reszta chłopaczków stąd.

    • Ty akurat Alonzo. jako jeden z nielicznych, nie odleciałeś gdzieś w bardzo odległe rejony i reprezentujesz tutaj – podobnie jak ja – dojrzały głos rozsądku świadomego kibica.

    • Jest różnica między krytykowaniem a obrażaniem. Możesz Gortata nie lubić jako zawodnika, ale jaki masz powód by go nie szanować jako człowieka? Facet rozegrał kilka przyzwoitych sezonów w NBA, i choć Ty nie cenisz jego umiejętności, to wielu trenerów i specjalistów je ceniło . Jest to fakt, który tak trudno ci zaakceptować?

    • Master Zen – ale gdzie ja go nie szanuję jako człowieka? Powtarzałem miliony razy, że ja oceniam go jako koszykarza i sportowca, oceniam jego grę i mierne umiejętności. Stąd określenie np. Polish Pinokio. Dlatego tak dla mnie żałosne jest stosowanie innych kryteriów w jego ocenie, co przejawia się w zakazie krytyki, bo „jest Polakiem i trzeba go szanować”. Tłumaczyłem to setki razy, ale was wciąż przerasta taka prosta konstatacja.

    • Kork von Donnersmarck – oceniasz jego grę i dlatego nazywasz go Polish Pinokio, drewno itp.? To raczej obraźliwie i prostackie określenia, które ciężko nazwać konstruktywną krytyką lub jakąkolwiek oceną. Wydaje Ci się, że coś reprezentujesz bo idziesz pod prąd powtarzanych dogmatów, że Jordan to najlepszy zawodnik, a Gortat to dobry koszykarz. Jednak prostacki sposób w jaki to robisz sprawia, że Twoje oceny koszykarskich umiejętności, nie mają dla innych najmniejszego znaczenia. Wymyślasz przezwiska i nabijasz się jak smarkacz. Dorośnij.

    • Master Zen – oczywiście, że tak. A jak mam go nazywać skoro jest niesamowitym drewniakiem? Idąc twoim tropem, Amerykanie mówiący na niego „Młot” też mają na myśli jego jako osobę, jego intelekt, a nie koszykarskie zdolności? Oj zamotałeś się i to bardzo:)))))))
      A to, czy to co mówię ma dla kogoś jakieś znaczenie, zupełnie mnie nie interesuje. Jak to pisał Nietzsche: „Mądrość jest szeptem samotnika z samym sobą pośród gwarnego targowiska”. Tak sobie zatem szepczę, a wy brzęczycie na targowisku. Pomijając już zupełnie bardzo zabawny fakt, że niby to tak nikogo nie obchodzi co piszę, a potem mam dziesiątki minusów:))))))))))) Przepiękna wprost hipokryzja; jacy wy jesteście w swej prostocie zabawni:)))))

    • Ty serio myślisz, że jesteś inteligentny? Widać twoje ego jest równie wysokie co głupota.

    • Korek chyba tu krótko jesteś, bo w innym wypadku wiedziałbyś ,ze ja Gortata jadę tutaj, gdy trzeba ale nie robie tego w tak prostacki sposób jak Ty ,cały czas , bez powodu.Faktem jest jednak ,że jak był spór Wall-Gortat i lebki się rzucali do Walla a wychwalali Marcina to jechałem z Gortatem równo, wiec slaby strzał, nie ten adres ,Gortat jest bardzo przeciętny ale parę lat solidna opcja KIEDYŚ był. Nara korek van rozporek

    • Rozumiem, bardzo natomiast intryguje mnie to powtarzane przez ciebie jak mantra „korek rozporek”. Zdajesz sobie sprawę, że to wygląda podejrzanie, bardzo freudowsko? Zawczasu jednak odpowiadam – nie jestem zainteresowany.

    • Argument o trenerach jest często podnoszony jako działający na korzyść LeBrona. Jordan i Bryant mieli Jacksona. Ten argument działa gdy przyglądasz się tej kwestii jako laik. Jednak jeśli zagłębisz się w temat, to dostrzeżesz, że to działa jeszcze bardziej na korzyść zarówno Jordana jak i Bryanta. Dlaczego? Otóż Phil Jackson to znakomity psycholog i fan taktyki trójkątów, którą pomimo przeciwności wprowadzał najpierw w Chicago, a później w Los Angeles. Jednak aby to zadziałało dwie wielkie gwiazdy musiały powściągnąć swoje egoistyczne zapędy. Liczyło się też zaufanie do trenera, a przede wszystkim podporządkowanie się trenerowi. Powiedz mi jakiemu trenerowi podporządkował się LeBron. Przypominam, że chciał zwolnić nawet Spoelstrę i gdyby nie Pat Riley, to pewnie by do tego doszło. Powiesz zapewne, że OK ale żaden z trenerów LeBrona nie był na poziomie Phila Jacksona. Cóż Phil Jackson obejmował Chicago jako debiutant, nie miał doświadczenia trenerskiego w NBA, pracował w CBA, na starcie miał zaufanie tylko Krausego. Podobna sytuacja była w okresie chudych lat w pierwszej dekadzie XXI wieku, kiedy Kobe myślał, że sam zdobędzie mistrzostwo. Jordan i Bryant są lepszymi zawodnikami w historii od LeBrona (nie mówię koszykarzami, bo LeBrona może ma największe umiejętności), jednak w TOP5 (a w tym patrzy się na sukcesy i wpływ na drużynę) wg mnie go nie ma. Dla mnie pierwsza piątka (szóstka) wszech czasów wygląda tak: Jordan, Shaq, Kareem, Kobe, Bird-Magic.

    • Jakie Lebron ma większe umiejętności? Gra tyłem do kosza dużo słabsza zarówno od Jordana jak i Bryanta. Porównanie gry w obronie Lebrona do Jordana to już w ogóle nie przystoi.

    • Chodziło mi o warunki fizyczne i przede wszystkim umiejętności ofensywne, podania. Bo jeśli chodzi o to co prezentuje w obronie, to masz rację, nie dorównuje ani Michaelowi ani Kobiemu. W zasadzie jego opieprzanie się w obronie jest jednym z dwóch argumentów (wraz z brakiem instynktu zabójcy, szczególnie w końcówkach) za pomijaniem go w rozmowie o GOAT.

    • icenumerocinq, chyba nie pierwsza 5, tylko 5 najlepszych graczy (twoim zdaniem). 2 centrów i 2 rzucających obrońców na raz? Jeśli chodzi o pierwszą 5, to mimo wszystko LeBrona bym wystawił.
      Większe umiejętności LeBrona? Chyba warunki fizyczne. Co do umiejętności nie jestem przekonany.

    • Masz rację, po napisaniu mojego komentarza pomyślałem sobie, że lepiej byłoby przedstawić piątkę. Proponuję taką: Magic(Robertson)-Jordan(Kobe)-LeBron(Bird)-Duncan(Garnett)-Shaq(Kareem, Russel, Olajuwon). Powiem szczerze, że LeBron wygrywa z Birdem swoją długowiecznością i utrzymywaniem poziomu przez tyle lat. Niestety Birdowi zdrowie nie pozwoliło na więcej, ale w swoim prime (Bird>LeBron).

    • racja odnośnie Phila Jacksona on stał się legendarnym treneram, lecz nim nie był, to było nieopierzony młodziak z Bulls a MJ przed też był nieopierzonym egoistą nabijającym staty od 1 sezonu, aż kliknęło w 91 roku kiedy legendy wschodu i zachodu spadły ze swoich prime i byli grubo po 30stce (Pistons, Lakers, Celtics), więc Mike nigdy nie pokonał żadnej dynastii w prime ani blisko prime…
      a top?? gdzie Bill Russell (w 1 i ostatnim sezonie pierścienie i zjada ich ilością MJ jeśli mówimy o sporcie drużynowym i pan na poziomie 26pt-27reb-20bl-3stl jeszcze w NCAA).
      dyskusje o GOAT będą zawsze, bo jest to subiektywne i nieporównywalne, stąd temat na kłótnie i ploty i oczywiście miejsce do promowania swoich rozdmuchanych ego zawodników w wywiadach ; )

    • Lebron miał możliwość. Z Miami nikt go nie wyganiał. O ile pamięć mnie nie zawodzi.

    • Uwazasz, ze Heat byli zle zarzadzana druzyna? Cavs 2009 i 2010 tez mieli dobra druzyne ale LeBron nie udzwignal ciezaru kluczowych meczow – Game 5 z Celtics 2010 czy Game 6 z Orlando 2009.

  1. Widziałem kilka wywiadów z Embiidem. Gość ledwo potrafi złożyć proste zdanie. Aż przykro patrzeć na tego rodzaju analfabetyzm.

  2. Jego prawo, kandydatów do GOAT trochę jest, także można polemizować. Jednak na jego miejscu zapoznałbym się z postacią Billa Russella, który niszczył Wilta przez dekadę, zarówno drużynowo jak i indywidualnie w playoffach. Gdy tylko natrafiał na Billa jego statystyki drastycznie szły w dół.

  3. argumentacja pocieszna. cały głuptasek embiid. taki z wilta dominator,że większość finałów przerąbał. podobnie do innego „dominatora”, lbj… majkel ma ubaw po pachy.

    • @Tom bardzo fajny przykład, właśnie MJ najlepiej porównać z graczami z jego pokolenia Drexler, Barkley, Olajuwon, Malone, Miller czy prime Mourninga (akurat tak wypada do 98), Ewing. Ich ewidentnie Michael przebił oraz Bulls z nim przebili inne drużyny. Swoją drogą ciekaw byłbym potycznki Bulls-Rockets w finale.
      Jednak MJ i Bulls nie przebili legendarnych drużyn w końcówce ich prime od 1985 czyli wejścia Airnessa, nie przebili Celtics, Lakers, Pistons… pokonali ich gdy te drużny się kończyły (czy były skończone). Bulls de facto pokonali raczej Knics, Suns, Charlotte, młode Orlando, Miami, Indianę.

  4. Przestań pisać te bzdurne artykuły. M Beasley przeszedł do Chin. To jest chyba bardziej godne odnotowania niż co myśli Embiid, robienie plakatów na Yao itp.

  5. Najlepszym koszykarzem w historii jest Julius Erving. Trzeba wziąć pod uwagę, że grał w ABA oraz NBA, a ABA była wówczas na wyższym poziomie. Jego sukcesy należy więc zsumować co nie wszędzie się czyni, ze szkodą dla tego gracza: 3x mistrzostwo, 4x mvp sezonu, 16x w all stars game, 3x król strzelców, 30026 punktów w sezonie zasadniczym, 4580 punktów w play-off ). Poza tym był prekursorem wielu zagrań koszykarskich. Grał jak artysta i tu jest jego przewaga nad Wiltem, czy Russelem. Piękno gry też ma znaczenie, a w tym był mistrzem.

  6. Rekordy Wilta które nie zostaną pobite to 48.5 MPG i 50,4 PPG miał chłop pecha że w Bostonie złożyli pakę która zdominowała dekadę. Co do 100pkt to nie jestem taki pewny, jakiś dzień konia Klaya czy Devina i może być różnie.

    • właśnie… tylko dlaczego dwa razy Klay nie kończył 4Q z możliwością pobicia rekordu, zwłacza magicznej 81… a siekając 3-jki to 6 celnuch rzutów do rekordu rekordów. wiadomo, że wtedy całą drużyna gra pod kolegę… ale na tym ten rekord polega

  7. nie wyobraża sobie żeby ktoś rzucił 100 pkt? żeby się nie zdziwił… przy dzisiejszej radosnej koszykówce bez obrony plus pierdylionie rzutów za 3 nie zdziwię się jak ktoś trafi ze 20 trójek plus kupa wolnych i uzbiera te 100 pkt, kiedyś nie wyobrażałem sobie żeby ktoś miał triple-double sezon jak Robertson a Russ zaraz będzie miał taki 3 z rzędu

  8. Gadki o tym kto jest GOAT w ogóle to puste lanie wody… Nie da się porównać MJ z LeBronem a wciskanie do tego WC też jest bezsensowne. A to dlatego, że grali oni na różnych pozycjach w KO SZY KÓW KĘ, która jest sportem ZE SPO ŁO WYM.

  9. Ok, póki co – 19,ale czuję że to jeszcze poleci w dół. Kobe lepszy od LeBrona? Efekty artystyczne, umiejętności w spiewaniu-ok. Ale gra w clutch time? Poza tym gdyby nie Shaq i później Pau Gasol w ptime Time, Kobe nie zdobył y żadnego tytułu. LeBrona w pierwszym okresie w Cavs można porównać do Kolbego w okresie pomiędzy Shaqiem i Gasolem. Popatrzcie co osiągaly ich drużyny. A MJ w czasach potęgi Pistons a wcześniej Celtic? Miał później farta, bo nie było żadnych podobnych drużyn w l. 90tych. Na pewno nie gral z czymś porównywalny do Spurs z czasów prime Duncan lub do obecnych Warriors. Dobra, ale fakty się nie liczą. Dawać tu wiadra minusów!!

    • O rany, jak ja nie lubię pisać z komórki ? podstawiaja się bezsensowne wyrazy, które niszczą głębię moich tekstów ☹️

    • piepszenie bez sensu… tak samo można pitolić że gdyby nie Wade, Bosh i Irving LeGruby też by nie zdobył pierścienia, ooo Bulls nie mieli rywala no tak bo NYK w pierwszej połowie lat 90 tych to były ogórki ;))))))))

    • Przeczytaj to uważnie słoneczko Polsatu : LeBron w finałach 3x grał ze Spurs i 4 x z Warriors. MJ miał w 6 Finałach 5 różnych przeciwników. To znak, że w czasach MJ konkurencyjna konferencja nie wykreowala drużyny dominującej nad innymi. Nawet Rockets, którzy pod jego nieobecność zdominowali ligę, zrobili to na 2 sezony. Rozumiesz przesłanie mojego tekstu?

    • zrobili to na 2 sezony bo Mike wrócił Prime ,misiaczku;),strasznie wierzysz w wielkość tego jamesa,to tak jak ja mam z D Rose’m ,obaj wierni fani;) ,obaj pewnie trochę zaślepieni ale mówimy o GOATcie prime;) nie odlatuj,pozdrawiam kolego:)

    • Poza tym Prime zerknij na bilans Lakers po powrocie Lepanny, zawsze mówisz ze bez niego ekipy kaszana a obecnie z nim są Lakers 2-3 i to dzięki cudownemu rzutowi Rajona Rondo bo byłoby 1-4 po jego powrocie ,po prostu Lbj doświadcza efektu gry na zachodzie .Cieszy mnie to bardzo 🙂

    • Transmisji tv z tego meczu nie było. Jest za to nagranie z transmisji radiowej. Można sobie posłuchać reakcji komentatorów.

  10. Porównanie koszykówki z czasów Chamberlaina gdzie większość jego przeciwników to byli amatorzy do zawodowej koszyków jest śmiechu warte. To tak jakby Chicago, Celtics Lakers czy GSW z w mistrzowskich sezonach zagrali w lidze amatorskiej a ludzie się podniecali, że ich najlepsi gracze walą po 80 czy 100 punktów w meczu.

    • tak samo w pilce noznej ze puskas di stefano wielcy byli moze i wtedy tak bo dzis by dostal z bara i by lezal i zwijal sie w bolu
      100 pkt tego wilta to pewnie rzucil jakims paparuchom

  11. Michael Jordan ma najwyższa średnia pkt na mecz w historii w sezonie reguralnym 30.12 i w playoffach 33.45
    Mistrz NBA -6 razy
    Mvp finałów – 6 ( najwiecej w historii)
    Mvp sezonu zasadniczego – 5
    ALL-Star-Game – 3
    Obronca roku NBA
    10 razy najlepszy strzelec ligi
    Najwyzszy wskaznik PER bla bla i tak dalej nie chce mi sie wymieniac – Jordan = GOAT kropka

    • ziomuś z tamtego okresu pochodzą choćby Bob Petit, Arizin, Elgin Baylor, Jerry West (luźno rzucone kilka nazwisk legend lat 50tych i 60tych). Wtedy koszykówka była bardziej drużynowa, niż później i nie zespołów amatorskich, tylko ogarnij jakby teraz liga składała się z 1 dywizji i na okrągło mecze gsw, celtics, bucks, lakers, knicks, 76ers. jazz (zarówno z mocnymi i słabymi nie spotykasz się tylo 2-4 razy jak teraz, bo również grano ok.80 spotkań, np 1967 – 10 drużyn i 81 spotkań, więc takich highlightów gsw vs okc czy gsw vs houston było od groma), więc nie można deprecjonować coś bo było wcześniej i nie na necie czy w kablówce, bo tak samo za kilka lat MJ też będzie uważany za przeżytek – to widać w najmłodszym pokoleniu, dla których Lebron jest weteranem).

    • Kam … najwyższa średnia sezonu zasadniczego to Wilt 50.4 sezon pojedynczy a równo z MJ całej kariery 30.1
      odnośnie play offów ma na równo z Rickiem Barry 33.45
      #knowyourstats
      Michael jest w topie oczywiście, tylko i po prostu był 1 najbardziej medialnym, trafił kiedy TV i satelita stały się globalne, zasięg gazet i telegazet był nie lokalny jak kiedyś gdzie lokalne gazety w Bostonie czy Philly pisały reportarze z meczy a David Stern puścił wodze fantazji i wypromował medialnie nba, właśnie w latach 90tych… i to się nałożyło z MJ.
      np. większość kojarzy, że w nba MJ pierwszy wykonał wsad z linii osobistych, błąd, pierwszy zrobił hang time z reverse lay up pod koszem błąd, był tylko pierwszym co zrobił to w międzynarodowych transmisjach…

  12. Michael Jordan
    1Point per game Cała Kariera Nba sezon reguralny – 30.12 – najlepszy w historii
    2 Point per game Cała Kariera Nba play-off – 33.45 – najlepszy w historii mój ulubiony rekord
    3 Point per game pojedynczy sezon play-off – 43.67 najlepszy w historii
    4 Point per game pojedynczy sezon – 37.09 – drugi w historii z 5 wynikiem

    Xionc pasuje?

  13. Rick Barry w playoffach w całej karierze (NBA)ma 6 wynik 27.33 – taką samą srednią jak Jordan ma w ABA
    Wilt ma średnią pkt na mecz (całej kariery )30.07 Jordan 30.12

    • wiadomo, że chodziło o ABA… chodziło o rekord a w tamtym momencie ABA na równi jak nie wyzej
      pozdr

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj