Joel Embiid założył maskę i z dumą usiadł przed kamerą, aby odpowiadać na pytania zgromadzonych na zoomowym spotkaniu dziennikarzy. Mógł sobie na to pozwolić – jego 40 punktów i świetna postawa w końcówce zadecydowały, że Philadelphia 76ers pokonali po dogrywce zespół z, jeszcze, najlepszym bilansem w NBA – Utah Jazz. Kameruńczyk nie ukrywał, że jego znakomity występ napędzany był grą przeciwko Rudy’emu Gobertowi.

Środkowy po drodze do 40 punktów trafił trójkę na 6.5 sekundy przed końcem, która ostatecznie przedłużyła emocje w Wells Fargo Center o kolejne pięć minut gry. Dodał do nich również 19 zbiórek(!), trzy asysty, dwa bloki i przechwyt. Środkowy Szóstek przyznał w grudniu, że Francuz nie powinien być wybrany jego kosztem do trzeciej piątki All-NBA za poprzednie rozgrywki. Dodał również, że zamierza w zbliżającym się wtedy sezonie powalczyć o statuetkę dla najlepszego obrońcy sezonu regularnego – aktualnie wygląda, że faworytem do tego tytułu jest właśnie Gobert. Dodatkową motywacją miały być komentarze niektórych osób, które sugerowały, że Embiid boi się grać przeciwko Jazz – poprzednie starcie obu ekip opuścił z powodu bólu pleców.

Mogliście zobaczyć dzisiaj, jak bardzo się go boję. Mówcie sobie dalej – powiedział sarkastycznie Embiid o Gobercie. – Tak więc, gdy gram przeciwko zawodnikom takiego kalibru, to fakt ten wyzwala we mnie dodatkowe pokłady energii. Moim celem jest wygranie nagrody dla najlepszego obrońcy, więc mecze z takim przeciwnikiem traktuję jeszcze poważniej. Chcę dominować, również w ataku, ale moim głównym celem jest zdominowanie bronionej części parkietu, taki cel postawiłem sobie przed początkiem sezonu. To są pojedynki, które chcesz zdominować. Chcesz pokazać, jako drużyna, że jesteście bardzo mocni, ale jednocześnie indywidualnie starasz się zaistnieć w rankingach – dodał.

Embiid był zdecydowanie graczem, który zrobił różnicę po obu stronach parkietu. Kameruńczyk stawał na linii rzutów osobistych aż 13 razy, przy zaledwie 19 „wycieczkach” Jazzmanów. W końcówce dogrywki z gry został wyrzucony Donovan Mitchell, co spotkało się z krytyką wycelowaną w stronę arbitrów tamtego spotkania. Nie zmienia to jednak faktu, że Jazz nie mieli w końcówce spotkania zawodnika, który byłby w stanie wykreować dla siebie dobrą pozycję do rzutu. Z kolei Embiid był też wszędzie w defensywie – wielokrotnie przecinał podania do Goberta, zmuszał Mitchella do szukania innych rozwiązań, niż początkowo ten miał w głowie. Już sama jego prezencja w pomalowanym sprawia, że przeciwnicy dwa razy zastanowią się zanim będą chcieli kończyć akcję w okolicach obręczy.

Jednak to, co napędza Embiida w tym sezonie to fakt, że został w poprzednim pominięty przy przyznawaniu indywidualnych wyróżnień, szczególnie jeśli chodzi o krytykowanie wysokiego zespołu z Salt Lake City. – Mogę się zgodzić z tym, że Anthony Davis miał ode mnie lepszy sezon. Bez obrazy, ale on [Rudy Gobert] rzucał 15 punktów i miał 13 zbiórek, co przy moich 23 punktach i 12 zbiórkach wygląda dość słabo. Myślę, że miałem lepsze liczby, ale ludzie nie chcieli na mnie głosować, bo nasz zespół przegrał. W porządku – to będzie moja motywacja, aby nikt już nie popełnił takiego błędu – powiedział w grudniu Embiid.

Kiedy po starciu z Jazz został zapytany o to, czy to pominięcie sprawia, że jest bardziej zmotywowany, Embiid starał się niczego nie ukrywać. – To chyba uczciwe. Jednak najważniejsze są dla mnie zwycięstwa. Jeśli nie wygrywasz, to nie będziesz w konwersacji o DPOY i MVP. Przede wszystkim chcę wygrywać, na tym zależy mi najbardziej. Przeszłość to przeszłość, stało się to, co się stało i nie zostałem wybrany i to siedzi w mojej głowie – chcę zniszczyć wszystko, co stanie na mojej drodze. Co noc gram przeciwko bardzo dobrym zawodnikom, są świetni w tym, co robią. Jednak będę robił swoje niezależnie od tego, co będzie ode mnie wymagane – kontynuował 26-latek.

Embiid, który w niedzielę wystąpi jako starter w Meczu Gwiazd, rozgrywa najlepszy sezon w dotychczasowej karierze – osiąga średnie na poziomie 30.2 punktu, 11.6 zbiórki i 3.3 asysty na spotkanie. Kameruńczyk jest również jednym z głównych kandydatów do statuetki MVP – dzięki jego znakomitej postawie 76ers maja pół gry przewagi nad drugimi w Konferencji Wschodniej Brooklyn Nets. Jednak sam center zdaje się sprawiać wrażenie, że ważniejsza jest dla niego nagroda dla najlepszego obrońcy. Sam trener Szóstek – Doc Rivers – uważa, że faworytem do zgarnięcia DPOY powinien być inny grasz Sixers, Ben Simmons.

Kiedy wchodziłem do ligi nigdy nie przypuszczałem, że będę tak dobry w ofensywie. Zawsze skupiałem się na obronie i dlatego jest to dla mnie tak ważne. Oczywiście, że chciałbym wygrać również MVP, ale DPOY jest moim głównym celem. Musimy jednak wygrywać, bo bez tego nie będzie o czym rozmawiać. Na razie nam to wychodzi, pokonujemy najlepsze drużyny w lidze. Mam w drużynie świetnych zawodników, którzy bardzo mi pomagają. Dlatego chciałbym, żeby Tobias Harris był All-Starem, właśnie przez to jak potrafi zdominować mecz w dogrywce. Bardzo dobrze dzielimy się piłką i chyba całkiem nieźle wygląda nasza gra w defensywie – zakończył Embiid.




ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here