Najpierw pogratulował zwycięzcy, potem skrytykował samych głosujących. Joel Embiid uważa, że „nie jest fair”, by tacy ludzie jak choćby Bill Simmons mieli cokolwiek do powiedzenia przy nagrodach w NBA. To pokłosie sytuacji sprzed kilku tygodni, gdy dziennikarz portalu The Ringer w niecenzuralnych słowach wypowiedział się o Jalenie Greenie.


Przeciętnie wypadł w piątym meczu półfinałów konferencji Joel Embiid, który nie uchronił drużyny Philadelphia 76ers przed wysoką porażką z Miami Heat. Potwierdziły się przypuszczenia Charlesa Barkleya, który w przerwie tego meczu oznajmił, że środkowy pewnie jest rozkojarzony ze względu na przegrany wyścig po nagrodę MVP. Wszystko wyjaśniło się po zakończeniu spotkania, gdy Embiid udzielał wywiadu i został zapytany właśnie o porażkę z Nikolą Jokicem.

Najpierw pogratulował serbskiemu zawodnikowi, a potem stwierdził, że jeśli głosowanie ma wyglądać w taki sposób, to nie jest to fair. Embiid wyciągnął przede wszystkim Billa Simmonsa i sytuację sprzed kilku tygodni, gdy uznany dziennikarz w jednym z podcastów powiedział „pieprzyć Jalena Greena” w rozmowie o najlepszych pierwszoroczniakach sezonu. – Jeśli ktoś taki ma głos i decyduje o tym, kto dostaje nagrody, to uważam, że coś jest nie tak – oznajmił Embiid.

Simmons po wszystkim tłumaczył, że była to luźna wypowiedź i że tylko żartował, choć jak podkreślił Embiid, media często mogą w ten sposób wpływać na narrację i ostatecznie mieć kluczowe znaczenie w sytuacji, kiedy dany zawodnik walczy nie tylko o nagrodę, ale też np. o lepsze z tego powodu zarobki. Warto dodać, że podobne zdanie jak 28-latek ma też m.in. Draymond Green oraz kilku byłych zawodników NBA, w tym Gilbert Arenas czy Jay Williams.

W czwartek 12 maja o godz. 21:00 kolejny podcast PROBASKET Live!





4 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj