Draymond Green zrobił co mógł, by umożliwić Golden State Warriors pozyskanie LeBrona Jamesa. Plan ostatecznie nie wypalił, a skrzydłowy pozostaje obecnie bez kontraktu na nadchodzący sezon. Wszystkie znaki sugerują jednak, że jego przyszłość jest już znana, choć cały czas możliwy jest zgoła odmienny scenariusz.
Czy wiesz, że właśnie ruszyła świetna promocja na buty AIR JORDAN? Ponad 300 modeli w rozmiarach 40-45! Więcej informacji tutaj.
Kiedy media społecznościowe obiegły informacje, jakoby LeBron James był skłonny przenieść się na zakończenie swojej kariery do Golden State Warriors, Draymond Green nie zwlekał z działaniami. Skrzydłowy wykorzystał swoją sytuację i odrzucił wartą aż 27,6 miliona dolarów opcję zawodnika, by dać kierownictwu nieco finansowej swobody w pościgu za 41-latkiem.
Warriors zostali wciągnięci w grę, której zasady były proste. Jeżeli udałoby im się pozyskać Anthony’ego Davisa z Washington Wizards, to najprawdopodobniej mogliby liczyć również na Jamesa na przyjaznej umowie. Szybko stało się jednak jasne, że ekipa z DC nie ma zamiaru ułatwiać rywalom sprawy, a transfer Davisa szybko został skreślony z listy możliwośći.
LeBron poinformował już, że dołączy do Philadelphia 76ers, więc teraz Warriors muszą skupić się na kompletowaniu składu. Na pierwszy ogień pójdzie właśnie Draymond Green. Nic nie wskazuje na to, by próbował on przenieść się na Wschód i zrealizować jedną ze swoich ambicji mówiących w wspólnej grze z Jamesem.
— Draymond poświęcił tę kwotę z założeniem, że prędzej czy później otrzyma od Warriors podobną kwotę. Jego celem było zwiększenie możliwości Warriors przy pościgiu za LeBronem. Gdyby udało im się ściągnąć LeBrona, to mógł otrzymać wieloletnią umowę o nieco mniejszej wartości — powiedział Anthony Slater.
Już kilka dni przed decyzją LeBrona dziennikarze zza wielkiej wody mówili jasno, że Warriors chcą zatrzymać Greena do końca jego kariery, unikając w ten sposób scenariusza, jaki przytrafił się Klayowi Thompsonowi.
— LeBron miał problemy, żeby dostać więcej niż minimum dla weterana. Gdyby Draymond chciał pójść za nim, musiałby zgodzić się na minimum. […] Znam Draymonda Greena. Bardziej podoba mu się 27,6 miliona dolarów niż 3,9 miliona — dodał dziennikarz.
Nic nie wskazuje obecnie na to, by Green miał opuścić Bay Area. Skrzydłowy liczy, że klub zdecyduje się uhonorować lata gry w Oakland i San Francisco, oferując mu lukratywną umowę w okolicach odrzuconych 27,6 miliona dolarów. To właśnie GSW mogą zaoferować mu najwięcej pieniędzy Choć sign-and-trade również wchodziłoby w grę, to trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym przy obecnych przepisać finansowych ktoś inwestuje tyle w 36-letniego Greena.
Czy wiesz, że właśnie ruszyła świetna promocja na buty AIR JORDAN? Ponad 300 modeli w rozmiarach 40-45! Więcej informacji tutaj.










