Spike Lee lubi zabierać głos, gdy ludzie pytają go o koszykówkę. To jeden z najpopularniejszych kibiców New York Knicks, prywatnie natomiast dobry znajomy Michaela Jordana, który wielokrotnie terroryzował jego drużynę w Madison Square Garden. 

Jednak gdy temat sprowadza się do dyskusji o najlepszym zawodniku wszech czasów, Spike Lee zdaje się nie mieć wątpliwości, dlaczego to akurat Michael Jordan – legenda Chicago Bulls – zasłużył na miano GOAT-a? Każdy zapewne ma swój argument, który w jego opinii jest nie do zbicia. Jednak to, co kilkanaście lat temu powiedział na temat MJ-a Spike Lee, jest szczególnie interesujące.

Zanim do dyskusji dołączył LeBron James, rozmawiało się m.in. o tym, czy Jordan jest lepszy od Billa Russella, wielkiej gwiazdy Boston Celtics, czy Wilta Chamberlaina. – Jordan był najbardziej kompletnym graczem w historii – zaczyna Lee. – Mógł zrobić na parkiecie dosłownie wszystko – rzucać, podawać, zbierać i grać w obronie. Dlatego pięć Jordanów w meczu koszykówki pokonałoby pięciu Russellów i pięciu Chamberlainów – dodał.

Trudno się nie zgodzić. Żaden z dwójki wymienionych wysokich nie dysponował taką wszechstronnością, jak Michael Jordan. Jednak dołączając do tej dyskusji LeBrona Jamesa, otwiera się zupełnie nowa perspektywa. Czy pięciu Jordanów wygrałoby mecz na pięciu Jamesów? Zastanawiające… Nie da się ukryć, że Lee użył solidnego argumentu, który pasuje do tego typu porównań. LBJ również uchodzi za jednego z najwszechstronniejszy graczy w historii koszykówki.

NBA: Marc Gasol pomoże w San Francisco?