Reprezentacja Izraela nie mogła w trakcie ostatniego okienka liczyć na pomoc swojego najlepszego zawodnika. Deni Avdija ma za sobą dobry sezon na parkietach NBA i ma stanowić o sile swojej drużyny w kolejnym sezonie. Właśnie dlatego Portland Trail Blazers mieli zablokować jego udział w kwalifikacjach do Mistrzostw Świata, które odbędą się za rok w Katarze.
Deni Avdija nie mógł pomóc reprezentacji Izraela podczas sierpniowych spotkań kwalifikacji do mistrzostw świata FIBA. Jego kadra, z bilansem 2-6 w grupie I, nie ma już szans na awans do mundialu w 2027 roku, mimo że w obecnym sezonie pozostały jej jeszcze cztery mecze. Podobnie jak wielu innych czołowych zawodników występujących w Eurolidze, Avdija nie pojawił się na parkiecie. Izraelczyk za pośrednictwem mediów społecznościowych wyjaśnił, dlaczego zabrakło go w reprezentacji.
Powód był prosty – po przebytej kontuzji Portland Trail Blazers nie wyrazili zgody na jego występ. To sytuacja podobna do tej, w której znalazł się Giannis Antetokounmpo. Grek również zakończył sezon z urazem i nie mógł pomóc reprezentacji podczas kwalifikacji. Jak napisał Avdija:
– Zazwyczaj nie czuję potrzeby tłumaczenia się, ale tym razem ważne jest dla mnie, żeby powiedzieć kilka słów. Każdy, kto zna mnie i moje podejście do reprezentacji Izraela, wie, co oznacza dla mnie ta koszulka. Dołączałem do kadry, kiedy odczuwałem ból. Przyjeżdżałem, nawet jeśli nie byłem w stu procentach zdrowy. Pojawiałem się latem, choć z punktu widzenia mojej indywidualnej kariery właściwą decyzją mogło być pozostanie w domu i odpoczynek. Grałem również wtedy, gdy czekał mnie rok kontraktowy, czyli moment, w którym każda kontuzja mogła wpłynąć na dalszy przebieg kariery. Nigdy nie szukałem wymówki, żeby nie przyjechać. Wręcz przeciwnie. Dopóki mogłem zakładać koszulkę Izraela i wychodzić na parkiet, zawsze byłem z reprezentacją.
Tym razem również bardzo chciałem tam być. Jednak tego lata zmagałem się z poważną i skomplikowaną kontuzją pleców. To uraz, którego wymagań naprawdę nie są w stanie zrozumieć osoby, które same przez niego nie przeszły. Decyzji o mojej nieobecności w tym oknie nie podjąłem sam. Portland nie chciało ryzykować moim zdrowiem i w zaistniałej sytuacji po prostu nie miałem możliwości wyjścia na parkiet i gry.
Rozumiem rozczarowanie. Rozumiem krytykę. Kiedy reprezentujesz swój kraj i są wobec ciebie określone oczekiwania, jest to część tego wszystkiego i akceptuję to. Jest jednak jedna rzecz, której nie zamierzam pozwolić podważać – mojego zaangażowania w reprezentację i mój kraj. Nie muszę mówić wam, jak bardzo mi na tym zależy. Myślę, że wielokrotnie udowodniłem to swoimi czynami. Nie ma niczego, czego pragnąłbym bardziej, niż być zdrowym, wrócić na parkiet i ponownie założyć koszulkę Izraela. A do tego czasu, nawet jeśli nie mogę być na boisku, moje serce jest właśnie tam – skończył.
Poprzedni sezon był zdecydowanie najlepszym w dotychczasowej karierze Deniego Avdiji. W Portland Izraelczyk stał się jednym z liderów zespołu i dostał znacznie większą rolę w ataku. W 66 meczach sezonu zasadniczego notował średnio 24,2 punktu, 6,9 zbiórki i 6,7 asysty, ustanawiając rekordy kariery w każdej z tych kategorii. Avdija coraz częściej pełnił rolę zawodnika, który nie tylko kończył akcje, ale również kreował grę i prowadził ofensywę zespołu. Zdobył też rekordowe w karierze 41 punktów w jednym spotkaniu i po raz pierwszy został wybrany do Meczu Gwiazd NBA.
Portland zakończyło sezon z bilansem 42-40 i awansowało do play-offów. W pierwszej rundzie Blazers przegrali z San Antonio Spurs 1-4, ale Avdija również w play-offach był najlepszym strzelcem zespołu – zdobywał średnio 22,2 punktu, 6 zbiórek i 4,6 asysty. To był więc dla niego przełomowy sezon i wyraźny krok w stronę roli jednego z liderów Portland.
Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie? Kliknij tutaj i dołącz do obserwowania go, by nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA! A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam, zapraszamy!










