Już od jakiegoś czasu jeden z liderów Los Angeles Lakers ma poważne problemy ze stopą. Był w stanie grać pomimo bólu, jednak w meczu numer pięć finałów uraz się pogłębił, co stworzyło spore niebezpieczeństwo. Davis dokończył mecz, ale jego udział w finałach stanął pod znakiem zapytania. 


To wyjątkowy moment w karierze Anthony’ego Davisa. Zawodnik po raz pierwszy ma okazję walczyć o mistrzostwo ligi i jest już tylko o krok od wielkiego tryumfu. Ambicja zatem nie pozwala mu odpuścić. Tym bardziej, że Davis stanowi bardzo ważne ogniwo, bez którego Los Angeles Lakers mogliby nawet nie dotrzeć do miejsca, w jakim się znaleźli. Nie dziwią zatem deklaracje zawodnika, iż ten będzie gotowy do meczu numer sześć bez względu na kontuzję. 

Problem sprawia mu prawa stopa, która jest mocno poobijana. Najpierw w pierwszej kwarcie po jednej z podkoszowych akcji Davis nagle potrzebował chwili przerwy, trzymając się za stopę z grymasem bólu, a następnie w końcówce spotkania wpadł niefortunnie w Kentaviousa Cadlwella-Pope’a i zaczął wyraźnie kuleć. Momentami funkcjonował wyłącznie jako wabik na obrońcę, ale nawet wtedy był bardzo groźny. 

Andre Iguodala nadepnął mi na stopę i uraz się odnowił. Mimo to będę gotowy do gry w kolejnym meczu – deklaruje Davis. Zawodnik nie może mieć w tym wypadku do Iguodali pretensji, bo wszystko działo się w ferworze walki. – Cały czas walczy pomimo bólu stopy – mówił z kolei Frank Vogel. – Czasami miał problem z poruszaniem się po parkiecie, ale wytrzymał. Zobaczymy, co się stanie w kolejnych dniach – dodał szkoleniowiec Los Angeles Lakers.  

Już kolejnej nocy mecz numer sześć. Lakers dostaną drugą szansę, by zamknąć serię finałów i dopisać do swojego dorobku siedemnasty mistrzowski tytuł. Miami Heat nie chcą rzecz jasna im zadania ułatwiać i zapewne staną do walki jak równy z równym. Ogromne emocje, które towarzyszyły spotkaniu numer pięć powinny być najlepszą promocją tego, co zobaczymy w nocy z niedzieli na poniedziałek. 



Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments