W Nowym Jorku są dla Dallas Mavericks absolutnie bezlitośni. Po raz trzeci w trakcie play-offów NBA ukarała zespół Marka Cubana za zachowanie ławki rezerwowych w trakcie meczu. Problem jest cały czas ten sam i najwyraźniej Mavs nie mają problemu z tym, by wypłacać kolejne kary. 

Temat pojawił się parę tygodni temu. Wcześniej NBA zwracała Dallas Mavericks uwagę na to, że gracze przebywający na ławce stoją za blisko linii bocznej boiska, gdy toczy się akcja. To naraża na niebezpieczeństwo zawodników, a także może wpływać na przebieg gry. Pierwsza kara zatrzymała się na 25 tys. dolarów, kolejna – nałożona kilka dni temu – opiewała już na 50 tys. dolarów. Teraz liga nie mając innego wyjścia nałożyła na Mavs trzecią karę. 

Właściciel Mavs – Mark Cuban musi nieco głębiej sięgnąć do kieszeni, bowiem tym razem liga nałożyła grzywnę w wysokości 100 tys. dolarów. W uzasadnieniu czytamy, że zarówno zawodnicy, jak i rezerwowi Mavericks stali za blisko linii bocznej podczas meczu numer dwa finałów zachodniej konferencji z Golden State Warriors. Do trzech razy sztuka? Trudno powiedzieć, ale w Dallas są bardzo uparci i wygląda na to, że robią lidze na złość. Niewykluczone, że łamią przepisy świadomie. 

Cuban jest doskonale znany z tego, że lubi się z ligą drażnić. Najwyraźniej sprawdza konsekwencje NBA we nakładaniu kolejnych kar. Mavericks muszą jednak uważać, bo jeśli nie utemperują trenerów oraz graczy ławki, zamiast kar pieniężnych będą kary w gorszej dla zespołu postaci. Liga może np. ograniczyć pewne możliwości zespołu w obrębie korzystania z salary-cap, a to mogłoby wpłynąć na kształt rotacji zespołu, który chce regularnie rywalizować w czołówce zachodu. 






ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj