Stan Van Gundy pożegnał się z zajmowanym stanowiskiem. Doświadczony szkoleniowiec w Luizjanie pracował tylko rok i oczekiwanego sukcesu, jakim byłby awans do playoffs, niestety nie udało mu się osiągnąć. David Griffin z byłym trenerem Heat, Magic i Pistons współprace postanowił zakończyć. Co go skłoniło do takiej decyzji? Plotki niosą, że palce w całej sprawie maczały dwie największe gwiazdy Pelicans.


Według Jake’a Fischera z Bleacher Report, coaching i komunikacja Van Gundy’ego nie przypadły do gustu zawodnikom i personelowi Pels. Ponadto, David Griffin i jego office uważali, że Van Gundy w nieodpowiedni sposób zarządzał składem ekipy.

O ostatecznym zwolnieniu trenera, przesądzić jednak mogły złe relacje z największymi gwiazdami drużyny. Młodzieńcza tożsamość graczy Pels nijak miała się do oldschoolowego stylu Van Gundy’ego. Zawodnicy i sam Griffin domagali się szybszej i mniej metodycznej gry. Forsowane przez trenera tempo gry zupełnie im nie odpowiadało.

Według pojawiających się doniesień, z zarządzania zespołem najbardziej niezadowoleni byli Zion Williamson i Brandon Ingram, w związku z czym brak poparcia z ich strony, być może przesądził o zwolnieniu trenera. Van Gundy nie zdołał zbudować więzi z zawodnikami, co w dalszej konsekwencji przełożyło się na słabą postawę drużyny. Pozycję SVG osłabiła ponadto chłodna relacja z właścicielką drużyny Gayle Benson. Los Van Gundy’ego wydawał się zatem przesądzony.

Pelicans swoją przyszłość zamierzają budować wokół Williamsona, w związku z czym wszelkie zabiegi zarządu ogniskują się właśnie na osobie młodego gwiazdora. Griffin już teraz chce mieć pewność, że po wygaśnięciu debiutanckiej umowy (2024 rok), Zion pierwszy długoterminowy kontrakt podpisze z Nowym Orleanem. Van Gundy jest pierwszą ofiarą komfortu Ziona.







ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here