Minionej nocy, po nierównym spotkaniu obu drużyn, Memphis Grizzlies ostatecznie odnieśli wyjazdowe zwycięstwo nad faworyzowanymi Utah Jazz w meczu pierwszej rundy play-offowej rywalizacji. Bohaterem gości okazał się 25-letni Dillon Brooks, któremu pochwał nie szczędził sam Mike Conley – jego dawny kolega z drużyny.


To był genialny mecz Brooksa. W 36 minut spędzonych na parkiecie zawodnik zanotował 31 punktów, zebrał 7 piłek oraz rozdał 2 asysty, tym samym ustanawiając nowy rekord klubu pod względem liczby „oczek” zdobytych podczas oficjalnego debiutu w fazie play-off. Nie uszło to uwadze Mike’a Conley’a, który na konferencji prasowej bezpośrednio po spotkaniu postanowił wypowiedzieć się na temat obrońcy Grizzlies.

Dillon oczywiście gra z wielka pasją. To jest to słowo. Albo ci się to podoba, albo nie. Kiedy jesteś jego kolegą z drużyny, uwielbiasz to. Gdy grasz przeciwko niemu, nie znosisz tego. Dziś był niesamowity. – powiedział Conley.

Gdy Dillon Brooks debiutował w barwach Memphis Grizzlies, Conley był już „starym” koszykarskim wyjadaczem z ponad dekadą doświadczeń z parkietów najlepszej ligi świata. Zawodnicy spędzili razem w zespole z Tennessee dwa sezony. Sezony, które okazały się być najgorszymi dla klubu od ponad 15 lat. Skutkiem wspomnianych wyników była pokoleniowa przebudowa drużyny, której jednym z ważniejszych ogniw miał się stać właśnie Dillon Brooks. Kolejne lata rywalizacji w NBA pokazały, że zarząd ekipy z Memphis podjął dobrą decyzję, której efektów jesteśmy właśnie świadkami.





ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here