Od dłuższego czasu coraz większa rzesza kibiców jest przeciwna zanikaniu elementów defensywy podczas niedzielnego Meczu Gwiazd. Problem widzą także zawodnicy i trenerzy, którzy postanowili zabrać głos w tej sprawie.

Niedzielne spotkanie zakończyło się kosmicznym wynikiem 192-182 dla drużyny Zachodu. Łączna suma punktów zdobytych przez obydwie drużyny(374) jest najlepszym wynikiem w historii tego wydarzenia. Co ciekawe rekord jest regularnie przebijany od czterech sezonów ( odpowiednio 318,321,369, 374 w ostatnich latach). Patrząc na przebieg spotkania i podejście zawodników podczas meczu przypomina ono bardziej trening, aniżeliby starcie największych gwiazd ligi. Potwierdza to chociażby statystyka punktów w drużynie zwycięzców. Anthony Davis zanotował na swoim koncie 52 punkty, bijąc 55-letni rekord należący do Wilta Chamberlaina. Russell Westbrook, który zdobył 41 oczek (3. najlepszy wynik w historii) grał w tej samej drużynie. Mało tego, reszta zespołu zdobyła, aż 100 punktów! Wszystko w czasie 48 minut! Nie każdemu to pasuje, a grupa niezadowolonych jest z roku na rok coraz większa. Dołączają do nich także zawodnicy i trenerzy, którzy powoli zaczynają dostrzegać problem. Nikt z nich nie chce, aby Mecz Gwiazd tracił na wartości zarówno wśród kibiców jak i wśród jego uczestników.

– Rozmawiałem dzisiaj z moim zespołem. Powiedziałem chłopakom, że zamierzam  wyjść i spróbować być bardziej agresywny narzucając przy tym własne tempo gry – powiedzał Kyrie Irving Ale oni byli trochę jak matador robiąc liczne uniki, puszczając innych wolno, pozwalając im na wrzucanie prostych layup’ów. Kilku z nich po prostu stało w okolicach połowy boiska.

To wszystko jest świetną zabawą, jednak zdecydowanie uważam, że jeśli chcemy mieć grę pełną rywalizacji to chłopaki będą musieli o tym pogadać przed meczem. Idąc dalej, jestem pewien, że musimy o tym rozmawiać, po prostu wyjść i walczyć – dodał rozgrywający Cavs.

Głos w tej sprawie zabrał także Steve Kerr, który stara się porównać obecną sytaucję do tego jak wyglądało to w przeszłości.

Myślę o przeszłości, generalnie o tym co było w czwartych kwartach kiedy chłopacy zaczynali się bardziej starać. Tego się właśnie spodziewałem. Nic się nie wydarzyło tej nocy. Chcicałbym zobaczyć więcej rywalizacji, ale nie jestem pewny jak to zrobić.

Porównując dzisiejsze All-Star Game do spotkań, które miały miejsce w latach 90. widzimy ogromną różnicę, jeśli chodzi o dokonania w ataku. Największym dorobkiem tamtego okresu była suma 266 punktów(153-113 w 1992r.), która jest o ponad 100 punktów mniejsza od tegorocznego rekordu. Owszem, wtedy także nie było to bardzo zażarte spotkanie i zdarzały się sytuacje, w których jeden zawodnik robił trochę miejsca drugiemu dla jakiegoś „highlighta”, jednak nie nadużywano tej „gościnności” tak bardzo jak dziś. Wysokie wyniki, przekraczające barierę 250 punktów zdarzały się raczej po dogrywkach, co także miało swój urok. Brak defensywy i zabawa na boisku tworzy kolejne kłopotliwe pytania. Jednym z nich jest temat konieczności wyboru trenerów na tego typu wydarzenie.

– Równie dobrze mogą przynieść koło linii boiska martwe ciała- powiedział Kerr- I tak tam nic nie robimy. Wystarczy nas tylko podeprzeć.

Z drugiej strony żaden z zawodników nie chce nabawić się podczas meczu kontuzji. Ograniczanie minut gry (jak w przypadku graczy Spurs) nie jest do końca dobrym rozwiązaniem, zważywszy na oczekiwania kibiców, którzy przychodząc na halę chcą jak najdłużej oglądać swoich idoli.

– Myślę, że najważniejszą sprawą wychodząc na mecz jest to, aby nikomu nie przydarzyła się kontuzja- powiedział po meczu LeBron James Daliśmy fanom to co chcieli zobaczyć i uniknęliśmy przy tym wszyscy kontuzji. Jest to dla mnie i dla wszystkich kolejny udany All-Star Weekend.

Obydwie strony mają swoje racje. Mimo wszystko trzeba coś z tym zrobić. Być może w przyszłym roku zawodnicy i trenerzy znajdą w tej sytuacji jakiś złoty środek.