Sporo mówi się w ostatnim czasie o tym, że Golden State Warriors nie rozpoczęli najlepiej nowej kampanii. Składa się na to oczywiście wiele czynników. Nikt nie przewidywał, że Klay Thompson zerwie ścięgno Achillesa i nie zagra już do końca sezonu, Draymond Green opuści kilka pierwszych spotkań sezonu, a Andrew Wiggins i Kelly Oubre nie będą wartością dodaną ekipy z San Francisco. I na tym ostatnim aspekcie chciałbym się dzisiaj skupić.


To ostatniej dwójce dość mocno obrywało się za pierwsze dwie porażki Wojowników. Nie ma się co dziwić, lekko mówiąc, nie Wiggins i Oubre nie zachwycali. Przede wszystkim szwankowała skuteczność obu zawodników, w przypadku Wigginsa dochodzi jeszcze to, że oprócz rzucania niewiele potrafi. Zatem gdy jego jedyna broń zawodzi, to trudno oczekiwać, aby stanowił o sile drużyny.

Sporym zarzutem w stosunku do Wigginsa jest to, że po otrzymaniu lukratywnej umowy od Minnesoty Timberwolves osiadł na laurach. Kanadyjczyk nie rozwijał się tak jak powinien, wręcz notował regres. Dlatego też Timberwolves chętnie oddali go za D’Angelo Russella. Wiggins nie miał być zbawicielem Warriors, ale liczono, że zmiana otoczenia wpłynie na niego pozytywnie. Początki nie były złe, ale wtedy to byli inni Warriors, walczący o jak najwyższy wynik w Drafcie, tankujący.

Teraz Wojownicy weszli w sezon z nowymi nadziejami, a Wiggins miał być jednym z budowniczych powrotu na szczyt. Jednak kontuzja Thompsona i brak Greena sprawiły, że od skrzydłowego zaczęto więcej wymagać i przynajmniej na początku zdaje sobie on z tym nie radzić. Wiggins w pierwszych trzech meczach sezonu trafił zalewie 16 z 49 rzutów z gry. Lepiej wyglądało to w ostatnim starciu z Detroit Pistons, w którym trafił 47% prób z gry, w tym 62% rzutów zza łuku.

Z Wigginsem problem jest też taki, że nie trafia dość łatwych rzutów – w okolicy obręczy trafia zaledwie 36% rzutów, równocześnie oddając z tego dystansu najwięcej prób. Lepiej nie wyglądają rzuty z dalszej odległości, ale z pomalowanego, z półdystansu i dalekiego półdystansu. Z kolei nieźle prezentuje się rzut z dystansu – 43 FG% i 66.7 eFG%. W starciu z Pistons eFG% wyniósł aż 93%.

Występ przeciwko Detroit można zaliczyć do udanych, z pewnością był to najlepszy mecz Wigginsa w tym sezonie. Pytanie jednak, czy uda się mu utrzymać wysoką dyspozycję. Trudno znaleźć dla niego inną rolę na boisku niż ta, którą w tej chwili ma, więc albo zacznie grać na poziomie pierwszego wyboru z Draftu albo w dalszym ciągu będzie obiektem drwin. Tutaj jeszcze mapka rzutów z premierowych czterech spotkań:

Z Oubre historia jest nieco bardziej zagmatwana, bo to, że nie trafia to jedno, ale drugą sprawą jest fakt, że to nigdy nie był zawodnik, który seryjnie trafia zza łuku. Zgadzam się, 17 kolejnych pudeł zza łuku w pierwszych trzech meczach to przesada, ale należy się zastanowić, czy wszystkiemu winny jest jedynie zawodnik. Moim zdaniem nie do końca.

Oubre trafił do tej pory jedną „trójkę” na 21 prób. Z tego też miejsca oddawał najwięcej rzutów w dotychczasowych grach. W przeciągu całej kariery nie był to jednak wybitny strzelec – 32% skuteczność mówi sama za siebie. Mimo to, w Warriors często wykorzystywany jest jako spot-up shooter czy w sytuacjach catch-and-shoot. Oubre najlepiej czuje się w roli ścinającego do kosza, kiedy może bardziej polegać na swoim atletyzmie niż pewnej ręce.

Z starciu z Pistons Oubre trafiał na zdecydowanie lepszym procencie – sześć z 10 prób znalazło drogę do środka obręczy. Zza łuku trafił jeden z czterech rzutów, co też nie jest wybitnym wynikiem. Tutaj pojawia się kolejny znak zapytania – czy Steve Kerr chce, aby Oubre wcielił się w rolę Klaya Thompsona? Nie wydaje mi się, Kerr pokazał, że jest bardzo dobrym fachowcem i z pewnością znajdzie dla nigo miejsce na parkiecie.

Już mecz z Tłokami pokazał, że powinno to zmierzać w dobrym kierunku. Chociaż ekipa z Michigan nie może być wyznacznikiem czegokolwiek w tej lidze. Jest to jednak zastanawiające, szczególnie postawa Oubrego. Przyczyn może być wiele, ale należy się spodziewać, że Oubre będzie wyglądał coraz lepiej. Do składu Warriors wróci Draymond Green i na pewno pomoże to jeszcze lepiej poukładać. I jeszcze mapka Oubrego:





ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here