Gwiazdor Phoenix Suns nie chce rezygnować z dalszej gry dla Słońc po miażdżącej porażce w siódmym spotkaniu w serii z Dallas Mavericks. Jeden z najlepszych rozgrywających w historii uważa, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa, a tegoroczne play-offy nie były jedyną szansą na zdobycie mistrzostwa.

Wcale tak nie uważam – powiedział po meczu Chris Paul, gdy został zapytany, czy uważa ten sezon za straconą okazję. –Mówili tak w zeszłym roku i prawdopodobnie taka sama narracja była w 2008. Grasz wystarczająco długo i nie wygrywasz. Za każdym razem, gdy przegrywasz, powiedzą że była to twoja najlepsza szansa. Będziemy mieli rację w przyszłym roku. Tyle mogę powiedzieć […] Nie planuję zakończenia kariery w najbliższym czasie… dzięki Bogu. Mam nadzieję, że jestem wystarczająco zdrowy, ale wrócę w przyszłym sezonie. Dla siebie i dla drużyny – stwierdził wielokrotny All-Star.

Phoenix Suns byli jednym z głównych faworytów do zdobycia mistrzostwa, głównie dzięki fantastycznej postawie w sezonie regularnym. Podopieczni Monty’ego Williamsa zanotowali bilans 64-18, który jest najlepszym w historii klubu z Arizony. Tym bardziej oczekiwano, że po zeszłorocznych występach w finałach NBA Suns zrobią kolejny krok.

Niestety już w drugiej rundzie play-offów Dallas Mavericks boleśnie obnażyli niemoc ekipy Słońc. Po wyrównanej serii i remisu (3:3) w sześciu meczach nikt nie spodziewał się takiego pogromu w decydującym, siódmym spotkaniu. Rozstawieni na czwartym miejscu Mavs wręcz zdemolowali w ostatnim meczu liderów konferencji zachodniej, wygrywając 33 punktami (123:90).

Spotkanie było dla Suns na tyle tragiczne i upokarzające, iż po pierwszej połowie zdobyli zaledwie… 27 punktów, czyli tyle, ile oczek miał wtedy lider Mavs, Luka Doncić. Decydujące starcie rozstrzygnęło się właściwie po pierwszej połowie, przegranej przez Suns 30 punktami (57:27). Ponadto w całym meczu żaden zawodnik Słońc nie przekroczył granicy 12 punktów, a duet liderów (PaulBooker) zanotował zaledwie 21 punktów.

Brak mistrzostwa NBA to najbardziej rzucająca się w oczy rubryka na liście osiągnięć Chrisa Paula. Point God rozegrał 17 sezonów zdobywając w tym czasie 12 nominacji do Meczu Gwiazd (zostając MVP w 2013 roku), 10-krotnie był wybierany do składów All-NBA, a 9-krotnie do All-Defensive. Paul został również wybrany do drużyny z okazji 75-lecia ligi, jako jeden z 75 najlepszych graczy w historii.

Zeszłoroczne play-offy były dla CP3 pierwszymi, w których dotarł do wielkiego finału. Słońcom nie udało się jednak utrzymać prowadzenia (2:0) i przegrali walkę o mistrzostwo w sześciu spotkaniach z Milwaukee Bucks (4:2). Inna wielka szansa na zdobycie tytułu pojawiła się w 2018 roku, kiedy jego Rockets prowadzili z Warriors w finałach konferencji 3:2. Jednak z powodu kontuzji ścięgna podkolanowego Paul był zmuszony opuścić spotkanie numer 6 i 7, w których GSW ostatecznie triumfowali (4:3).

Chris Paul w zeszłym roku podpisał z Phoenix Suns czteroletnią umowę o wartości 120 milinów dolarów. 37-latek jest związany kontraktem do sezonu 2024-2025. Ostatni rok nie jest gwarantowany.

W czwartek 19 maja o godz. 21:00 transmitowany będzie kolejny podcast PROBASKET Live, gdzie Michał Pacuda i Krzysztof Sendecki podsumująjeszcze siódme mecze Celtics – Bucks i Suns – Mavs, a także omówią finały Konferencji. Będą też inne ciekawe tematy. Zapraszamy!









1 KOMENTARZ

  1. Czepili się wszyscy tego CP3, a to nie jego wina że Suns odpadli. Przeciągną drużynę sam przez serię z NOP. Winą za odpadnięcie powinno się obarczyć, pozostałych graczy – w serii z Dallas: Booker, Bridges, Crowder grali jak cienie samych siebie. Ayton przeplatał lepsze mecze gorszymi. Cała ławka rezerwowych nie udźwignęła presji, Cam Johnson nie wyglądał jak jeden z najlepszych rezerwowych w lidze, Payne zagrał słaby sezon, Shamet to nie jest żaden poważny backup dla Bookera. McGee i Biyombo bez Paula nie istnieją. Dodatkowo mam wrażenie że Monty to nie jest trener playoffowy, że nie protrafi robić korekt, gdy w serii zaczyna nie iść. Dallas było do ogrania, a Suns nie reagowali zmianami taktyki. Jak widzieli że CP3 ma kryzys to czemu Holliday nie grał w pierwszej piątce? Tylko pałowali niemrawym Paynem i Paytonem. Trzeba się przeorganizować i być gotowym na to, że CP3 nie będzie cały czas ciągnął drużyny i grał po 38 minut. Reszta nie dojechała na te playoffy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj