Chicago Bulls ostatniego lata dokonali wielkich roszad w składzie. Fred Hoiberg dostał wolną rękę na zbudowanie nowego zespołu i trzeba przyznać, że wygląda to lepiej, niż wszyscy się spodziewali. Koszykówka w Chicago wygląda chyba najlepiej od paru dobrych lat.


Tego lata Chicago rozstało się z największym gwiazdorem – Derrickiem Rose’m, ściągając do zespołu dwóch nowych liderów – Rajona Rondo i Dwyane’a Wade’a. Sam byłem wielkim pesymistą nowego zespołu, o czym przekonaliście się w zapowiedzi Dywizji Centralnej (klik). Po trzech meczach sezonu paka Freda Hoiberga wygląda świetnie i trzeba przyznać, że ich gra jest efektywniejsza, jak i efektowniejsza, aniżeli w ostatnich latach, jeśli nie w całym XXI wieku.

Gdy do zespołu przyszedł Rondo i Wade, wielu ekspertów naśmiewało się, że Chicago będzie musiało grać na trzy piłki, bo jeśli nie – to dojdzie do konfliktu w zespole. Nic bardziej mylnego! Zdrowy Rondo to top3 ligi na pozycji rozgrywającego, o czym przekonuje nas w tym sezonie – świetnie wypracowuje pozycji swoim kolegom, ale przede wszystkim – gra jak za starych dobrych lat. Mocną siłą zespołu jest chemia, co możemy zobaczyć na tym zdjęciu:

Obwód chicagowskiego zespołu z góry skreślany był na porażkę – żaden z zawodników nie był dotąd wyborowym strzelcem za 3. Okazuje się jednak, że Butler i Wade wzięli się za szlifowanie trójek, o czym świadczą statystyki – Wade trafia niemalże 56% z obwodu, Butler z kolei 54,5%.

Bulls są w tym sezonie 3-0, po zwycięstwach nad Celtics, Pacers i Nets. Po raz ostatni zespołowi z Wietrznego Miasta udało się tak dobrze zacząć sezon w 1996 roku, kiedy to w barwach tego zespołu występowali… Michael Jordan, Scottie Pippen, czy Dennis Rodman. Wówczas to, ta legendarna trójka sięgnęła po piąte mistrzostwo dla zespołu.

Chicago ma w końcu nową wielką trójkę, która wydaje się być gotowa do zawojowania Wschodu. Mówi się, że ta Konferencja jest o wiele słabsza, ale to nie zmienia tego, jak mocni w tym roku są zawodnicy Freda Hoiberga. Bulls mają w tym sezonie najlepszy atak, zdobywając średnio 113,7 punktu, tracąc przy tym tylko 96 (siódmy wynik w lidze)!

W tych rozgrywkach Bulls szybko biorą się za swoich rywali. Podopieczni Freda Hoiberga schodzą dotąd do szatni z naprawdę przyzwoitą przewagą.

G1 z Celtics: +8
G2 z Pacers: +21
G3 z Nets: +21

W Wietrznym Mieście w końcu koszykówkę aż chce się oglądać! Piłka chodzi po obwodzie lepiej niż mogłoby nam się wydawać, a Rondo wypracowuje masę czystych pozycji. Cały zespół rozdaje w każdym ze spotkań niemalże po 29 asyst, co jest drugim wynikiem w lidze. Oprócz tego podkoszowi są prawdziwymi dominatorami, notując w trzech pierwszych meczach sezonu przeszło 53 zbiórki na mecz.

 

Walka na tablicach to domena nowego startera zespołu Freda Hoiberga – Taja Gibsona, który gra koszykówkę, którą zdarzało mu się grać w najlepszych meczach swojej kariery. Podkoszowy dominuje pod koszem, kończy akcje na obręczy i trafia na niebotycznej skuteczności – 63,6%. W trzech pierwszych meczach sezonu Taj spędzając na parkiecie nieco ponad 25 minut notował średnio 14,7 punktu oraz 9,7 zbiórki. Jest także świetnym obrońcą, który upilnuje zarówno wysokiego, jak i rozciągającą grę czwórkę.

Wciąż jednak są zawodnicy, którzy mogą dać temu zespołowi więcej, niż w pierwszych meczach sezonu. Mowa głównie o Nikoli Miroticiu, ale więcej wymagać powinno się też od McDermotta. Ten pierwszy ma za sobą nieudany indywidualnie turniej z reprezentacją, a formę z niego podtrzymuje w najlepszej lidze świata. Jego najmocniejsza strona – trójki, niestety zawodzi. McDermott miał świetnie odnajdywać się w systemie gry Hoiberga, jednak jak się okazuje – odnalazł się tylko w jednym meczu, kiedy to trafił 5/6 trójek. Oby przebudzenie jeszcze nadeszło, a trójki zawsze wpadały jak z zespołem z Indianapolis.

[ot-video][/ot-video]

Chicago ma w końcu drużynę, która przy pełnym zdrowiu jest gotowa walczyć o najwyższe cele. Wydaje się, że jeśli zespół podtrzyma formę, to mogą być jedną z niewielu drużyn na Wschodzie, które będą mogły zagrozić LeBronowi Jamesowi i jego Cleveland Cavaliers. Czy to się uda? Nie wiemy, ale w Chicago w końcu jest zespół, który czerpie radość z gry.



Subscribe
Powiadom o
6 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Seba06
Seba06
1 listopada 2016 14:06

oglądałem mecz z pacers i wygladalo to bardzo dobrze…wielka trójka miała byc problemem bla byków ale na razie jest obiecująco

tłoknr1
tłoknr1
2 listopada 2016 11:23
Odpowiedz  Seba06

podpisuję się pod tym komentarzem

grzegorz
1 listopada 2016 14:14

Pompowanie balonika. Na razie wygląda to dobrze, oby tak zostało. Tylko na litość Boską, nie pompujcie balonika. Z głową i pomalutku.

Timur
Timur
1 listopada 2016 15:20

jaki balonik. drużyna jest całkiem fajna,ale w sumie Byki od 7- 8 lat zawsze mają ciekawą drużynę, oby to wreszcie zagrało. Zawsze mieli fajnych liderów, Rose…Noah….Butler….Gasol….teraz Wade czy Rondo no i wielu fajnych drugiego planu….ale nikt tego do końca dobrze nie umiał ułożyć, może ugrają jakiś półfinał??zobaczymy

cyzeisk
cyzeisk
2 listopada 2016 02:43

Póki co, rozegrali trzy mecze z przeciętnymi drużynami. Za wcześnie, aby prorokować.

ryjas
ryjas
2 listopada 2016 10:23

Jest jeszcze wcześnie, ale jestem optymista. Generalnie w Bulls dużą siłę stanowi ławka, więc nawet jeśli komuś się przytrafi kontuzja (jak w przypadku MCW) to jest zawsze jakiś backup.
Jeszcze jedno. Mają tez graczy których można wymienić na jeszcze jedną gwiazdę dużego kalibru.