Kyle Kuzma powinien liczyć na to, że nigdy nie zostanie zawodnikiem Cleveland Cavaliers. W innym wypadku kibice tak łatwo nie zapomną mu ostatnich słów na temat drużyny ze stanu Ohio. Po ostatnim zwycięstwie Washington Wizards nad Cavs, Kuzma postanowił wbić miastu szpilę. 

Podczas gry dla Los Angeles Lakers, Kyle Kuzma zdążył nawiązać silną więź z LeBronem Jamesem. Panowie mieli do siebie sporo szacunku. Jednak po sezonie 2020/21, w LA wyszli z założenia, że pewne rzeczy przestały się dla nich sprawdzać. Razem z Montrezlem Harrellem wytransferowali Kuzmę do Waszyngtonu w zamian za Russell Westbrooka. Kuz w barwach nowej drużyny prezentuje się z naprawdę dobrej strony. 

W 11 rozegranych meczach zawodnik Wiz notował na swoje konto średnio 14,8 punktu, 9,1 zbiórki i 2 asysty trafiając 43,4 FG% oraz 38,9 3PT%. Tak dobrze w przekroju całej kariery nie grał. Widać więc, że zmiana dobrze mu zrobiła. W ostatnim meczu Wizards w Cleveland pokonali tamtejszych Cavaliers. Kuzma skończył mecz z dorobkiem 22 punktów, a podczas ostatnich 26 sekund spotkania trafił dwie wielkie trójki, które zapewniły jego drużynie wygraną. 

W trakcie meczu kilka osób z trybun zaczepiało Kuzmę, co sprowokowało go do ciekawego komentarza już po zakończeniu spotkania. – To ich wina, to oni sprowadzili na swój zespół ten los, bo musiałem trafić te rzuty – mówił Kuzma. – Pojawił się jakiś napis, że “to LeBron zdobył Kuzmie jego pierścień”. A ja mówię, że Cleveland bez Brona gó*** by znaczyło. Wybrali taką drogę, więc ja nią podążałem – dodał. 

Kuzma zatem nie może spodziewać się ciepłego przyjęcia, gdy ponownie przyjedzie do Cleveland na mecz. Nie da się ukryć, że zawodnik Wizards ma trochę racji, choć nie musiał być aż tak wobec miasta brutalny. Zespół w latach bez LBJ-a nie był w stanie włączyć się do walki z czołówką wschodniej konferencji. Co jednak ciekawe… Kuzma zaraz po meczu podpisał kibicowi transparent, w którym ten napisał o zdobyciu przez LeBrona pierścienia dla Kuzmy.