Choć główna część sagi z Benem Simmonsem w roli głównej zakończyła się kilka miesięcy temu, to jej skutki są w dalszym ciągu odczuwalne. Rozgrywający przez długi czas walczył o pieniądze, których włodarze Philadelphia 76ers zdecydowali się mu nie wypłacać. Zgodnie z doniesieniami Adriana Wojnarowskiego strony doszły do porozumienia w tej sprawie, a zawodnik otrzyma część kwoty ze swojej umowy z Philly.

Kiedy Philadelphia 76ers w katastrofalny sposób zaprzepaścili szansę na zwycięstwo w siódmym meczu drugiej rundy play-offs przeciwko Atlanta Hawks, winą obarczony został przede wszystkim Ben Simmons. Nie pomógł fakt, iż Doc Rivers – szkoleniowiec „Szóstek” – otwarcie podważył wówczas możliwość wywalczenia tytułu mistrzowskiego z 26-latkiem jako głównym rozgrywającym zespołu.

Kilka tygodni po tamtych wydarzeniach Australijczyk dał do zrozumienia, że nie ma zamiaru kontynuować swojej przygody w Mieście Braterskiej Miłości i domaga się wymiany. Kontrakt Simmonsa był wówczas ważny przez kolejne cztery lata, więc jego przyszłość zależała w dużej mierze od kierownictwa Sixers.

Przebywającego w Los Angeles Simmonsa odwiedzili partnerzy z zespołu, którzy mieli nakłonić go do powrotu do zespołu na zbliżający się wówczas obóz treningowy, ale ostatecznie nie byli nawet w stanie spotkać się z zawodnikiem. Zgodnie z zapowiedziami rozgrywający nie stawił się na obozie przygotowawczym. W kolejnych miesiącach dziennikarze zza oceanu donosili o rzekomych problemach mentalnych zawodnika, który jednocześnie odmawiał pomocy ze strony klubu, choć w pewnym momencie wznowił treningi z zespołem.

Przez cały okres opery mydlanej z Simmonsem w roli głównej jego pensja została przez „Szóstki” zawieszona. Kiedy finalnie został on wymieniony do Brooklyn Nets w zamian za Jamesa Hardena, w amerykańskich mediach pojawiły się informacje, jakoby 26-latek miał wkrótce powalczyć o ponad 21 milionów dolarów, których Philly zdecydowało się mu nie wypłacać, na drodze prawnej.

Przez długi czas media milczały, a nowości w tej sprawie nie było niemal żadnych. Dopiero dziś w nocy Adrian Wojnarowski z ESPN poinformował, że strony doszły do porozumienia, a Ben Simmons otrzyma część należnych mu pieniędzy.

Sixers utrzymywali swoje stanowisko, mówiące o tym, że Simmons naruszył warunki swojego kontraktu poprzez niestawienie się na obóz przygotowawczy i odmawianie gry w meczach przedsezonowych i sezonu zasadniczego. Zawodnik i jego świta ponownie z kolei tłumaczyli to problemami mentalnymi zawodnika, które miały utrudniać jego udział w treningach. Wojnarowski dodał też, że strony zgodziły się na utrzymanie kwoty, którą Simmons otrzyma od Sixers w tajemnicy.

Przypominamy, że Ben Simmons pozostaje poza grą od pamiętnego, wspomnianego wyżej meczu numer 7 przeciwko Atlanta Hawks. W sezonie 2020/21 notował średnio 14,3 punktu, 7,2 zbiórki oraz 6,9 asysty na mecz (najmniej w karierze we wszystkich kategoriach).

KONKURS!

Zapraszamy do oglądania podcastu PROBASKET w środę 17 sierpnia o godz. 21:00 na YouTube. W trakcie nagrania zorganizowane będą konkursy, w których do wygrania będą książki wydawnictwa SQN.

Zwycięzcy będą mogli wybierać spośród książek o Dream Teamie i Kevinie Garnecie. Do wygrania będzie też książka „Oglądaj koszykówkę jak geniusz” oraz „Album 75 lat NBA”.

Oglądaj w środę podcast od godz. 21:00, a tak wszystkiego się dowiesz!








1 KOMENTARZ

  1. Jakby się tak zastanowić to nets dokonali prawdziwego majstersztyku .. ściągnęli do siebie 3 najbardziej niestabilne emocjonalnie gwiazdy ligi i chyba wszystkie są na maksymalnych kontraktach ?? I każdy jest na każdego obrażony … A pomyśleć że mieli naprawdę solidną młodą drużynę przed erą Duranta i mogli iść drogą OKC lub Grizzlies

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj