Duże nazwisko pojawi się w tym roku na rynku wolnych agentów. Chodzi oczywiście o Bradleya Beala, który ostatecznie zdecydował się nie podejmować opcji zawodnika w swoim kontrakcie na przyszły sezon. W związku z tym obrońca już za moment zostanie wolnym graczem i będzie mógł wysłuchać ofert Wizards oraz innych zainteresowanych klubów.

Od kilku tygodni spekulowano, co zrobi Bradley Beal ze swoją opcją zawodnika na przyszły sezon. Sam zainteresowany kilka razy potwierdził już, że decyzję podjął, ale oczywiście nie chciał jej zdradzać zbyt wcześnie. Sęk w tym, że to tak naprawdę dopiero pierwszy krok. Beal zdecydował się bowiem opcję odrzucić i wejść na rynek wolnych agentów NBA, ale na ten moment nie wiadomo, co będzie dalej. Takim ruchem 29-latek otworzył sobie bowiem po prostu dodatkową opcję.

Teraz może albo przedłużyć kontrakt z Washington Wizards, albo znaleźć sobie nowe miejsce do gry. Kluczowe znaczenie będzie miała tutaj najprawdopodobniej kwestia finansowa. Wizards mogą bowiem zaproponować Bealowi największy i najdłuższy kontrakt, a mianowicie aż 250 milionów dolarów za pięć sezonów! W ten sposób Beal może zarabiać 50 milionów rocznie. Z kolei maksymalna oferta innych klubów może wynieść około 184 miliony za cztery lata, czyli w przeliczeniu 46 milionów za sezon.

Co zrobi Beal? Zainteresowanie jego osobą będzie na pewno duże, natomiast w zasadzie od miesięcy trzykrotny all-star skłania się ku pozostaniu w stołecznej drużynie, w której gra przecież od początku swojej kariery. Może się więc okazać,że Beal na rynek wejdzie tylko teoretycznie. Dopóki jest jednak choćby cień szansy, że uda się go przekonać do opuszczenia D.C., to kilka klubów na pewno spróbuje chociaż porozmawiać z zawodnikiem i namówić go do zmiany klubowych barw.