Anthony Edwards ma bez wątpienia „papiery na wielkie granie”, co w poprzednim sezonie zdołał udowodnić już wielokrotnie. Teraz przed 20-letnim skrzydłowym stoi jednak prawdziwe wyzwanie. Nieco odmienieni Minnesota Timberwolves z Rudym Gobertem na pokładzie będą chcieli powalczyć o coś więcej niż udział w play-offs. W obliczu wielkiego wyzwania Edwardsowi nie brakuje pewności siebie.

Po poprzednim sezonie sympatycy Minnesota Timberwolves mieli sporo powodów do zadowolenia. Ich ulubieńcy zakończyli sezon zasadniczy na 7. miejscu z bilansem 46-36 i ograli Los Angeles Clippers w turnieju play-in, zapewniając sobie tym samym miejsce w czołowej ósemce Konferencji Zachodniej. W pierwszej rundzie play-offów trafili na faworyzowanych Memphis Grizzlies, którym sprawili po drodze wiele problemów, wygrywając Game 1 oraz Game 4, po którym doprowadzili do remisu 2-2 w serii.

Ostatecznie to Niedźwiadki zameldowały się na kolejnym etapie, jednak od zakończenia rywalizacji włodarze Leśnych Wilków nie próżnowali. W prawdopodobnie największym transferze tego lata Rudy Gobert zamienił Utah Jazz na chłodne Minneapolis, gdzie połączy siły z Anthonym Edwardsem, Karlem-Anthonym Townsem i D’Angelo Russellem. Nowy środkowy Timberwolves zapowiedział już, że poprowadzi swoich partnerów do wielkiego finału.

Pewności nie brakuje również pierwszemu z wymienionych partnerów Goberta. Edwards, który ma za sobą przyzwoity, by nie powiedzieć fantastyczny sezon, będzie chciał poczynić kolejny krok w kierunku jakże obiecującego jak dotąd rozwoju. 20-letni zawodnik, którego efektowne wsady były ozdobą meczów Minnesoty, ma za sobą kilka wyjątkowych występów:

  • vs San Antonio Spurs: 49 punktów, 6 zbiórek, 8 asyst
  • @ Golden State Warriors: 48 punktów, 6 zbiórek, 5 asyst; 7/13 za trzy
  • @ Portland Trail Blazers: 40 punktów, 9 zbiórek
  • @ Denver Nuggets: 38 punktów, 6 zbiórek; 10/14 za trzy
  • vs Miami Heat: 33 punkty, 14 zbiórek

Warto podkreślić, że 4 z 5 wymienionych powyżej spotkań zakończyły się zwycięstwem Timberwolves. Nie powinno zatem dziwić, że będący „w gazie” Anthony Edwards zapowiada, że po nadchodzącym wielkimi krokami sezonie będzie wymieniany wśród najlepszych zawodników w lidze, a co za tym idzie, być może powalczy nawet o statuetkę MVP.

– Po tym roku myślę, że będę w konwersacji [na najlepszego zawodnika] – przyznaje.

To nie pierwszy raz, gdy młody skrzydłowy Timberwolves emanuje pewnością siebie w wypowiedziach medialnych. Na początku czerwca w rozmowie z House of Highlights 20-latek został poproszony o wybór swojej piątki wszech czasów. U boku Allena Iversona, LeBrona Jamesa, Kevina Duranta i Shaquille’a O’Neala jego skład uzupełnił… Anthony Edwards, który „wygryzł” z niego Michaela Jordana.

– Chcę być All-Starem. Chcę zajść daleko w play-offs, z pewnością dalej niż pierwsza runda. Za pięć lat chcę być twarzą ligi z paroma tytułami MVP i mieć już wtedy [mistrzowski] pierścień – mówił Edwards jeszcze kilka miesięcy temu.

Warto wspomnieć, że Anthony Edwards, który jutro (tj. 5 sierpnia) będzie obchodził swoje 21. urodziny, jest o kilka dni młodszy od najlepszego debiutanta sezonu 2021/22, czyli Scottie’ego Barnesa. W minionych rozgrywkach zawodnik T’Wolves zdobywał średnio 21,3 punktu, 4,8 zbiórki, 3,8 asysty oraz 1,5 przechwytu na mecz, trafiając 44,1% wszystkich rzutów z gry, w tym 35,7% zza łuku. W każdej z wymienionych kategorii poprawił się względem swojego pierwszego sezonu na parkietach NBA.

Czy widziałeś już najnowszy podcast PROBASKET Live?








1 KOMENTARZ

  1. On w filmie Sandlera grał widać samego siebie 😁. Typowo amerykańska mentalność. Ciekawe czy pozwoli to wilkom wyrwać się z marazmu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj