Reprezentacja USA obroniła tytuł mistrzów olimpijskich pokonując Francję zaledwie pięcioma punktami (87:82). Dla obu ekip było to drugie starcie w finale Igrzysk Olimpijskich – wcześniej w 2000 roku w Sydney. Natomiast Australia zdobyła upragniony medal. Podopieczni Briana Goorjiana pokonali w wielkim stylu Słowenię.


Francja – USA 82:87

STATYSTYKI

-Podopieczni Gregga Popovicha rozpoczęli spotkanie bardzo niemrawo, nie trafiając pierwszych ośmiu rzutów trzypunktowych. Strzelecką niemoc na nieco ponad dwie minuty przed końcem pierwszej kwarty przełamał Kevin Durant. Wynik pierwszej odsłony meczu ustali Jayson Tatum, skutecznie trafiając zza łuku. Amerykanie po pierwszych dziesięciu minutach objęli 4 punktowe prowadzenie (22:18).

-Druga kwarta należała do Duranta i Tatuma, którzy skutecznie punktowali Francję, a po stronie Trójkolorowych liderem był Rudy Gobert, który znakomicie prezentował się po obu stronach boiska. Po pierwszych 20 minutach amerykańska kadra prowadziła 5 punktami (44:39).

-Początek drugiej polowy należał do USA. Po celnych rzutach Adebayo, Lillarda, Holidaya i Duranta, Amerykanie na 6:26 przed końcem trzeciej kwarty objęli 11 punktowe prowadzenie (56:45). Dla Francji straty próbował odrabiać m.in. Guerschon Yabusele, ale kolejne akcje Tatuma, Greena i Duranta pomogły odskoczyć Amerykanom na czternaście punktów (71:57). Końcówka kwarty należała jednak do Francuzów. Podopieczni Vincenta Colleta zdobyli ostatnie 6 punktów trafiając dwie trójki (Luwawu-Cabarrot i Batum). Po trzech kwartach USA prowadziło ośmioma punktami (71:63)

-W czwartej kwarcie Amerykanie kontrolowali wydarzenia na parkiecie, jednak po serii 5 niecelnych rzutów i celnej trójce Ntilikiny Francuzi zbliżyli się na zaledwie 3 oczka (73:70). W odpowiedzi trafił Lillard, piłkę stracił Ntilikiny, a w kolejnej akcji efektownym wsadem popisał się Holiday (77:70). Na 4:40 przed końcem po celnym rzucie Lillarda Amerykanie objęli dziewięciopunktowe prowadzenie. Celna trójka Tatuma na 3:24 pozwoliła USA ponownie odskoczyć na 10 punktów (82:72). Jednak kolejna niemoc strzelecka w wykonaniu Amerykanów, pozwoliła zbliżyć się Francuzom i na 1:08 po celnej trójce Fourniera zbliżyli się na 6 punktów (84:78).

-Na 17 sekund przed końcem po celnym wsadzie Ntilikiny, Francuzi przegrywali 5 punktami (85:80). Dogodną sytuację gracze znad Sekwany mieli po stracie Holidaya. Na 16 sekund przed końcem Batum przechwycił piłkę, a faulowany De Colo wykorzystał dwa rzuty wolne (85:82). O czas poprosił Popovich. W następnej akcji na 10 sekund przed końcem, faulowany Durant wykorzystał dwa rzuty wolne (87:85). Straty do Amerykanów mógł zmniejszyć Nicolas Batum, ale jego trzypunktowy rzut okazał się niecelny.

-Bohaterem meczu o złoto został Kevin Durant. Gwiazdor amerykańskiej kadry zdobył 29 punktów, grając na bardzo dobrej skuteczności z gry (9/18, 50%). Do pokaźnego dorobku punktowego skrzydłowy Brooklyn Nets dołożył 6 zbiórek. Drugim najlepszym graczem został Jayson Tatum, autor 19 oczek i 7 zbiórek. Po 11 punktów uzyskali Damian Lillard i Jrue Holiday.

-Po stronie Francji najwięcej punktów zdobyli Rudy Gobert i Evan Fournier (po 16). 13 oczek dodał Guerschon Yabusele. Autorem 12 punktów, 5 zbiórek i 7 asyst został Nando De Colo. 11 oczek dodał Timothe Luwawu-Cabarrot.

Słowenia – Australia 93:107

STATYSTYKI

-Australijczycy głodni olimpijskiego medalu już od początku spotkania grali znakomicie w ofensywie prowadząc po pierwszej kwarcie jednym punktem (20:19). Druga kwarta to niesamowity popis strzelecki Patty’ego Millsa. Lider Australijczyków zdobył 19 z 33 punktów swojego zespołu. Po dwóch kwartach przewaga podopiecznych trenera Goorijana wynosiła 8 punktów (53:45).

-W drugiej połowie do Millsa dołączył Joe Ingles, który zaaplikował Słoweńcom m.in. 3 trójki. Do głosu próbował też dojść duet Doncić-Prepelić, ale nawet skuteczna gra tej dwójki nie wystarczyła w starciu z bardzo silną dzisiaj Australią. W czwartej kwarcie zaczęli trafiać gracze rezerwowi m.in. Dante Exum i Australia tylko powiększała przewagę, wygrywając ostatecznie czternastoma punktami (107:93).

-Bohaterem spotkania został genialny dzisiaj Patty Mills, autor 42 punktów i 9 asyst. Rozgrywający Australii trafił 15 z 31 rzutów z gry (48%). 16 punktów, 9 zbiórek i 4 asysty zanotował Joe Ingles. 14 oczek dołożył Jock Landale, 12 punktów zapisał na swoje konto Dante Exum, zaś 11 oczek zaliczył Matisse Thybulle.

-Po stronie Słowenii tradycyjnie najlepszym graczem był Luka Doncić, autor 22 punktów, 8 zbiórek i 7 asyst, ale też 8 strat. 18 punktów i 7 zbiórek dołożył Klemen Prepelić. 13 punktów i 5 zbiórek zapisał na swoje konto Mike Tobey, a 12 oczek zanotował Jaka Blazić.





7 KOMENTARZE

  1. I co cisza. Fachowcy na tym forum sie jarali ze Usa takie slabe po pierwszym przegranym meczu. A tu wszyscy dostali baty. Usa zawsze bylo i zawsze bedzie najlepsza ekipa. A Durant to Goat

  2. Reszta świata, a najbardziej Europa jest już blisko, ale jednak Usa wciąż najlepsi. Wynik niezbyt przekonujący, ale miałem wrażenie, że Amerykanie cały czas kontrolowali spotkanie. Durant zawsze robi różnicę. Gracz epokowy. Łzy Goberta pokazały, że ma serce do tej gry. Szacunek.

  3. Team potrzebował czasu, by choć trochę się zgrać. Jak ktoś uważa, że świat dogonił NBA, to niech sobie teraz wyobrazi mecze międzynarodowe w formule NBA. Lina 7,24 i play off do 4 zwycięstw. Chciałbym zobaczyć, drużynę która, byłby wstanie pokonać USA w 4 meczach.

  4. Trudno to rozstrzygnąć, bo nie grają do kilku zwycięstw. Ostatnie trzy mecze Francja- Usa to 2:1 dla Francji. Oczywiście skład z 2019 był słabszy po stronie amerykańskiej. Spójrzmy jednak na indywidualności. Ostatni dwaj mvp nba to gracze z Europy. Poza Jokicem i Giannisem absolutny top obecnej nba to też Doncic, Embiid, Gobert. Nigdy wcześniej reszta świata nie znaczyła tyle w lidze.

  5. Najbardziej zawiódł mnie Doncic zarówno w półfinale, jak i w meczu o brąz. Sławetna Mamba Mentality jest mu obca. Można tłumaczyć to wiekiem, ale Kobas w jego wieku nie bał się brać odpowiedzialności w swoje ręce. Do teraz się zastanawiam, czemu sam nie zdecydował się pójść po punkty w ostatniej akcji z Francją.
    Gratulacje dla USA i przede wszystkim Duranta oraz drugiego cichego bohatera, Jrue. Zawiedli; Dame, Booker oraz PoP, który dawał mało czasu gry Zachowi.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here