Damian Lillard w wielu rozmowach podkreślał, że drużyna jest dla niego absolutnie najważniejsza. Zawodnik Portland Trail Blazers zżył się z lokalną społecznością i jeśli ma w swojej karierze zdobyć mistrzostwo NBA, to tylko i wyłącznie w Oregonie. To bardzo odważna deklaracja z jego strony.

Portland Trail Blazers odpadli z rozgrywek play-offs po sweepie Golden State Warriors. Damian Lillard i spółka ostatecznie nie byli w stanie urwać faworytowi na zachodzie ani jednego meczu. Dame mimo wszystko pozostaje zmotywowany do dalszej pracy. Ma za sobą bardzo dobry sezon, zwłaszcza końcówkę, gdy wielokrotnie na własnych barkach niósł całą drużynę w boju o ósme miejsce zachodniej konferencji. Wychowanek Weber State w 75 meczach sezonu regularnego notował na swoje konto średnio 27 punktów, 5,9 asysty, 4,9 zbiórki trafiając 44 FG% i 37% za trzy.

Aż trudno uwierzyć, że nie znalazł się w składzie All-Star. Fakt, że został po raz kolejny pominięty, mocno go pobudził. W ostatecznym rozrachunku nie mógł Portland zapewnić niczego więcej poza wygraną w bezpośredniej rywalizacji z Denver Nuggets i awansem do play-offów. Zawodnik mimo wszystko pozostaje lojalny wobec drużyny i w ostatniej sesji „pytań i odpowiedzi” na twitterze, napisał bardzo interesujące zdanie, będące jednocześnie swego rodzaju deklaracją ze strony zawodnika – Jestem gotów zrezygnować z mistrzostwa, jeśli nie mogę zbudować tutaj drużyny gotowej o nie walczyć.

To może oznaczać, że Damian Lillard całą swoją karierę spędzi z jedna drużyną. Na rynek wolnych agentów rozgrywający trafi dopiero w 2021 roku. W obecnej NBA trudno obecnie znaleźć gracza, który byłby wobec swojej drużyny równie lojalny co Dame. Poszukiwanie mistrzostwa stało się obsesją, dlatego od kilku lat niemal co sezon powstają super drużyny z kilkoma All-Starami. Golden State Warriors w pierwszym składzie mają ich aż czterech. Dame to powrót do przeszłości, trochę old-schoolu w lidze, do której każde nowe pokolenie wchodzi z zupełnie innym podejściem.

W karierze Lillarda wiele się może jeszcze zmienić, podobnie jak w karierach Paula Pierce’a i Dwyane’a Wade’a. Ten pierwszy nigdy miał nie opuścić Bostonu, a drugi zakończyć karierę w Miami. Po drodze jednak zdarzyły się rzeczy, które zmieniły ich nastawienie. Aczkolwiek w Portland z pewnością cieszą się, że ich gwiazda, lider i trzon składu mówi o lojalności w tak otwarty sposób. To jednoznaczny znak, że na ten moment dla Lillarda liczy się tylko i wyłącznie gra w trykocie Trail Blazers. Przed generalnym menadżerem – Neilem Oshleyem sporo pracy, by zapewnić mu drużynę gotową walczyć o mistrzostwo.

Wyniki NBA: Pięć trójek Draymonda Greena, Warriors idą po sweep









9 KOMENTARZE

  1. Uwielbiam kolesia – mam nadzieje ze uda mu sie dotrzymac obietnicy, a PTB nie wykreca mu numeru (np trade) :/

  2. no co ty damian? po trupach do celu, wez sie dogadaj z dwoma innymi all starami i idzcie do dallas albo innego miami 🙂

  3. Pierce i Wade jak odchodzili, to byli już właściwie na wcześniejszej emeryturze, a przede wszystkim z tytułami zdobytymi dla „swoich” drużyn. Lillard jest mega gościem i skarbem dla Portland, pierwszy raz od dawna szczęście się do nich uśmiechnęło, gdy go wybierali. Zresztą to był całkiem niezły draft: Dray, Middleton, Beal czy A.Davis. Dame ma dopiero 27 lat, wszystko przed nim, sam jednak tego nie pociągnie, wiele będzie zależało od zarządzających klubem. Lillard na pewno swoje zrobi, życzę mu tego mistrzostwa z całego serca. Za jakiś czas sporo może się pozmieniać, na zachodzie Lakers pewnie się odbudują, Phoenix z Bookerem może być groźne. No i wschód, Celtics, Bucks, 76’ers – ma ktoś dzisiaj taką wyobraźnię, żeby ogarnąć te zespoły bijące się o mistrza, np. za jakieś 5 lat…!

    • 76’ers to póki co szpital podobny do tego jaki był przez długi czas w Portland. Obym się mylił ale moim zdaniem to oni za daleko nie zajdą w tej konfiguracji.

    • Jest niestety taka opcja, ale nie musi tak być. Wiadomo, że kluczowe będzie zdrowie Embiida, a reszta składu też obiecująca. A w tym roku pewnie dołożą jeszcze kogoś ciekawego z draftu, no i tego Simmonsa jestem mega ciekawy. Jak on odpali, to na średnim wschodzie Phila spokojnie może być w PO 2018. Wszystko będzie zależało od zdrowia – czy zwycięży wersja pesymistyczna, czy optymistyczna.

  4. stary co ty mówisz , zaraz cie pocisna, i jeszcze kara od srebrnego wpadnie…………..tak nie wypada mówić, w tym nie ma poprawności, jeszcze zarazisz młode pokolenie jakimiś szalonymi ideami , walisz normalnie na skróty , golden cię pokonało nie ? to juz sie staraj o kontrakt tam , i nie i zapominaj jak mówi największy w obecnym czasie ” liczą sie tylko pierścienie i by mieć ich wiecej niż Mj” i to każda możliwą droga po trupach …………pamiętaj o tym

  5. To jest śmieszne ze taki gracz jest drugi rok z rzędu pomijany w składzie all-star konferencjia w pierwszej piątce tego składu wybiegają na parkiet Thompson i Green.Życzę mu wielu sukcesów.

  6. Takie trochę stwierdzenie, że jestem gotów zrezygnować z mistrzostwa dla zarobienia większych pieniędzy. Prawdziwy lider to taki, który zarobi maxa i zdobędzie tytuł, albo taki, który zrezygnuje z pieniędzy, żeby mieć lepszych kolegów, z którymi powalczy o tytuł.

  7. Tylko, że Pierca przehandlowali. Jak by miał sam decydować to pewnie by został w Bostonie do końca…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj