W amerykańskim prawie sportowym istnieje obowiązek publikowania zarobków sportowców, co w tamtejszym systemie praktycznie nie jest jakkolwiek podważane czy kontrowersyjne. Z każdym zawarciem kontraktu, rozpoczęciem i podsumowaniem sezonu, internet i inne media zasypują informacje na temat niebotycznych zarobków koszykarzy grających w NBA i choć przedstawiają się one imponująco, to należy pamiętać, że podane do publicznej informacji są kwoty brutto – dużo rzadziej wspomina się o amerykańskim systemie podatkowym, który w przypadku sportowców jest nad wyraz skomplikowany i bardzo mocno dla nich odczuwalny. Przyjrzyjmy się zatem temu, ile tak naprawdę zarabiają zawodnicy NBA?


Autor: Jacek Bargieł piszący dla portalu prawosportowe.pl. Portal wspierany jest przez Kancelarię Radcy Prawnego Tomasz Dauerman, zajmującą się prawem sportowym i gospodarczym.

Zobacz także: Prawo Sportowe na Facebooku oraz Kancelaria Radcy Prawnego Tomasz Dauerman na Facebooku.

Artykuł ukazał się w specjalnej, nowej kategorii na PROBASKET: Public Relations, Marketing oraz Prawo i Praca w Sporcie

*

Zanim jednak przejdzie się do omawiania podatków nakładanych przez administrację publiczną, należy poruszyć kwestię escrow, czyli systemu depozytowego, znanego również np. w hokejowej lidze NHL. Zadaniem tego systemu jest zapewnić, by wynagrodzenia i świadczenia dla zawodników nie przekraczały zagwarantowanej im części BRI. Aby to zrobić, 10% wynagrodzenia graczy jest potrącane z ich pensji i zdeponowane na rachunku escrow. Pod koniec każdego sezonu porównują gwarantowaną przez graczy część BRI z kwotą faktycznie wypłaconą w postaci pensji i świadczeń. Jeśli istniała nadwyżka (tj. jeśli gracze otrzymali więcej przedpłaty, niż było ustalone), kwota nadwyżki jest zwracana zespołom z konta depozytowego. Następnie zawodnicy otrzymują resztę środków pozostawionych na rachunku. Możliwa jest też sytuacja odwrotna, w której zawodnikom nie zostanie wypłacona część środków z powodu braku wystarczającej sumy na koncie escrow.

Dla przykładu – zwrot środków z escrow dla ścisłej czołówki NBA w 2017 wynosił odpowiednio: 1.75% wynagrodzenia dla Stephena Curry’ego, 4.87% dla LeBrona Jamesa, 2.54% dla Gordona Haywarda. Wpłata środków na konto depozytowe jest zatem zawsze „nieopłacalna” dla elity, były rozdysponowane zgodnie z umową.

Co do samych podatków, to należy wyróżnić wśród nich: podatki federalne (federal taxes) oraz podatki miejskie i stanowe (city/state taxes).

Pierwsze z wymienionych to podatki odprowadzane na rzecz państwa – federalny podatek dochodowy ma charakter progresywny, czyli wysokość stawki jest uzależniona od konkretnej kwoty, jaką w danym roku podatkowym zarobił podatnik. Dla graczy NBA oznacza to, że stawki podatkowe wśród najlepszych zawodników różnią się nieznacznie, w zależności od zarobków wskazanych w kontrakcie. Wśród 10 najlepiej opłacanych zawodników w 2017 r. między 31.29% a 37.32%.

Tabela z wybranymi zawodnikami ukazująca różnice w stosunkowych zarobkach netto w zależności od wszystkich czynników. Wartości w przybliżeniu, dane mają charakter nieoficjalny.

Co do podatków stanowych i miejskich (ujmuję je zbiorczo, gdyż specyfika jednych i drugich jest taka sama – ich wysokość zależy od ustaleń władz stanowych lub miejskich), to tu różnice są stosunkowo znacznie bardziej widoczne. Oprócz zwykłego stanowego podatku dochodowego, w amerykańskim prawie podatkowym stworzono konstrukcję tzw. „jock tax”, czyli podatku dochodowego od osób odwiedzających miasto lub stan w celach zarobkowych. System podatkowy nie jest w stanie wychwycić wszystkich osób działających w ten sposób, zatem powyższy podatek określa się często jako „podatek od podróżujących sportowców„, gdyż dotyczy on przede wszystkim zawodników czołowych zawodowych lig sportowych w USA, czyli NFL, NBA, NHL itp., a zatem ludzi zarabiających olbrzymie pieniądze i jednocześnie łatwych do „wychwycenia” ze względu na rodzaj wykonywanej przez nich pracy i publikowanie ich zarobków.

Wysokość „jock tax” waha się między 0% (w miejscach, gdzie po prostu nie został on wprowadzony) a 13.3%, zatem różnice są widoczne gołym okiem. Najbardziej przychylne dla graczy stany to Texas i Tennessee oraz Floryda, gdzie „jock tax” nie istnieje, zaś najwyższe stawki można odnotować w Kalifornii, gdzie sięgają one wspomnianych wyżej 13.3%.

Stąd też grający w Golden State Warriors Stephen Curry był graczem numer 1 jeśli chodzi o zarobki brutto, jednak netto zajmował dopiero trzecią pozycję w NBA w 2017 roku (za LeBronem Jamesem z Cleveland w stanie Ohio i Paulem Millsapem z Denver w Colorado).

Należy jednak pamiętać, że zawodnicy tacy jak James Harden grający w Houston w Texasie czy Mike Conley z Memphis w Tennessee musieli odprowadzać „jock tax” od innych miejsc w USA, w których grali i w ich przypadku jego wysokość wyniosła 2.20%.

Warto też zwrócić uwagę na przykład Kyle’a Lowry’ego, grającego w jedynej w NBA drużynie z Kanady – Toronto Raptors. Był on obciążony kanadyjskim podatkiem dochodowym w wysokości 53.5% oraz oraz wysokim „jock tax” właściwym dla Ontario w Kanadzie, zmniejszonym jednak o częściową ulgę podatkową (foreign tax credit), w celu zmniejszenia podwójnego opodatkowania. Przykład tego zawodnika najbardziej działa na wyobraźnię – z 28.703.704 milionów dolarów brutto zostaje „zaledwie” 12.047.641 milionów dolarów netto! Co stanowi niecałe 42% podawanej do publicznej wiadomości kwoty zarobków.

Autor: Jacek Bargieł piszący dla portalu prawosportowe.pl. Portal wspierany jest przez Kancelarię Radcy Prawnego Tomasz Dauerman, zajmującą się prawem sportowym i gospodarczym.

Zobacz także: Prawo Sportowe na Facebooku oraz Kancelaria Radcy Prawnego Tomasz Dauerman na Facebooku.

Artykuł ukazał się w specjalnej, nowej kategorii na PROBASKET: Public Relations, Marketing oraz Prawo i Praca w Sporcie

Przeczytaj także:

– Co to jest Salary Cap i od czego zależy jego wysokość?

– Na czym polega prawo Birda? Ważny aspekt w kontraktach w NBA

Czym jest „podatek od luksusu” w NBA? Komu się go płaci i dlaczego?






38 KOMENTARZE

    • Dziękujemy, to zasługa naszego nowego Partnera. Prosimy o udostępnienie znajomym w mediach społecznościowych. Pozwoli nam to na pisanie więcej takich artykułów.

  1. Trochę mętnie to wyjaśnione. Jeśli Steph Curry pracuje w Kaliforni, gdzie jocktax (czyli, jak rozumiem, podatek na rzecz miasta, w którym wykonuje się pracę w delegacji) są wyjątkowo wysokie, to przecież on ich nie płaci?? Przecież on tam pracuje na stałe.
    Tymczasem wg artykułu jocktax podnoszą mu obciążenie pensji.

    • Istotą tego podatku jest sam fakt, że zawodnik podróżuje w celu wykonywania zawodu (czyli – najczęściej – rozgrywania meczów wyjazdowych). „Jock tax” nie odnosi się zatem do pracy „w delegacji” (poza miejscem zamieszkania czy stałego pobytu) jako takiej, a do pracy wykonywanej w różnych miejscach w ciągu roku podatkowego. W praktyce oznacza to, że za każdy dzień pracy w danej jurysdykcji zawodnik obciążany jest jakimś podatkiem właściwym dla tego miejsca. Najbardziej znaczący jest zatem dla niego podatek w miejscu, w którym gra najczęściej. Dlatego Curry jest przez np. 300 dni w roku obciążany wysokim, 13-procentowym podatkiem, czyli całość „płaconego przez niego jock tax” to 300/365*13%+mniej znaczące z innych stanów za pozostałe dni pracy. Stąd też niskie, ale jednak istniejące obciążenie zawodników z Memphis, Miami czy Dallas – za dni, w których pracowali gdzie indziej. Czyli mecze wyjazdowe. Mam nadzieję że trochę to rozjaśniłem, choć materia rzeczywiście jest złożona.

    • Chyba zrozumiałem. Tylko z tego, co zrozumiałem wyziera mi system – delikatnie rzecz ujmując – cholernie… cholerny!
      Krótko mówiąc, człowiekowi wykonującemu zawód związany z wyjazdami dopieprzamy wyższy podatek, wychodząc z założenia, że na pewno daje mu to nie wiadomo jakie kokosy…
      Biada amerykańskim handlowcom!

    • To nie działa tak, że to podatek dla handlowców. to jest po prostu miejscowy podatek dla wszystkich mieszkańców i przyjezdnych. Sportowców łatwo wychwycić, bo każdy wie, że przyjeżdżają. Handlowcom pewnie łatwiej się ukryć przed miejscowym podatkiem a i pewnie mają to jakoś uwzględnione w wynagrodzeniach. No i nikt nie zmusza firm aby prowadziły interesy z najdroższymi stanami

    • No, nie. Wyraźnie tu napisano, że jest to podatek doliczany tym, którzy w ramach swojej pracy wyjeżdżają poza stałe miejsce zamieszkania. Z tego wynika, że mieszkaniec Oakland pracujący w miejscowej piekarni nie płaci jock tax.
      Chyba, że artykuł jest nieprecyzyjny, na co z resztą narzekałem na początku.
      Może autor wyjaśni nasze wątpliwości?

    • Artykuł dotyczy graczy NBA, a nie handlowców. W tym temacie jest raczej wszystko wyjaśnione 🙂

  2. Bez sensu…. uważam że powinno się podawać zarobki netto np.w tv czy innych relacjach robi się z nich takich miliardów a tu zabierają im ponad połowę forsy,wiem że to kosmos z moimi zarobkami ale i tak mi się to nie podoba

    • właśnie…ciekawe czy takie same zasady są np. w branży handlowców, bo jeśli ktoś pracuje pomiędzy kilkoma stanatmi, zarabia przeciętnie i nadal podatki ma na poziomie 50-56% plus ubezpieczenie i emerytalne, to może wychodzi z 40% tego co wypracuje do kieszeni

    • no niezbyt…zależy kto np. Klay teraz dostał z Chin główny kontrakt sponsorski 80mln przed podatkiem na 10lat (czyli defacto 8 na rok przed podatkiem)…LeBron dostał dożywotni z nike..KD pierwszy kontrakt z nike miał 60mln na 7 lat a potem 300mln na 10 lat z tantiemami…także są topowi zawodnicy z gigantycznymi kontraktami z wielu firm, ale topowi, bo nie każdy jest na tyle popularny by mieć swoje buty czy promować rolexy, mercedesy, garnitury itd , ale zawodnicy z ławki czy nawet mniej rozpoznawalni z pierwszych piątek niezbyt mają tyle

    • Gdybyś prowadził własną działalność, to wiedziałbyś, że NIEMOŻLIWE jest podawanie zarobków „netto”, bo to zależy głównie od twoich optymalizacji podatkowych. Na taki pseudo-luksus mogą sobie pozwolić tylko etatowcy.
      …którym i tak pracodawca zabiera połowę ich wypracowanego wynagrodzenia, bo to po jego stronie jest ryzyko i to jego firma. Zarobki netto interesują więc jedynie maluczkich, taka prawda. Dlatego, bo w każdym miejscu i w każdych warunkach jest inny podatek i po prostu NIE DA się podawać kwoty netto.

    • składka ZUS nawet w polsce wliczana jest jako netto:) bo te pieniadze wroca do ciebie po czasie. tylko druga sprawa jest to ze uzyskujac emeryture placimy drugi raz podatek…

    • Social security jest zwyczajnym oszustwem. Pieniądze wpłacane na ten program, każdy powinien inwestować w/g własnego uznania,i w przypadku złych lokat każdy powinien mieć pretensje tylko do siebie. A tak płacisz całe życie, ,(zawodowe),państwo źle inwestuje twoje pieniądze i na końcu dostajesz na sól do kwaśnego mleka. Ja już nie wspominam o stopniu inflacji który ma przecież niebagatelny wpływ na kondycję odkładanych pieniędzy.

    • jak wspominacie…plus ubezpieczenie zdrowotne i na bank od wypadków/kontuzji (jeśli się da)…jeśli jest procentowe i wynika z ryzyka zawodu to kolejnych kilka baniek poleci

  3. Nie chce tu nikogo obrażać.Ale czy to ważne kto ile zarabia?Dla mnie się liczy to jak oni grają.A co mi do tego ile kto zarabia.Ja ma 1800euro netto kurde.Steph troche więcej.Każdy z nich ma więcej niż ja,ale co zrobisz.

  4. uważam że zarobki koszykarzy w nba są nie adekwatne do zarobków ludzi robiących ważniejsze rzeczy niż pokazując rozrywkę …..ale to jest ładny haracz , państwo oficjalnie zabiera AŻ TAK DUŻO zupełnie za nic, twoich zarobionych w sposób legalny pieniędzy , to jest chore

    • Rety, dlaczego ta kwestia ciągle wraca, niczym jakiś zajadły bumerang….?
      Ta nierówność wynika z bardzo prostej rzeczy: wybitnie zdolni ludzie zawsze zarabiają więcej od innych, bo są wybitni. Wybitnych, w przeciwieństwie do normalnych, nikim się nie zastąpi. Dlatego zarabiają bardzo dużo.

    • wybitny to jest ktoś kto robi operację na otwartym sercu 16 godz. kto opracował przez 5 lat lek który potem ratuje setki tysięcy ludzi , ktoś kto buduje szkoły czy studnie w tzw. 3 światach , a nie gośc który potrafi kopać/kulać , rzucać piłką , owszem ich zdolności prosperują zyski dla innych ale to są co najwyżej wybitni w swojej specjalizacji rozrywki ( bo tym jest sport ) a nie jak wybitne jednostki w skali światowej

    • Niestety nie jest tak. Ze względu na szacunek do zawodów społecznego zaufania przykro mi to pisać, ale prawda jest taka, że zawodu lekarza czy inżyniera może nauczyć się każdy trochę bardziej rozgarnięty od średniej krajowej. Te zawody wymagają tylko pracowitości.
      Z gwiazdą sportu jest zupełnie inaczej. To wymaga super talentu = wybitność.
      Na koniec dodam (bo ewidentnie spieramy się w obrębie zagadnień filozoficznych), że z punktu widzenia interesu wychodzącego poza czubek ludzkiego nosa absolutnie każdy człowiek nie zajmuje się niczym wybitnym.
      Jeżeli już, to raczej jesteśmy szkodnikami.

    • Ruspect i tak i nie…jak mieszkasz w NYC to bardziej od lekarza z LA przyda ci się gracz NBA z NYC, bo się zrelaksujesz a może i pracę dostaniesz itd…w taką wyliczankę możemy grać długo kto bardziej potrzebny szewc czy kardiochirurg, dentysta czy dziennikarz, jest jak jest w społeczeństwa i wartość rynkowa czasem gigantyczna jest w zjawiskach wręcz niepotrzebnych, ale biznes na wszystkim można nakręcić (np. obecnie social media ninja czy influencer 😉

    • Czemu lekarz z LA jak mieszkasz w NY.Relaks relaksem ale ma przykładzie np Polski widać jak jest z lekarzami.Szewc czy kardiochirurg no bez jaj stary.Obyś nigdy nie musiał biegać po specjalistach.Ludzie zawdzięczają im życie sportowcą Nie

    • Ruspect totalnie się niezrozumieliśmy, totalnie. Tak wiele razy korzystałem ze specjalistów i chwała tym co pomogli. Chodziło tylko, że różni ludzie, różne zawody/usługi przydane są w różnych momentach życia. I to co dla jednego jest ważne w jednym momencie, to dla drugiego zbędne i na odwrót.
      a podsumowanie, że obecna wartość RYNKOWA (finansowa, marketingowa itd) była tylko obserwacja, że wynika z wygenerowanego potencjału, zysku a nie fizycznej wartości dodanej w danym momencie (konkretnie danej sytuacji). pozdr

    • po za pomocą w miarę możliwości ( nie opracowałem czegoś epokowego ) ale coś tam jak każdy człowiek zrobić może to i tak nie uważam się za szkodnika, zresztą jakim prawem można tak mówić z definicji , są oczywiście jednostki które się w to wpisuję ( wojny, wybijanie gatunków , zanieczyszczenia ) i mówię o skali światowej a nie o tym że jeżdżę samochodem , dostaliśmy ziemię i mamy z niej rozsądnie korzystać ………………….podważam to że bycie lekarzem czy wybutnym inżynierem jest „aż ” proste , nie , nie jest , natomiast jeżeli opierasz wybitność na talencie sportowym to jest to tym bardziej małostkowe bo świadczy o tym że dny grajek z czymś się urodził i za to już należa mu się profity, o wiele bardziej doceniamy wybitnośc kiedy ktoś na to zapracuje cięzką tyrką ( widaomo że ci najlepsi muszą też mieć tą iskrę ) , nadal uważam że sportows/aktorzy/muzyce co najwyżej w swojej profecji mogą uchodzić za wybitnych ……………bez kosza przeżyjesz , bez aspiryny/morfiny/ciepłej wody/przeszczepu organu /elektryczności / itp juz trudniej

    • wiesz, może i nie są adekwatne, w sumie rozrywka i może inspiracja młodych ludzi, np. MJ inspiruje Kobe i LeBrona, gdzie potem LeBron wyrywa się z biedy i inwestycjami i startapami rokręca biznes i daje pracę wielu ludziom (więc też są wartościowi dla społeczeństwa w strickte finansowym znaczeniu)….
      jednak liczy się ICH WARTOŚĆ MARKETINGOWA/RYNKOWA, nawet jeśli nie ma większej wartości niż np. lekarz ER, ale jeśli wartością rynkową LeBron nawet niech dostaje dożywotnio od Nike z 10-20baniek a Nike na nim zarabia 1-2bln i to samo liga NBA, każdy klub ze sprzedaży biletów, koszulek, kontraktów sponsorskich, praw TV, reklam na koszulkach itd….nawet te 100mln dla zawodnika to kropla tego co firmy na tychże zawodnikach zarobią. Dla przykładu chyba nike nie chciało płacić Curremu 4mln na sezon, UA wzięło go do stajni i wzrost przychodu chyba 1bln

    • A więc mnóstwo ludzi zarabia dzięki gwiazdorom, dzięki nim dobrze się odżywia i w związku z tym również dzięki nim zdecydowanie rzadziej korzysta z usług tego lekarza od operacji serca lub nawet wcale.
      Czy na pewno ten lekarz jest bardziej wartościowy?
      Muszę tu podkreślić, że te wyliczanki są bez sensu, bo dla każdego człowieka jest miejsce w społeczeństwie = każdy jest cenny.
      Natomiast na wartość każdego zasobu (w tym wypadku pracownika) decydujący wpływ będzie miała jego dostępność w funkcji popytu.
      Ile razy trzeba to tłumaczyć…?

    • SceptoFan popieram!
      każdy człowiek jest cenny, wartościowy! ma potencjał…
      jedynie w obecnych czasach wartość rynkowa u sportowców jest wysoka stąd ich zarobki, bo generują o wiele więcej zysku
      a odnośnie czyjegoś komenta, że lepszy ktoś kto szkoły buduje….no LeBron akurat tak robi i wielu graczy funduje stypendia itd

    • @SceptoFan
      Miałem to napisać. Ja dzięki NBA regularnie i co dwa dni gram w kosza, dzięki czemu mam dobre zdrowie. Każdy młody koleś, którego poznałem w życiu, zaczął grać w kosza dzięki… grze NBA.
      Efekt motyla

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here