Pozostając w tematyce uregulowań kontraktowych w NBA, po omówieniu konstrukcji Salary Cap, czyli sposobu ustanawiania jego wysokości oraz systemu wyjątków pozwalających na jego przekraczanie, naturalną koleją rzeczy jest próba nakreślenia czym jest, czemu służy i komu właściwie płacony jest Luxury Tax, czyli „podatek od luksusu” – pisze Jacek Bargieł, autor artykułów na stronie prawosportowe.pl.


Artykuł ukazał się w specjalnej, nowej kategorii na PROBASKET: Public Relations, Marketing oraz Prawo i Praca w Sporcie, gdzie wcześniej Jacek Bargieł opisał między innymi:

– Co to jest Salary Cap i od czego zależy jego wysokość?

– Na czym polega prawo Birda? Ważny aspekt w kontraktach w NBA

Luxury Tax

W Collective Bargaining Agreement (CBA) nazywana po prostu podatkiem (“tax”), konstrukcja ta, choć niepowiązana bezpośrednio czy instytucjonalnie z Salary Cap, przedstawia się jako konsekwencja zbyt mocnego jego przekroczenia. Brak tego bezpośredniego związku przejawia się w tym, że istnieje pewna przestrzeń, w której kluby nie płacą podatku mimo przekroczenia progu wydatków na zawodników.

Dla przypomnienia – wysokość Salary Cap to (w uproszczeniu) 1/30*44,74% prognozowanego BRI (basketball related income, czyli “dochodów z koszykówki”). Wysokość Luxury Tax również stanowi konkretną część BRI, mianowicie 53,51% (podobnie jak przy ustalaniu wysokości Salary Cap należy tu jeszcze odjąć prognozowane benefity, a uzyskaną w ten sposób kwotę podzielić przez liczbę zespołów w lidze).

Koszty związane z Luxury Tax są ponoszone dopiero po przekroczeniu wyliczanej w powyższy sposób kwoty – w sezonie 2018/19 wynosić będzie ona 123,733,000 dolarów (salary cap zaś 101,869,000). Zatem przeznaczanie na pensje zawodników np. 110 milionów dolarów stanowi przekroczenie Salary Cap i wiąże się z tym utrata możliwości nabywania wolnych zawodników, ale nie ma jeszcze z tego tytułu bezpośrednich strat pieniężnych związanych z płaceniem podatku od luksusu.

Kary za przekroczenie

Przekroczenie Luxury Tax niesie ze sobą poważne konsekwencje finansowe, zależne od tego, w jakim stopniu wydatki przewyższają próg. Jeżeli dana drużyna przekroczy próg do 5 milionów dolarów, to za każdego dolara “wykraczającego” poza próg zespół płaci dodatkowe 1,50 dolara podatku. W przedziale od 5 do 10 milionów przekraczanych pensji podatek do dodatkowe 1,75 dolara. W przedziale 10 do 15 – 2,50 dolara, a w przedziale 15 do 20 – 3,25 dolara, a powyżej 20 milionów – 3,75 dolara co rośnie z każdymi przekroczonymi 5 milionami o kolejne 0,50 dolara. By zrozumieć tę konstrukcję, najlepiej posłużyć się przykładem. Jeśli zespół przekracza próg np. o 11 milionów dolarów (płacąc 134,733,000 swoim zawodnikom), to musi zapłacić podatek, którego wysokość przedstawi się następująco:

7,5 miliona dolarów (za pierwsze przekroczone 5 milionów, gdyż 5*1,5=7,5) + 8,75 miliona dolarów (za kolejne przekroczone 5 milionów, gdyż 5*1,75=8,75) + 2,5 miliona dolarów (za kolejny milion dolarów, gdyż 1*2,5=2,5), czyli w sumie 18.750.000 miliona dolarów.

Dodatkowo, jeśli drużyna przekraczała próg Luxury Tax przez trzy kolejne sezony z rzędu to staje się “recydywistą” (repeater) i jej stawki podatkowe za każde przekroczone 5 milionów są odpowiednio wyższe (zaczynając od 2,50 dolara za każdego dolara w pierwszym przedziale do 5 milionów, a kończąc na 4,75 dolara za każdego dolara przy przekroczeniu limitu o 20 milionów).

W rozpoczętym właśnie sezonie, Oklahoma City Thunder jest drużyną płacącą podwyższoną stawkę repeater tax” i w związku z tym jej wydatki na sam podatek mają wynieść… ponad 93 miliony dolarów. Drużyny takie jak Golden State Warriors czy Boston Celtics przekraczają próg i choć w tym sezonie stawka dla “recydywistów” jeszcze im nie grozi, to w kontekście ewentualnego zawarcia nowych super-drogich kontraktów z takimi zawodnikami jak Klay Thompson, Jaylen Brown, Jayson Tatum, Kyrie Irving czy przede wszystkim Kevin Durant, mogą one w przyszłości ugrzęznąć ponad progiem podatkowym na długie lata.

Komu płaci się podatki?

Liga NBA jest skonstruowana tak, by zachowywać balans pomiędzy drużynami i wyrównywać szanse. W związku z tym środki z podatków mogą być dystrybuowane do tych klubów, które dzięki bardziej oszczędnej polityce finansowej nie musiały płacić podatku, gdyż nie przekroczyły granicy. Obecnie tylko jedna drużyna w NBASacramento Kings – w ogóle nie przekracza Salary Cap (płacąc swoim zawodnikiem nieco ponad 90 milionów dolarów), a 22 z 30 zespołów utrzymują pensje na poziomie niższym niż próg Luxury Tax.

Decyzja na temat tego, jaka część środków trafi do drużyn zależy od władz Ligi, a możliwe jest przekazanie im maksymalnie 50% pieniędzy z podatków. Pozostała część, a więc minimum połowa środków, zostaje przeznaczane na “cele ligowe” (“league purposes”), co oznacza… wszelkie cele, jakie Liga wyznaczy (wśród których może się znaleźć ponowne przekazanie pieniędzy zespołom). NBA, w przeciwieństwie do innych czołowych amerykańskich lig jak MLB czy NHL ma tu dużą swobodę i często większość środków jest zwracana do klubów (na pensje bądź inne wydatki), Liga może też wskazać też konkretny cel dla zespołów, na jaki mają wydać pozyskane w ten sposób pieniądze – na przykład może to dotyczyć pokrycia zaległych zobowiązań finansowych wobec zawodników. We wspomnianych MLB i NHL istnieją Industry Growth Fund, czyli fundusze na rozwój ligi, zajmujące się promocją rozgrywek, jednak w NBA póki co stworzenie takiej konstrukcji póki co nie jest planowane.

Przekroczenie progu Luxury Tax oznacza zatem ogromne szkody dla budżetu drużyny – koszty utrzymania klubu rosną w tempie niemal geometrycznym, a dodatkowo omijają go korzyści związane z dystrybucją środków przez Ligę.

W sezonie 2017/18 przychody z podatków wyniosły 115,4 miliona dolarów, w związku z czym drużyny niepłacące Luxury Tax otrzymały po 2,219 miliona dolarów. Nietrudno zgadnąć, które drużyny przekroczyły próg najmocniej w ubiegłym sezonie – Cleveland Cavaliers (o ponad 17 milionów), Golden State Warriors (o niecałe 13,5 miliona) oraz Oklahoma City Thunder (o około 3 miliony). Utrzymanie gwiazdorskich zespołów pozwalających na walkę o mistrzostwo jest zatem bardzo kosztowne i nie może trwać wiecznie, o co zresztą twórcom tego mechanizmu chodziło.

Autor: Jacek Bargieł piszący dla portalu prawosportowe.pl. Portal wspierany jest przez Kancelarię Radcy Prawnego Tomasz Dauerman, zajmującą się prawem sportowym i gospodarczym.

Zobacz także: Prawo Sportowe na Facebooku oraz Kancelaria Radcy Prawnego Tomasz Dauerman na Facebooku.

Artykuł ukazał się w specjalnej, nowej kategorii na PROBASKET: Public Relations, Marketing oraz Prawo i Praca w Sporcie

Co to jest Salary Cap i od czego zależy jego wysokość?

NBA: Na czym polega prawo Birda? Ważny aspekt w kontraktach w NBA

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o