Historia NBA: Drazen Petrovic – gwiazda, która nigdy nie dostała szansy, aby zabłysnąć

2
1832

Kiedy fani rozmawiają między sobą na temat najlepszych zawodników w historii NBA, pojawia się jedno szczególne nazwisko, które nigdy nie zostało docenione, to Drazen Petrovic. Przypadek szczególny nie dlatego, że nie posiadał talentu, serca do walki czy woli zwycięstwa, ale ze względu na tragedię, która mu się przydarzyła.


Petrovic urodził się 22 października 1964 roku w Siberniku w Chorwacji. Jego pierwotne zainteresowanie koszykówką wywiązało się z jego marzenia, aby być jak jego starszy brat. Ciekawość, która z początku była aktem „idolizacji”, z czasem przekształciła się w pasję Drazena. Zaczął coraz częściej bywać na lokalnych kortach koszykarskich grając rozgrywki 5 na 5, czy też samotnie spędzając dużo czasu na doskonaleniu swojej gry. Posiadał dużą determinację i poświęcenie, aby rozwijać swoje umiejętności, dzięki czemu był podziwiany i co najważniejsze, szanowany.

Członek Galerii Sław – Clyde Drexler – wspominał Petrovicia, mówiąc: „Drazen i ja byliśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi. Byłem jednym z tych ludzi, którzy witali go w Portland, kiedy przybył do nas z Europy. Dużo rozmawialiśmy o jego rodzinie w jego restauracji. Bardzo lubił spędzać czas ze swoimi przyjaciółmi, a gra w koszykówkę sprawiała mu dużo przyjemności. Naprawdę go szanuję, ponieważ bardzo, bardzo ciężko pracował. Każdego dnia na treningach był pierwszym gościem i ostatnim, który opuszczał halę. Musisz mieć szacunek do osób prezentujących tak duże oddanie dla koszykówki”.

Nikt nie wywierał większej presji, ani nie miał większych oczekiwań względem niego, niż sam Petrovic. „Zapamiętam Drazena jako wesołego faceta, który nigdy nie przestawał się uśmiechać” – powiedział Chuck Daly, były trener New Jersey Nets. Jego prawdziwy uśmiech działał niczym maska dla poważnego zachowania na boisku. Jego pragnienie bycia najlepszym koszykarzem, jakim może być, przemieniło się w dążenie bycia liderem i artystą. Petrovic otrzymał przydomek „Chorwacki Mozart” ze względu na formę sztuki, w którą zmieniał koszykówkę z piłką w ręce.

Petrovic zaczął przebijać się w baskecie europejskim, kiedy grał w chorwackich drużynach KK Sibenka i KK Cibona. W wieku 15 lat zaliczał już pierwsze występy w wyjściowym składzie Sibenki i dwukrotnie znajdywał się w finałach Radivoj Korac Cup. W 1983 roku 18-letni Petrovic rzucił dwa rzuty osobiste dla Sibenki, która pokonała w finale playoffów KK Bosna, zdobywając klubowe mistrzostwo Jugosławii. Tytuł został jednak odebrany drużynie dzień później przez Narodową Federację Koszykarską z powodu nieprawidłowości w sędziowaniu. Puchar trafił później w ręce Bosni po tym, jak Sibenka odmówiła rozegrania rewanżu.

Po roku obowiązkowej służby wojskowej Petrovic, wraz ze swoim starszym bratem, Aleksandrem, dołączył do KK Cibony. W pierwszym roku z drużyną wygrał zarówno Mistrzostwo Jugosławii, jak i Puchar Krajowy. W 1985 roku Drazen miał występ, który dzisiaj wydaje się być mityczną opowieścią lub zwykłą legendą. W meczu ze słoweńską drużyną KK Union Olimpija Petrovic zdobył 112 punktów. Chorwat uzyskał średnio 37,7 punktów w swoich czterech sezonach z Ciboną i był wybierany najlepszym chorwackim zawodnikiem roku przez cały ten czas. „Drazen był jednym z najlepszych graczy w historii” – twierdził były słoweński zawodnik m.in. San Antonio Spurs, Radoslav Nesterovic. „90 procent dzieci chciało grać tak jak on. Jego ciężka praca zainspirowała wiele młodych pokoleń”.

Petrovic został wybrany z numerem 60. w drafcie w 1986 roku przez Portland Trail Blazers. Nie zdecydował się on jednak na natychmiastową przeprowadzkę za ocean i podpisał wart 4 miliony dolarów kontrakt z Realem Madryt. Jugosłowiańskie przepisy sportowe przewidywały, że zawodnicy nie mogą przejść na profesjonalizm za granicą, dopóki nie osiągną wieku 28 lat, a Petrovic miał dopiero 23 lata, kiedy podpisywał kontrakt z Realem. W 2014 r. Jose Antonio Arizaga, agent sportowy, który odegrał kluczową rolę w przenosinach Petrovicia z Cibony do Madrytu, w rozmowie z hiszpańskim „AS-em” przywoływał kilka ciekawych szczegółów dotyczących tej transakcji:

„Rozmawiałem z Mirko Novoselem, trenerem Drazena w Cibonie i powiedział mi dwie rzeczy. Po pierwsze, każdy problem w Jugosławii da się rozwiązać za pomocą odpowiedniej ilości pieniędzy, a po drugie, jeśli Drazen odejdzie, wszyscy pozostali gracze poniżej 28 roku życia będą chcieli odejść i rozpocznie się chaos. Możesz sobie wyobrazić ile osób musiałem przekupić i wszystkie miejsca, w których musiałem zapłacić, aby obejść to prawo”. Jego pierwszy sezon w lidze ACB był również jego ostatnim, ale nadal utrzymuje on rekordy odnośnie punktów trafionych w finale ligi (42) i w rzutach trafionych zza łuku (8). Zmotywowany wyzwaniem i presją postawioną przez Portland Trail Blazers, Petrovic ostatecznie zdecydował się na scementowanie swojej pozycji w koszykówce światowej, dołączając do NBA w sezonie 1989/90 po tym, jak Trail Blazers wykupili jego kontrakt za około 1,5 mln dolarów.

Petrovic już na samym starcie został dotknięty przez zaistniałą sytuację, bowiem większość minut na pozycji niskiego skrzydłowego padała łupem Clyde’a Drexlera. W okresie spędzonym w drużynie ze stanu Oregon, Petrovic grał średnio przez 11.5 minuty na mecz i zdobywał nieco poniżej siedmiu punktów. 18 spotkań po rozpoczęciu sezonu 90/91 Drazen poprosił władze organizacji o wymianę z powodu braku minut. Trail Blazers spełnili jego żądania i w wymianie z udziałem trzech klubów wysłali Chorwata do New Jersey Nets. Petrovic dołączył do drużyny w połowie sezonu i od razu otrzymał taki czas gry, z jakiego był zadowolony. Stał się częścią organizacji, która przez długi czas nie była w stanie zakwalifikować się do playoffów, ale posiadała kilku perspektywicznych zawodników tj. Derricka Colemana, czy Kenny’ego Andersona. „Pero” zaczął być naprawdę rozpoznawalny przez fanów NBA dopiero w następnym sezonie. Otrzymał on średnio 36,9 minut na mecz, w których zdobywał średnio 20,6 punktów na bardzo dobrej skuteczności 51% z gry. Petrovic z miejsca stał się liderem drużyny w swoim pierwszym pełnym sezonie i był ich najlepszym zawodnikiem, czego dowodem były wcześniej przytoczone przez mnie statystyki.

Petrovic stał się popularny także ze względu na swoją niesamowitą umiejętność rzucania z daleka. W sezonie 91/92 trafiał rzuty z imponującą skutecznością 44% zza łuku. W, jak się później niestety okazało, ostatnim sezonie w NBA Petrovic poprawił jeszcze bardziej swoją skuteczność z gry, skuteczność rzutów za trzy i średnią ilość punktów na mecz. Zakończył sezon na jedenastej pozycji w lidze pod względem średniej liczby punktów i trzeciej w klasyfikacji strzelców trzypunktowych z rezultatem 45%. Pomimo świetnych statystyk, Petroviciowi nie udało się trafić do składu All-Star Game. Ten fakt sprawił, że zaczął odczuwać brak uznania za swoje osiągnięcia i rozmyślał nawet nad opuszczeniem najlepszej ligi świata.

W trakcie Igrzysk Olimpijskich w 1992 roku Petrovic poprowadził swoją drużynę narodową do meczu finałowego przeciwko legendarnemu „Dream Teamowi” ze Stanów Zjednoczonych. Chorwaci co prawda nie sprostali zadaniu, ale sam występ w meczu o złoty medal Igrzysk był dużym osiągnięciem. Petrovic pokonał punktowo wszystkich graczy na boisku. Prowadził nawet mały trash-talk z Michaelem Jordanem, który w trakcie meczu powiedział mu „rzucę raz przed twoją twarzą”. „Petro” odpowiedział: „Ja zrobię to samo”. Podobnie jak Jordan, Petrovic lubił pogadać sobie z przeciwnikami podczas meczów i podobnie jak MJ, potrafił słowa przemienić w czyny. To jest właśnie jeden z powodów, przez który Jordan nie lubił grać przeciwko niemu. „Gra przeciwko Drazenowi była ekscytująca. Za każdym razem, gdy rywalizowaliśmy ze sobą, walka miała w sobie dużo agresji. Nie był zdenerwowany. Podchodził do mnie tak blisko, jak ja do niego. Mieliśmy świetne bitwy w przeszłości, ale niestety były to krótkie pojedynki” – mówił Jordan.

7 czerwca 1993 r. po zgrupowaniu chorwackiej drużyny narodowej i turnieju kwalifikacyjnym do Eurobasketu odbywającym się we Wrocławiu, Petrovic zamiast samolotem, postanowił wrócić do ojczyzny samochodem ze swoją dziewczyną. Podczas jazdy na autostradzie numer 9 w Ingolstadt kierowca ciężarówki z naczepą stracił kontrolę nad pojazdem i uderzył w samochód, w którym Drazen był pasażerem. Petrovic zmarł w wieku 28 lat. Incydent z tamtego dnia zabrał życie koszykarzowi, który był o krok od zostania jednym z najlepszych graczy w lidze, dopiero wchodził na elitarny piedestał w sporcie, który tak bardzo kochał, i któremu poświęcił prawie całe swoje życie. Istnieje słuszne przekonanie, że Petrovic nadal udoskonalałby swoją grę i stałby się jednym z najpopularniejszych zawodników w lidze. Był on pierwszym międzynarodowym graczem, który przybył do Stanów Zjednoczonych i wywarł znaczący wpływ na NBA, służąc jako pionier i innowator dla wszystkich przyszłych graczy międzynarodowych.

Drazen Petrovic był niezwykłym młodym zawodnikiem i prawdziwym pionierem w globalnej koszykówce. Wiem, że trwała część jego dziedzictwa będzie budowana na tym, że utorował on drogę innym międzynarodowym graczom z powodzeniem rywalizującym w NBA. Jego wkład w rozwój koszykówki na skalę światową był ogromny. Wszyscy jesteśmy dumni z tego, że go znaliśmy” – powiedział ówczesny komisarz ligi NBA, David Stern.

Tragiczna śmierć Petrovicia spowodowała, że ludzie na całym świecie zaniemówili i zastanawiali się, co by było, gdyby jego życie nie zostało nagle przerwane. Drazen miał predyspozycje, aby zostać najlepszym zawodnikiem ligi, a nawet czołowym strzelcem. Być może Petrovic dałby Netsom upragniony tytuł mistrzowski, którego szukają do dnia dzisiejszego. Jego pozostawione dziedzictwo jest ogromnych rozmiarów, bowiem był zarówno międzynarodowym bohaterem, ale też wschodzącą gwiazdą w NBA. Jego koszulka z numerem 3 została zastrzeżona przez New Jersey Nets w 1993 roku.

Mając zaledwie 28 lat Drazen Petrovic mógł osiągnąć tak wiele. Niestety nigdy już nam nie przyjdzie dowiedzieć się, jak przebiegłaby jego kariera, gdyby jego gwiazda nie zgasła tak szybko.

Autor: Gabriel Bielenda






2 KOMENTARZE

  1. Pamiętam go z turnieju kwalifikacyjnego do Mistrzostw Europy. Skuteczność magiczna. Zastanawialiśmy się kiedy wreszcie spudłuje. Miły facet. Nie odwracał się zagadnięty, nikogo nie lekceważył każdemu poświęcił swój czas. Autograf, zdjęcie to nie był problem. Byłem w szoku jak dzień po tym jak widziałem go na boisku dowiedziałem się, że nie żyje. Wielka szkoda.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here