To ciekawy okres dla koszykówki Golden State Warriors. Mamy okazję przekonać się jak bardzo na grę zespołu z Oakland wpływa jej MVP – Stephen Curry. Szanse mistrzów na zdominowanie zachodu znacząco spadły po diagnozie rozgrywającego. Draymond Green nie uważa, by zespół miał powody do zmartwień.


Są mimo wszystko pewne sytuacje, które rodzą niepewności. – Gdybym siedział teraz przed wami i mówił, że nasza pewność siebie bez Stepha na parkiecie jest taka sama, to po prostu bym kłamał – mówił Draymond Green w rozmowie z dziennikarzami jeszcze przed ostatnim mecze pierwszej rundy z Houston Rockets. Ze strony Greena to świadomość przewagi, jaką stanowi dla Golden State Warriors MVP.

Gdy [Curry] z nami gra, nic nie jest w stanie wyprowadzić nas z równowagi. Oczywiście bez niego nadal w siebie wierzymy, nadal wierzymy, że stać nas na dobrą grę. Wytrzymamy tak długo jak będzie trzeba – dodał. Po pokonaniu Rockets, GSW czekają na rozstrzygnięcie serii pomiędzy Portland Trail Blazers i Los Angeles Clippers. W drugiej rundzie zmierzą się albo z kopciuszkiem play-offów, albo drużyną, która właśnie straciła dwóch kluczowych graczy pierwszej piątki, w tym swojego generała.

Według ostatnich doniesień, Curry może wrócić szybciej. Przeciągnięcie serii pomiędzy Blazers-Clippers byłoby na jego korzyść. Niewykluczone, że zobaczymy go jeszcze w półfinałach. Warriors muszą pozostać ostrożni. jeżeli nie będzie konieczności przyspieszania powrotu Stephena, to dlaczego miałby ryzykować? Chodzi także o rytm gry. Ani Curry, ani Warriors nie chcieliby, aby zawodnik wracał na finał konferencji będąc zardzewiałym.

Dla Stepha to tylko mała przeszkoda na drodze. Za parę tygodni wróci do gry i wszystko będzie w porządku – mówił Steven Kerr, próbując poniekąd odciąć uwagę mediów od gry Warriors bez Curry’ego. Okres kilku/kilkunastu najbliższych dni będzie dla szkoleniowca wyzwaniem. Jak zareaguje, gdy Curry nie będzie mógł ekipie ratować tyłka rzutami z ośmiu metrów? Wykorzystanie pozostałych zasobów nagle stało się ważniejsze niż kiedykolwiek wcześniej.

Szkoda, że po tylu latach wolności od wszelkich kontuzji, teraz przydarzyły mu się dwie z rzędu. Na szczęście nie są one na tyle poważne, by na dobre miały wykluczyć go z rywalizacji – kontynuował Kerr. – Pozostaje w dobrym nastroju. Dzisiaj poruszał się już znacznie lepiej niż wczoraj – dodał z kolei Green. Dla Draymonda i Klaya Thompsona to także szansa. Zwłaszcza dla rzucającego obrońcy.

Przez dominację na obwodzie Curry’ego, Thompson musiał zgodzić się na pewne ustępstwa. Nie miał z tym jednak żadnych problemów. W obecnej sytuacji Kerr wymaga od Klaya przede wszystkim trzymania się z dala od problemów z faulami. Jego czas gry jest bardzo istotny dla produktywności ofensywy Warriors. Dobrym przykładem był ostatni mecz, gdy zawodnik rozstrzelał Rockets z dystansu, trafiając dwie ala Curry trójki w okolicach połowy trzeciej kwarty. Play-offy domagają się od niego regularności.

W pierwszej piątce Curry’ego zastąpił Shauna Livingstona. – To czas na bycie zarówno asertywnym, jak i agresywnym – przyznał. – Muszę wykorzystywać mis-matche i na bieżąco dostosowywać się do sytuacji. Jeśli będę to robił skutecznie, na pewno otworzę więcej miejsca dla naszych strzelców. Jesteśmy teraz bardziej skupieni na detalach – dodał.

Mamy szansę obejrzeć Warriors z zupełnie innej strony, pracujących w innym trybie. Dla Kerra i jego podopiecznych to może być bardzo ważne doświadczenie na przyszłość.

fot. Keith Allison, Creative Commons

NBA: Curry wróci szybciej niż planowano?



Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments