Zwycięstwo 109:93 nad Boston Celtics i znakomity bilans 7-1 powinny oznaczać sielankową atmosferę w szatni Houston Rockets. Tymczasem pomeczowa konferencja prasowa przerodziła się w ostrą wymianę zdań między Kevinem Durantem a dziennikarzem „Houston Chronicle”, Varunem Shankarem. Powód? Zaledwie sześć rzutów z gry oddanych przez jednego z najwybitniejszych strzelców w historii koszykówki.


Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!


Kevin Durant zakończył spotkanie z dorobkiem 12 punktów w ciągu niespełna 33 minut spędzonych na parkiecie. Kiedy dziennikarz zapytał o jego ograniczoną rolę w ataku, gwiazdor Houston Rockets nie zamierzał pozostawić tego pytania bez odpowiedzi. Całe zajście zwróciło jednak uwagę na znacznie ciekawszy problem – zmieniającą się rolę weterana w ofensywie drużyny trenowanej przez Ime Udokę.

Już od pierwszych chwil rozmowa przybrała napięty obrót. Gdy Varun Shankar zapytał o płynność ofensywy i niewielką liczbę rzutów Duranta w kolejnym spotkaniu, skrzydłowy przerwał mu w pół słowa.

– Dlaczego to ma dla ciebie znaczenie? Wygraliśmy mecz. Dlaczego akurat mnie bierzesz na celownik? – zapytał, wyraźnie podirytowany. Chwilę później przywołał przykład swojego kolegi z zespołu.

– Jabari Smith Jr. zdobył 30 punktów w poprzednim meczu, a dzisiaj tylko 14. Będziesz rozmawiał o tym, że tym razem zdobył ich mniej?

Shankar nie dawał jednak za wygraną. Zwrócił uwagę, że Jabari Smith Jr. nie zajmuje piątego miejsca na liście najlepszych strzelców w historii NBA, czym jeszcze bardziej rozsierdził 38-letniego gwiazdora.

– Co to ma do rzeczy? Przez cały mecz obserwujesz tylko mnie? Masz kamerę skierowaną wyłącznie na mnie? Wygraliśmy mecz koszykówki, stary – nie bez ironii odpowiedział KD.

Gdy Shankar zaznaczył, że nie chodzi mu o krytykę, lecz o zrozumienie, jak pogodzić wykorzystanie ofensywnej grawitacji Duranta z przeciwdziałaniem próbom wyłączania go z gry przez rywali, koszykarz szczegółowo wyjaśnił swoje podejście:

– Sama moja obecność na parkiecie otwiera przestrzeń dla wszystkich. Wystarczy, że pojawię się na boisku. Nie muszą nawet podawać mi piłki. Rywale będą mnie podwajać i kierować obronę w moją stronę, nawet gdy nie będę miał piłki. Już sama moja obecność ma wpływ na przebieg gry. Nie muszę rzucać ani kozłować. Wystarczy, że jestem na parkiecie, a obrona musi na to zareagować. Moi koledzy z drużyny potrafią to wykorzystać.

Choć reakcja Duranta mogła sprawiać wrażenie nadmiernej wrażliwości na krytykę, pytanie Shankara miało solidne podstawy statystyczne. W pierwszych ośmiu meczach sezonu gwiazdor Rockets aż czterokrotnie oddał nie więcej niż 10 rzutów z gry. Dla porównania, w całych poprzednich rozgrywkach zdarzyło mu się to zaledwie dwa razy. Co więcej, spotkanie z Boston Celtics było dopiero drugim w jego karierze, w którym spędził na parkiecie ponad 30 minut, oddając jednocześnie sześć lub mniej rzutów.

Statystyki pokazują, że Durant ma obecnie mniejszy udział w ofensywie zespołu. Jego usage rate, czyli wskaźnik wykorzystania posiadań, wynosi 23,7%. To najniższy wynik w całej jego karierze, znacznie poniżej średniej (29,9%). Skrzydłowy zdobywa też średnio 20,8 punktu na mecz – najmniej od debiutanckiego sezonu.

Jaki bilans ma Houston w meczach, w których ich największa gwiazda oddaje dziesięć lub mniej rzutów z gry? Odpowiedź brzmi: 4-0. W przywoływanym już spotkaniu z Celtics obrona rywali koncentrowała się na ograniczeniu wpływu Duranta, co świetnie wykorzystał Alperen Sengun. Turecki środkowy zakończył mecz z dorobkiem 26 punktów i 10 asyst, a cały zespół z Teksasu trafił aż 54,4% rzutów z gry.

Po publikacji nagrania w sieci rozgorzała dyskusja. Były zawodnik Rockets, DeMarcus Cousins, stanął po stronie Duranta na antenie programu „Gil’s Arena”. Zwrócił uwagę, że gdyby Houston przegrało, a gwiazdor próbował na siłę forsować rzuty przeciwko podwajającej go obronie, również mógłby spotkać się z krytyką. W jego ocenie najważniejsze pozostawało zwycięstwo zespołu, a nie indywidualne statystyki koszykarza.

Shankar nie zamierzał jednak wycofywać się ze swoich pytań. W odpowiedzi na falę krytyki przypomniał na portalu X, że nie chodziło mu wyłącznie o liczbę rzutów Duranta, lecz o znalezienie właściwej równowagi między wykorzystywaniem uwagi, jaką gwiazdor przyciąga ze strony obrony, a niedopuszczaniem do sytuacji, w której rywale całkowicie wyłączają go z gry. Innymi słowy, chciał zrozumieć, jak Rockets mogą korzystać z przestrzeni otwieranej przez obecność skrzydłowego, jednocześnie dbając o to, by sam nie znikał z ofensywy.

Dziennikarz przywołał również wypowiedzi trenera i zawodników teksańskiej ekipy, pokazujące, że problem dostrzegany jest także wewnątrz zespołu. Na przykład trener Udoka przyznał po meczu z Bostonem, że musi lepiej ustawiać Duranta w takich pozycjach, aby ograniczyć ryzyko podwojeń, a jednocześnie zadbać o jego zaangażowanie w grę. Jeszcze dosadniej wypowiedział się Smith Jr., który po spotkaniu z Oklahoma City Thunder stwierdził:

– Nie chcemy, żeby Durant oddawał mniej niż 10 rzutów. Jeśli rywale skupiają się na nim, to na nas spoczywa odpowiedzialność, żeby ich za to karać.

Marcus Smart zwrócił natomiast uwagę na drugą stronę tego problemu:

– Musi pełnić rolę przynęty, ale jednocześnie musimy zadbać o to, żeby dostawał swoje piłki.

Z kolei ciekawym podsumowaniem nastawienia samego Duranta była jego reakcja na kibica, który po meczu zaczepił go przy parkiecie słowami:

– KD, musisz dalej rzucać! Nie pozwól, żeby cię powstrzymali. Nawet podwajając cię, nie są w stanie cię zatrzymać!

– Wbijaj na YouTube i obejrzyj moje treningi, jeśli chcesz się o tym przekonać – odparł krótko gwiazdor Rockets.

Patrząc na cały spór z dystansu, trudno całkowicie odmówić racji którejkolwiek ze stron. Varun Shankar miał pełne prawo zadać swoje pytanie. Rolą dziennikarzy jest analizowanie tak istotnych zmian w sposobie funkcjonowania ofensywy oraz wyraźnego spadku udziału gwiazdy tej klasy w ataku. Wypowiedzi trenera i kolegów z drużyny pokazują zresztą, że nie jest to problem wyłącznie wykreowany przez media.

Z drugiej strony Kevin Durant ma mocny argument w postaci wyników. Przy bilansie 7-1 i pozycji lidera Konferencji Zachodniej Rockets pokazują, że obecny sposób funkcjonowania ofensywy przynosi wymierne korzyści. Nawet jeśli 38-letni gwiazdor nie oddaje tylu rzutów, do ilu przyzwyczaił kibiców, jego obecność na parkiecie otwiera przestrzeń dla młodszych kolegów i ułatwia im zdobywanie punktów. Na tym etapie sezonu wyniki zespołu przemawiają na korzyść zawodnika. Ostatecznie najważniejszym miernikiem pozostają zwycięstwa, a nie indywidualne statystyki.


Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!

Sprawdź też kanał PROBASKET na WhatsAppie! Dołącz do obserwowania go, aby nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA. A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam. Zapraszamy!

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Oryginalne perfumy i kosmetyki z dużymi rabatami znajdziesz w sklepie FLACONI.PL



  • Subscribe
    Powiadom o
    guest
    0 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany