Kolejni zawodnicy kończą kariery, znikają ulubione programy, odchodzą ludzie, których słuchałem przez lata. Coraz częściej łapię się na myśli, że mojej NBA już nie ma. Tylko czy tęsknię za dawną koszykówką, czy również za sobą z czasów, kiedy odkrywałem tę ligę? W nowym podkaście PROBASKET zastanawiam się, dlaczego inaczej przeżywam coś, co przecież nadal tak bardzo mnie interesuje.


Z tego artykułu dowiesz się o tematach, które poruszyłem w najnowszym odcinku podcastu PROBASKET. Poniżej znajdziecie część moich przemyśleń. W nagraniu jest więcej osobistych wspomnień, przykładów i dygresji. Zapraszam do posłuchania, ale też do przeczytania i zastanowienia się, czy sami nie macie podobnych odczuć.

Najnowszy odcinek podcastu PROBASKET znajdziecie na YouTube i na Spotify.

On zawsze był…

Interesuję się NBA od 1993 roku. Miałem wtedy 12 lat, wsiąkłem i tak już zostałem. Przez ten czas odchodziły kolejne pokolenia zawodników, zmieniały się drużyny, zasady i sposób grania. Wiedziałem, że tak będzie, a jednak przy niektórych pożegnaniach wciąż mam poczucie, że ktoś odbiera mi kawałek świata, do którego bardzo się przyzwyczaiłem.

Do nagrania tego odcinka skłoniła mnie informacja, że Ernie Johnson po sezonie 2026/27 przestanie prowadzić Inside the NBA. Pamiętam, jak oglądałem ten program, mieszkając w Stanach Zjednoczonych w 2000 i 2001 roku. Nie chcę mówić, że się na nim wychowałem, ale towarzyszył mi tak długo, że jego obecność stała się czymś oczywistym.

Chyba każdy zna to uczucie, kiedy mamy wrażenie, że coś zawsze było. Nie zastanawiasz się nad tym przy kolejnym odcinku, kolejnym meczu czy kolejnym sezonie. Dopiero wiadomość o pożegnaniu uświadamia nam, jak mocno zdążyliśmy się przywiązać.

Trochę jak z ulubionym serialem. Znasz bohaterów, ich sposób mówienia, żarty i reakcje. Kiedy serial się kończy, niby wszystko jest w porządku, przecież to tylko program, a jednak czegoś brakuje. Z koszykówką i ludźmi, którzy od lat nam o niej opowiadają, może być podobnie.

Ważne jest kogo słuchamy

Ktoś powie, że najważniejsi są zawodnicy i to, co dzieje się na boisku. Oczywiście. Dla mnie jednak bardzo ważne jest również to, kto tę grę tłumaczy. Z racji mojej pracy szukam ludzi, od których mogę się czegoś nauczyć. Oglądam mecz, coś zauważam, mam swoją interpretację, ale chcę też usłyszeć kogoś, kto jest bliżej drużyny albo rozumie dany element lepiej ode mnie.

Dlatego tak ceniłem Rachel Nichols i jej program The Jump. Była przygotowana, zapraszała ciekawych gości i poruszała tematy, których chciałem słuchać. Dlatego brakuje mi Jalen & Jacoby. Jalen Rose potrafił znakomicie opowiadać o niuansach NBA z perspektywy byłego zawodnika, a między nim i Davidem Jacobym była naturalna chemia. Można było się pośmiać, a za chwilę usłyszeć coś naprawdę wartościowego.

Podobnie z tercetem Mike Breen, Jeff Van Gundy i Mark Jackson. Breen to dla mnie najlepszy z najlepszych komentatorów, a cała trójka tworzyła znakomity zespół. Kiedy oglądasz z kimś kolejne finały, przyzwyczajasz się do jego głosu i sposobu patrzenia na koszykówkę. Potem bez nich kolejne finały nadal są wielkim wydarzeniem, ale ich odbiór się zmienia.

Ostatnio Tim Bontemps odszedł z ESPN do pracy w Atlanta Hawks. Nadal bardzo cenię podcast The Hoop Collective, ale brakuje mi dynamiki rozmów w dawnym składzie. Program jest nadal wartościowy, ale nie słucham go już z taką przyjemnością.

W Inside the NBA też chodziło o coś więcej niż nazwiska przy stole. Charles Barkley mógł nie znać połowy zawodników, Shaquille O’Neal czasami mamrotał, ale kiedy zaczynali opowiadać o doświadczeniach z szatni czy o zachowaniu gwiazd, dostawaliśmy perspektywę, której trudno szukać gdzie indziej. Do tego dochodziły ich relacje, humor i rola Erniego Johnsona. Można zatrudnić kolejnych prowadzących, ale tej samej atmosfery nie da się odtworzyć.

Kto dziś jest najlepszy? Tim Legler. Potrafi w prosty sposób wyjaśnić bardzo trudne elementy koszykówki. Słucham go, konfrontuję swoje przemyślenia, ale nie da się ukryć, że dzięki niemu lepiej rozumiem grę. Wciąż często potrafi mnie czymś zaskoczyć. Właśnie takich ludzi potrzebuję, dlatego kolejne zmiany w programach i redakcjach mają dla mnie znaczenie.

Z Kobem odchodziło coś więcej

Szczególne miejsce ma w tym wszystkim Kobe Bryant. Kiedy trafił do ligi w drugiej połowie lat 90., ja już żyłem NBA. Potem przez tyle lat był jej częścią, że trudno było sobie wyobrazić tę ligę bez niego. Gdy kończył karierę, miałem poczucie, że ktoś zabiera mi część mojej koszykówki.

Po zakończeniu kariery nadal chciałem go słuchać. Każdy wywiad, każda wizyta w studiu były dla mnie czymś wartym uwagi. Wiedziałem, że może powiedzieć coś, nad czym będę się później zastanawiał. Jego śmierć bardzo mnie poruszyła i to poruszenie chyba we mnie zostało.

Za czym tęsknimy, mówiąc „kiedyś to było”?

Bardzo często słyszę od kibiców, że dawna NBA była lepsza. Sam mam ogromny sentyment do lat 90., ale próbuję sobie odpowiedzieć na pytanie, co właściwie wtedy porównujemy. Poziom gry? Atmosferę? Styl koszykówki? A może emocje, które przeżywaliśmy jako nastolatkowie, z emocjami dorosłych ludzi?

Pamiętam trójkę Johna Paxsona, wsad Johna Starksa, rzuty Michaela Jordana czy jego podanie do Steve’a Kerra. Te obrazy mam w głowie od razu. Przy późniejszych wielkich akcjach czasami potrzebuję chwili, chociaż przecież blok LeBrona Jamesa, trójka Kyriego Irvinga czy rzut Raya Allena też zostaną z nami na zawsze.

Nie będę się kłócił, że akcje z lat 90. były z definicji lepsze albo ważniejsze. Na mnie zrobiły jednak ogromne wrażenie w momencie, kiedy dopiero poznawałem koszykówkę. Wiele rzeczy oglądałem po raz pierwszy i nie miałem za sobą tysięcy meczów, z którymi mógłbym je porównać.

Znalazłem ciekawe badanie, w którym 619 osób z Holandii poproszono o wskazanie pięciu najlepszych piłkarzy wszech czasów. Uczestnicy często wybierali graczy, których środek kariery przypadał na ich własny okres dorastania. Najczęściej pojawiał się wiek 17 lat. Autorzy powiązali ten wynik ze zjawiskiem szczególnie częstego przywoływania wspomnień z młodości.

To daje mi do myślenia także w kontekście koszykówki. Michael Jordan był bohaterem mojego pokolenia i oglądaliśmy go w okresie, w którym takie emocje bardzo mocno się zapamiętuje. Oczywiście jego wielkość ma potężne sportowe uzasadnienie. Warto jednak zauważyć, że do rozmów o najlepszych zawodnikach wnosimy również własne wspomnienia.

Jest jeszcze kwestia tego, co właściwie oglądaliśmy. Kiedyś dostawaliśmy wybraną porcję spotkań i najlepszych akcji. Dzisiaj możemy zobaczyć wszystko, łącznie z przeciętnym meczem słabych drużyn w środku tygodnia. W NBA lat 90. też było mnóstwo słabej koszykówki, tylko po latach dużo chętniej wracamy do finałów i wielkich rzutów niż do spotkań, o których zapomnieliśmy następnego dnia.

Może więc czasami porównujemy najlepsze wspomnienia z trzydziestu lat z tym, co obejrzeliśmy w ostatnią środę? Trudno, żeby dzisiejsza liga za każdym razem wygrywała takie porównanie.

Trzy zdania, które warto rozdzielić

Pomaga mi rozróżnienie trzech zdań, które w rozmowach o sporcie często traktujemy tak, jakby znaczyły to samo:

  • Dawniej było lepiej.
  • Dawniej bardziej mi się podobało.
  • Dawniej mocniej to przeżywałem.

Pierwsze jest oceną rzeczywistości i wymaga uzasadnienia. Drugie mówi o guście, a trzecie opisuje emocje. Mogę bardziej lubić dawny styl gry, doceniając jednocześnie niesamowite rzeczy, które wykonują dzisiejsi zawodnicy. Mogę też oglądać znakomity mecz i nie przeżywać go tak mocno jak spotkania, które widziałem jako nastolatek.

To rozróżnienie pozwala mi uczciwiej mówić o własnym przywiązaniu do dawnej NBA. Jeśli brakuje mi konkretnego programu, mogę wyjaśnić dlaczego. Jeśli wolę określony sposób grania, mogę o nim porozmawiać. Sam fakt, że coś kiedyś mocniej mnie ekscytowało, niewiele jednak mówi o poziomie dzisiejszej koszykówki.

Widzę też u siebie więcej spokoju. Kolejny świetny początek sezonu jakiejś drużyny jest ciekawy, ale nie za bardzo mnie on rusza. Widziałem już wiele niespodzianek, znakomitych startów i późniejszych rozczarowań. Nadal mnie to interesuje, tylko moja reakcja jest trochę inna.

A ktoś, kto właśnie odkrywa NBA, przeżywa być może dokładnie to, co ja ponad trzydzieści lat temu. Poznaje swoich bohaterów, ogląda mecze, które zapamięta na całe życie, znajduje ulubionych komentatorów. Szczerze zazdroszczę tej świeżości. Mam nadzieję, że zostanie z ligą na długo i kiedyś też będzie miał o czym opowiadać.

Co zrobić z tym, że wszystko się zmienia?

W tym odcinku przypominam przemowę Ala Pacino z filmu Any Given Sunday. Zapamiętałem z niej myśl, że z wiekiem pewne rzeczy są nam odbierane. Można ją odnieść do zdrowia, sprawności fizycznej, bliskich osób, ale też do świata, który znaliśmy i którego obecność braliśmy za pewnik.

Przy kolejnych pożegnaniach w NBA ta myśl do mnie wraca. Rozumiem, że wszystko się zmienia, ale samo rozumienie tego procesu nie sprawia, że przestaje mi brakować ludzi, których ceniłem. Mogę cieszyć się dzisiejszą koszykówką i nadal żałować, że pewnych rozmów czy programów już nie usłyszę.

Chciałbym, żeby ta świadomość pomagała mi też uważniej patrzeć na to, co mam teraz. Na zawodników, których wciąż mogę oglądać, i ludzi, których nadal mogę słuchać. Skoro wiem, jak wiele znaczą dla mnie po latach, to warto docenić ich jeszcze wtedy, kiedy są obecni.

W nowym odcinku podcastu PROBASKET szerzej opowiadam o tych zmianach, nostalgii i o tym, jak z biegiem lat zmienia się moje przeżywanie sportu. Zapraszam do posłuchania całości i podzielenia się własnymi odczuciami.

Zachęcam też do podzielenia się tym, co najbardziej zmieniło się w Waszym odbiorze NBA? I za kim albo za czym tęsknicie najmocniej?

Więcej moich artykułów znajdziesz tutaj. Jestem też na Instagramie i Twitterze.

Archiwum podcastów znajdziesz tutaj.

Polecam też nową wyprzedaż Nike i Jordan. Ponad 1000 modeli butów Nike i Jordan. Rabat do 70%, ale tylko przez 3 dni!

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Oryginalne perfumy i kosmetyki z dużymi rabatami znajdziesz w sklepie FLACONI.PL



  • Poprzedni artykułButy Nike od 140 zł! Zniżka do 70%, ale tylko przez 3 dni!
    Michał Pacuda
    Założył PROBASKET w 2001 roku. Pisał o koszykówce w Dzienniku Metro i Onet.pl. Od 12 roku życia trenował kosza. Studiował w USA, gdzie grał z drużyną NJCAA w mistrzostwach Stanów Zjednoczonych. Po powrocie do Polski przez cztery lata był trenerem na poziomie kadetów i juniorów. Skomentował ponad 200 meczów NBA i WNBA w Orange sport, Canal+ Sport i TVP Sport oraz Igrzyska Olimpijskie w nSport HD. W latach 2013-2016 pełnił rolę rzecznika prasowego reprezentacji Polski koszykarzy. Był z kadrą na dwóch EuroBasketach - współtworzył projekt Kosz Kadra. Przez sześć lat w Polskiej Lidze Koszykówki wdrażał strategię komunikacji (WWW, video i Social Media). Jest specjalistą w dziedzinie Public Relations oraz Marketingu w sporcie. Obecnie, oprócz zarządzania PROBASKETEM, prowadzi polskie biuro prasowe Jeremiego Sochana i odpowiada za kwestie marketingowe Sochana w Polsce oraz komentuje mecze NBA w TVP Sport.
    Subscribe
    Powiadom o
    guest
    8 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany