Portland Trail Blazers zaczęli sezon bilansem 2-0, pokonując minionej nocy 128:120 Sacramento Kings. Jeszcze przed startem rozgrywek największą zagwozdką było ustawienie Portland na obwodzie: Czy duet Damian Lillard i Ja Morant nie będzie dużym ciężarem w obronie? Trener Micah Nori od startu uczy się, jak sobie z tym radzić.
Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!
1:50 do końca meczu, Portland Trail Blazers prowadzą 124:118 z Sacramento Kings. Trener Micah Nori ściąga z boiska Ja Moranta, wprowadzając za niego znacznie lepszego w obronie Jrue Holiday’a. Na 44 sekundy do końca – na tablicy 125:120 dla Portland – za Damiana Lillarda wchodzi defensywny specjalista Sidy Cissoko. Piętnaście sekund później Kings tracą piłkę, a Portland potrzebuje punktów. Morant z Lillardem obaj wchodzą na parkiet. Po jednej akcji – po dosłownie dwóch sekundach, po których Kings faulowali – obaj znów schodzą z boiska. Micah Nori szafował dwójką gwiazd jak w hokeju, wprowadzając ich na parkiet tylko do akcji ofensywnych i ściągając, kiedy trzeba bronić.
– Myślę, że żaden z nas do tego nie przywykł – komentował “hokejowe” zmiany w końcówce Damian Lillard. – […] wygraliśmy i to nasz najważniejszy cel – wtórował swojemu nowemu koledze z drużyny Ja Morant.
Lillard z Morantem rozegrali… Przyzwoity mecz. Złożyli się co prawda na słabe 3/15 za trzy, ale Lillard zdobył 19 punktów, a Morant do 12 punktów dorzucił 7 asyst. Żaden z nich nie był jednak najważniejszą postacią swojej ekipy.
Koniec końców kluczowa okazała się obrona. Zarówno od Toumani Camary, który trafił przy tym 5/10 za trzy, w tym dwa kluczowe rzuty w końcówce, jak i od wchodzących z ławki Holiday’a i Sidy Cissoko.
Jak gracze, którzy wspólnie mają na koncie 11 nominacji do Meczu Gwiazd, radzą sobie w sytuacji, w której obaj są sprowadzeni w końcówce meczu do roli zadaniowców ofensywnych? Z wypowiedzi obu po meczu wynika, że rozumieją to i akceptują:
– Myślę, że oboje rozpoznaliśmy ten moment w tym samym czasie. Oboje schodziliśmy razem z parkietu… W tamtej chwili potrzebowaliśmy dobrego posiadania w obronie. Rozbawiło nas to. Mówiliśmy sobie: oho, to jeden z tych momentów – śmiał się po meczu Damian Lillard.
Damian Lillard, jako legenda Portland Trail Blazers, znany przede wszystkim ze swoich game-winnerów, może czuć się nieswojo schodząc w końcówkach na ławkę. Nie zawsze chodzi jednak tylko o to, żeby trafić rzut.
Jak pisze Jason Quick z The Athletic, Blazers mają w tym sezonie nową tradycję. Po każdym meczu nagradzają jednego z graczy… Parą rękawic bokserskich. Nagroda tak zwanego “knockout punch” przysługuje zawodnikowi, który przyczynił się do zwycięstwa – wyprowadził przysłowiowy “cios nokautujący”. Po wygranej z Kings nagroda wpadła w ręce Toumani Camary.
– Dobrze jest mieć taką grupę. To oczywiste, że trzeba jakoś podzielić minuty gry. Jeśli jednak wszyscy nie będziemy samolubni, wolni od swojego własnego ego, wiesz, będziemy chcieli jak najlepiej dla drużyny, to wtedy nie powinno być żadnych problemów – mówi Ja Morant, podkreślając swoje drużynowe nastawienie.
Ja Morant wydaje się więc pogodzony ze swoją rolą w Portland – rolą gracza, który pomimo wcześniejszych osiągnięć, nie jest już największą gwiazdą i pierwszą opcją swojego zespołu. Pierwszy mecz Blazers z Phoenix Suns nie jest reprezentatywny, bo był to blow out. Kluczowi gracze mogli już odpoczywać w końcówce. Wówczas Ja Morant zagrał 22 minuty. Minionej nocy z Kings jednak gra toczyła się praktycznie do samego końca. Tej nocy Morant też dostał tylko 27 minut – tyle samo, co zmieniający go z ławki Jrue Holiday.
W rotacji Micah Noriego jest w tej chwili aż ośmiu graczy ze średnią przynajmniej 20 minut na mecz. Po dwóch meczach sezonu ta statystyka nie jest oczywiście reprezentatywna – zwłaszcza po blowoucie z Suns. Już teraz widać jednak, jak dużą rolę pełnić może w tym składzie szerokość rotacji i możliwa mnogość ustawień, czy to small-ballowych, czy bardziej fizycznych – od tych na wskroś ofensywnych, po te mocno defensywne. Damian Lillard i Ja Morant muszą odnaleźć się w tym zespole jako elementy układanki. Czy zawodników, którzy przez lata piastowali status gwiazd, stać na taką zmianę?
Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!
Sprawdź też kanał PROBASKET na WhatsAppie! Dołącz do obserwowania go, aby nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA. A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam. Zapraszamy!










