Steve Kerr sprzeciwia się oddawaniu wszystkich wyborów draftu, żeby za wszelką cenę wzmocnić skład Golden State Warriors. W wywiadzie dla The Ringer trener Stepha Curry’ego wyjaśnił swoje stanowisko. Czy ostrożność klubu jest uzasadniona? Czy oznacza marnowanie ostatnich lat kariery ich największej gwiazdy?
Dla kibica sprawa może wyglądać prosto. Stephen Curry zapewnił Golden State Warriors cztery mistrzostwa NBA, więc to klub powinien zrobić wszystko, aby pomóc mu zdobyć piąty tytuł. Trudno oczekiwać, żeby fani tak wyjątkowego zawodnika zadowalali się samym awansem do play-offów (który w tym sezonie może być bardzo trudny).
Warriors mogą oddać wybory w drafcie i wartościowych graczy, pozyskać uznane nazwisko, a mimo to zostać drużyną, której do najlepszych nadal sporo brakuje. Sam rozgłos wokół wymiany nie daje przecież dodatkowej przewagi na parkiecie.
– Czy oddawanie teraz tych wszystkich wyborów ma sens? Absolutnie nie – powiedział Kerr w rozmowie z Loganem Murdockiem. Wywiad opublikowano 21 października, przed inauguracją sezonu.
Trener przyznaje, że organizacja popełniała błędy. Podkreśla jednak, że duże oferty za gwiazdy nie przyniosły transferów.
Wymiana musi zmienić coś więcej niż nagłówki
W ocenie Kerra trzeba brać pod uwagę również siłę konkurencji, przede wszystkim Spurs i Thunder. Wydanie wszystkich dostępnych zasobów ma inne uzasadnienie, gdy brakuje jednego elementu do mistrzostwa, a inne, gdy nawet po kosztownym transferze pozostaje kilka poważnych problemów.
To rozsądny argument, ale nie powinien zamykać dyskusji. Zachowanie wyborów draftowych również ma swoją cenę: kolejny sezon kariery Curry’ego, którego nie da się później odzyskać. Bezpieczeństwo przyszłości nie może automatycznie usprawiedliwiać każdej decyzji podejmowanej dzisiaj.
Dlatego każdą potencjalną wymianę należałoby oceniać osobno. Jak bardzo poprawia drużynę? Kogo trzeba oddać poza wyborami? Czy nowy zawodnik pomaga po obu stronach parkietu i będzie dostępny do gry? Dopiero wtedy można powiedzieć, czy cena jest przesadzona.
Obecna sytuacja zdrowotna Warriors dodatkowo komplikuje takie kalkulacje. Kristaps Porzingis pozostaje poza zespołem, a według doniesień Shamsa Charanii klub sprawdza możliwości jego wymiany. Organizacja nie potwierdza spekulacji transferowych i nie zapowiada szybkiego powrotu podkoszowego.
LeBron nie był tak blisko, jak sugerowały plotki
Kerr napisał latem do LeBrona Jamesa w sprawie współpracy. Odpowiedzi nie dostał.
– Nigdy nie byliśmy blisko sprowadzenia LeBrona – potwierdził trener. Ostatecznie James wybrał Philadelphia 76ers, a pomysł połączenia go z Currym pozostał niezrealizowany.
Szkoleniowiec liczy na powrót Jimmy’ego Butlera w lutym. Nie jest to jednak gwarantowany termin.
Warriors muszą więc odpowiedzieć na trudniejsze pytanie niż to, czy są gotowi poświęcić przyszłość dla swojej legendy. Muszą pokazać, że potrafią odróżnić ruch, który rzeczywiście zwiększa szanse na sukces, od kosztownej próby udowodnienia kibicom, że zrobili cokolwiek w tym kierunku. Curry zasłużył na mocną drużynę. Zasłużył też na to, żeby decyzje dotyczące jego ostatnich sezonów miały sportowy sens.










