W erze ciągłych zmian klubowych i krótkoterminowych umów w NBA relacja Dwighta Powella z Dallas Mavericks przypomina relikt dawnej epoki. 35-letni kanadyjski środkowy spędził w Teksasie ostatnie 12 sezonów, przez lata stając się jednym z symboli Mavericks. Teraz może dopisać do swojej przygody z klubem kolejny rozdział. Choć w Dallas mają już komplet 15 standardowych kontraktów, władze Mavs zamierzają wystosować do weterana oficjalne zaproszenie na obóz przygotowawczy.
Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!
Choć rola Dwighta Powella na parkiecie w ostatnich latach stopniowo malała, jego wpływ na kulturę organizacji oraz młodszych zawodników pozostawał istotny. W ubiegłym sezonie 35-letni podkoszowy spędzał na parkiecie średnio 14,3 minuty, notując 3,3 punktu i 4,1 zbiórki na mecz. Znacznie większe znaczenie miały jednak jego profesjonalizm i wyjątkowa dyscyplina treningowa, które doceniają jego koledzy z zespołu.
Najlepiej postawę kanadyjskiego weterana podsumowują słowa młodej gwiazdy Dallas Mavericks, Coopera Flagga: – Nigdy nie widziałem nikogo, kto tak ciężko pracowałby na siłowni jak on. Zawsze jest pierwszy na treningu. To prawdziwy profesjonalista.
Mimo że Powell pozostaje wolnym agentem, nie oznacza to, że odsunął się od Mavs. Podczas niedawnego minizgrupowania w Los Angeles, zorganizowanego przez Kyrie’ego Irvinga we współpracy z nowym trenerem, Dustym Mayem, Kanadyjczyk trenował wspólnie z liderami zespołu oraz jego młodymi zawodnikami.
Mavericks mają już komplet 15 standardowych kontraktów, ale władze klubu znalazły sposób, by sprawdzić Dwighta podczas przygotowań do sezonu. Z doniesień mediów wynika, że 35-letni środkowy miałby otrzymać niegwarantowaną umowę zawierającą tzw. klauzulę Exhibit 9, która zabezpiecza finanse zespołu na wypadek ewentualnej kontuzji zawodnika podczas przygotowań do sezonu. Podobną umowę od Portland Trail Blazers otrzymał wcześniej Jeremy Sochan.
Największym problemem pozostaje jednak tłok pod koszem. W kadrze Dallas są już Dereck Lively II, Daniel Gafford, Santi Aldama, Moussa Cisse oraz debiutant, Morez Johnson Jr. Co więcej, kontrakt Gwinejczyka stanie się w pełni gwarantowany na początku października. Jeśli więc Powell miałby znaleźć się w składzie na sezon zasadniczy, Mavs musieliby zwolnić któregoś z obecnych zawodników lub dokonać wymiany.
Dwight Powell trafił do Dallas w grudniu 2014 roku w ramach wymiany z Boston Celtics, której częścią był Rajon Rondo. Przez 12 lat rozegrał dla Mavericks 763 mecze, będąc częścią zespołu w czasach przebudowy, po poważnej kontuzji ścięgna Achillesa w 2020 roku, a następnie podczas marszu do Finałów NBA w 2024 roku.
Kanadyjczyk nigdy nie był gwiazdą pierwszej wielkości, All-Starem czy kluczowym zawodnikiem mistrzowskiego teamu i nie miał statusu jednej z twarzy ligi. Ma jednak w zanadrzu argument, który pokazuje, jak ważną postacią był dla organizacji z Dallas. Dość powiedzieć, że po sezonie 2025-26 Dwight jest piątym zawodnikiem w historii teksańskiej organizacji z największą liczbą spotkań na koncie – lepsi od niego pod tym względem byli tylko Dirk Nowitzki, Brad Davis, Derek Harper i Rolando Blackman.
Być może właśnie dlatego dla władz klubu i sztabu szkoleniowego zatrzymanie Powella choćby na okres obozu ma sens. Jego doświadczenie, etyka pracy i znajomość organizacji wciąż mają dla Mavericks wartość. Droga do 13. sezonu w niebiesko-białych barwach może być kręta, ale widać, że po 12 latach więź Kanadyjczyka z Dallas wciąż nie została zerwana.
Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!
Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie? Kliknij tutaj i dołącz do obserwowania go, by nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA! A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam, zapraszamy!









