Philadelphia 76ers wreszcie doczekali się powrotu Joela Embiida, ale mimo jego obecności Szóstki ponownie musiały uznać wyższość Boston Celtics i w całej serii przegrywają już 1-3. W trakcie rozmowy z przedstawicielami mediów środkowy opowiedział nieco więcej o trudach, które towarzyszyły mu w trakcie powrotu do zdrowia.
Choć w pewnym momencie apetyty były ogromne, to wszystko wskazuje na to, że sympatycy Philadelphia 76ers ponownie muszą obejść się smakiem. Podopieczni Nicka Nurse’a przegrali minionej nocy trzeci z czterech dotychczasowych starć pierwszej rundy play-offów z Boston Celtics i są już tylko o krok od zakończenia swoje przygody z sezonem 2025/26.
Nie pomogła im również obecność Joela Embiida, który wrócił minionej nocy do gry po raz pierwszy od 7 kwietnia. Zagrał solidne, bo zakończył zawody z double-double w postaci 26 punktów i 10 zbiórek, do czego dołożył jeszcze sześć asyst, przechwyt i blok (9/21 z gry, 1/6 za trzy).
Pod względem dyspozycji zdrowotnej środkowy należy do grona najbardziej pechowych zawodników w historii ligi. Po raz kolejny nie był on w pełni dyspozycji na najważniejszy etap sezonu. Embiida zabrakło bowiem zarówno w turnieju play-in, jak i trzech pierwszych spotkaniach play-offów.
— Kiedy to wszystko się zaczęło, nie byłem nawet w stanie iść do lekarza. Mierzyłem się z wieloma rzeczami. Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale było ciężko, ale takie jest życie — rozpoczął swoją wypowiedź po przegranym Game 4 Embiid.
Embiid był zdrowy na ostatnie play-offy, w których udział brali Sixers, czyli 2023/24, kiedy to Philly w sześciu meczach przegrali z New York Knicks. Wówczas „Jojo” występował we wszystkich sześciu potyczkach. Rok wcześniej opuścił dwa spotkania, z Brooklyn Nets i Boston Celtics. W obu przypadkach Sixers wygrali.
Dwukrotnie wypadał też w półfinale Konferencji Wschodniej z Miami Heat w 2022 roku, kiedy to pod jego nieobecność zespół dwukrotnie przegrał. Nawet kiedy jednak pojawiał się na parkiecie, to często musiał zagryźć zęby i dawać z siebie wszystko, choć ból doskwierał mu nieustannie.
— Patrzysz na swoją sytuację i myślisz „okej, nadeszły play-offy”. Jesteś przygotowany, a nagle dzieje się coś takiego. Niektórych rzeczy nie jesteś w stanie kontrolować. Co mam z tym zrobić? Płakać? Nie. Muszę się tym zmierzyć, iść dalej i wykonywać najlepszą pracę, jaką tylko jestem w stanie, żeby dać sobie szansę na powrót i grę — dodał.
Trzeba przecież pamiętać, że w wielu przypadkach kontuzje wpływają nie tylko na zdrowie fizyczne zawodnika, ale i kondycję psychiczną. Embiid przeszedł już wiele rozczarowań i kolejne z pewnością nie poprawia jego sytuacji. Warto więc wyróżnić go za ciężką pracę na rehabilitacjach i chęć walki do samego końca.
Nie zmieni to jednak rzeczywistości, bo jeżeli Sixers nie odwrócą losów rywalizacji z Celtics, to po raz trzeci z rzędu nie pojawią się w półfinale Wschodu. Obecny bilans Embiida w starcia z Bostonem to katastrofalne 3-13.
— Nie wiem, dlaczego nie byliśmy w stanie lepiej się zastawiać, zbierać czy też ruszać w defensywie. Trudno się to ogląda i trudno też to wyjaśnić. [Celtics] byli bardziej agrsywnie, szybsi, chcieli gonić za piłkami bardziej niż my — mówił po ostatniej wpadce trener Nick Nurse.
Piąty mecz, który może okazać się ostatnim w tej serii, zostanie rozegrany w nocy z wtorku na środę o godzinie 01:00 czasu polskiego. Jeżeli Philly uda się przedłużyć rywalizację, to obie ekipy ponownie wrócą do Miasta Braterskiej Miłości.










