W świecie zawodowej koszykówki rzadko zdarza się, by młody zawodnik wbił solidnych rozmiarów szpilkę przeciwnikom nie tylko na parkiecie, ale i w mediach, a następnie w pełni wywiązał się ze swoich deklaracji. Jaden McDaniels, skrzydłowy Minnesota Timberwolves, udowodnił jednak w trzecim meczu serii przeciwko Denver Nuggets, że jego pewność siebie ma solidne fundamenty. Po zwycięstwie 113:96, podopieczni Chrisa Fincha wyszli na prowadzenie w serii (2-1), a ich gwiazdor stał się centralną postacią spektaklu, który na długo zapadnie w pamięć kibiców w Minneapolis.
Całe zamieszanie rozpoczęło się po drugim spotkaniu serii, kiedy to Jaden McDaniels w bezpardonowy sposób ocenił defensywne umiejętności rywali. Jego słowa, w których – delikatnie mówiąc – nie chwalił postawy Denver Nuggets w obronie, odbiły się szerokim echem w lidze.
Skrzydłowy Leśnych Wilków stwierdził wówczas wprost: – Atakujcie (Nikolę) Jokicia, Jamala (Murraya), wszystkich słabych obrońców. Tim Hardaway Jr, Cam Johnson, Aaron Gordon – cała drużyna. Ich defensywa jest do chrzanu. Żaden się nie nadaje.
Tak odważne deklaracje często stają się motywacją dla przeciwnika, jednak w tym przypadku to Minnesota Timberwolves zdają się wygrywać wojnę psychologiczną. Trener Nuggets, David Adelman, próbował studzić emocje, żartując przed meczem: – Nie mogę się doczekać jego podcastu. Każdy ma teraz jakąś platformę do wypowiedzi. To pomoże jego zasięgom w mediach społecznościowych.
– Powiedziałem to, co powiedziałem – odpowiedział mu krótko McDaniels tuż przed czwartkowym meczem, dodając przy tym, że podcasty nie są dla niego i woli przemawiać swoją grą na boisku.
Od słów szybko przeszedł do czynów. Podczas czwartkowego spotkania 25-latek nie potrzebował mikrofonu, by zaznaczyć swoją obecność. W ciągu 41 minut spędzonych na parkiecie zdobył 20 punktów, zaliczył 10 zbiórek, notując tym samym imponujące double-double. Jego skuteczność (9/13 rzutów z gry) oraz elitarna defensywa na Jamalu Murrayu kompletnie wybiły Nuggets z rytmu. Nie mówiąc już o tym, że symbolem tego meczu stał się potężny wsad nad samym Nikolą Jokiciem, który poderwał z miejsc komentatorów i kibiców.
Postawa skrzydłowego spotkała się z uznaniem trenera Timberwolves, Chrisa Fincha, który podkreślił niezłomny charakter swojego podopiecznego: – Jaden to jeden z naszych najbardziej intensywnych i zadziornych zawodników. Nie było szans, że wyjdzie na parkiet i nie zrobi wszystkiego, co w jego mocy, by udowodnić to, co zostało powiedziane. Ostatecznie same słowa nie mają znaczenia – trzeba je potwierdzić podczas gry. Dziś był wyjątkowy.
Podczas gdy gospodarze świętowali sukces, w obozie przyjezdnych zapanowała frustracja. Drużyna z Denver zanotowała swój najgorszy występ ofensywny w sezonie, trafiając zaledwie 34,1% rzutów z gry. Nawet Jokić, lider zespołu i kandydat do nagrody MVP, musiał uznać wyższość defensywy rywali, ze specjalnym uwzględnieniem Rudy’ego Goberta. Choć zdobył 27 punktów i 15 zbiórek, mecz zakończył z zaledwie trzema asystami, co jest wynikiem znacznie poniżej jego średniej. Szwankowała również skuteczność lidera Nuggets – trafił zaledwie 7/26 rzutów z gry, w tym 2/10 zza łuku.

– Oni są naprawdę wysocy, mają długie ramiona, wiesz — przez to przy rzutach zaczynasz się zastanawiać. Trzeba im oddać, że są naprawdę dobrzy. Jak już powiedziałem, kiedy za dużo myślisz, zaczynasz też pudłować te łatwe, otwarte rzuty. To frustrujące, tak – nie szczędził gorzkich słów pod swoim adresem oraz pochwał dla przeciwników znakomity Serb. Popularny Joker przyznał również, że szczelna obrona „jeden na jeden” uniemożliwiła mu angażowanie kolegów z drużyny w grę, co całkowicie sparaliżowało ofensywę Denver.
Sukces Timberwolves to jednak nie tylko indywidualny popis McDanielsa, ale efekt kolektywnej pracy, co podkreślali jego koledzy z szatni. Ayo Dosunmu zaznaczył, że cały zespół stoi murem za swoim skrzydłowym: – To, co powiedział w mediach… na koniec dnia jesteśmy z nim w tej szatni. Idziemy z nim na wojnę. Wykonał świetną robotę, pilnując Murraya przez cały mecz. Najważniejsze, co chcemy mu przekazać, to że ma nasze pełne wsparcie.
Także sam zainteresowany już po trzecim, zwycięskim dla jego drużyny meczu, nie zamierzał wycofywać się ze swojej wcześniejszej retoryki, sugerując, że już nazwa przeciwnika działa na nich motywująco: – Sama gra przeciwko Denver nas motywuje. To wystarczy. Nie obchodzi nas, co mówią – numer i nazwa na ich koszulkach sprawiają, że gramy w ten sposób.
Zwycięstwo w meczu numer trzy stawia Timberwolves w komfortowej sytuacji, ale seria wciąż trwa. Jeśli jednak Jaden McDaniels utrzyma taką formę i pewność siebie, Nuggets mogą mieć ogromny problem z powrotem do walki o obronę tytułu. Kolejne starcie pokaże, czy Jokić, Murray i spółka znajdą odpowiedź na agresywną defensywę i niewyparzony język młodych gniewnych z Minnesoty. A raczej – co się stanie, jeśli jej nie znajdą.











