GKS Tychy idzie za ciosem. Podopieczni trenera Tomasza Jagiełki po nieudanym początku sezonu zanotowali kolejną wygraną. Tym razem słabszy od tyszan okazał się być Znicz Basket Pruszków.


Tyszanie rozpoczęli mecz pewnie i mocno skoncentrowani. Widać było, że dawno wymazali z pamięci pierwsze kolejki nowego sezonu. Goście długo nie mogli trafić do tyskiego kosza a na tablicy było już 9:0. Dopiero w przerwie na żądanie trener Znicza wstrząsnął swoim zespołem i przyjezdni wskoczyli na właściwe tory. Od tego momentu mecz przypominał rywalizację zespołów z play off poprzedniego sezonu. Mecz toczył się punkt za punkt, obydwa zespoły nie wystrzegały się błędów i strat. Jednak to tyszanie stopniowo powiększały swoją przewagę i na przerwę do szatni schodzili z siedmiopunktowym prowadzeniem 41:34.

W trzeciej kwarcie obraz gry nie zmienił się, ale z czasem pojawiły się liczne błędy w obronie, brak skuteczności i nerwowa gra w ataku. Goście doszli tyszan na jeden punkt. W ostatnich sekundach meczu gra stała się nerwowa, a zarazem emocjonująca dla kibiców zebranych w tyskiej hali. Na 26 sekund przed końcem Hubert Mazur wyczekał do końca czasu na akcję lecz spudłował, to goście zebrali piłkę mając trzy sekundy na akcję. Na szczęście dla GKS-u rzut z połowy równo z syreną nie wpadł do kosza i gospodarze mogli cieszyć się z trzeciego zwycięstwa z rzędu, tym razem 74:73.

„Nie wydaje mi się, żeby wróciły demony z pierwszych trzech kolejek, ale na początku tego sezonu mamy problemy z jednostajną dobrą grą. Zdarzają nam się fale i jak widać po dobrym początku, gdzie wyszliśmy naładowani, zaczęła się ta gorsza fala. Końcówka nerwowa ze względu na bliski wynik, ręka drżała, słaba skuteczność na osobistych i z gry. Mecz był dla mnie wyjątkowy, bo zagrałem przeciwko swojej niedawnej drużynie, wspominam dobre chwile w Pruszkowie, pasmo powodzeń i zwycięstw, ale taki jest sport, dzisiaj walczyłem o punkty dla Tychów, a Znicz wraca z jednym punktem do domu. Czekają nas teraz dwa spotkania wyjazdowe, myślimy o komplecie punktów, dlatego mamy cały tydzień żeby się przygotować do gry z następnymi rywalami” – powiedział po meczu Dawid Słupiński.

Zgodnie z tym, co mówił zawodnik GKS-u, ekipę trenera Tomasza Jagiełki czekają teraz dwa mecze wyjazdowe – najpierw udadzą się do Gliwic, a tydzień później do Leszna.

źródło:gkstychy.info


Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments