NCAA: Gonzaga Bulldogs w finale! Świetny występ Przemysława Karnowskiego!

NCAA: Gonzaga Bulldogs w finale! Świetny występ Przemysława Karnowskiego!
Kwiecień 02 04:22 2017 Print This Article

 Dzisiejszej nocy Gonzaga Bulldogs zapewniła sobie miejsce w finale rozgrywek uniwersyteckich ogrywając drużynę South Carolina Gamecocks. Z bardzo dobrej strony, na oczach ponad 76- tysięcznej widowni w Phoenix zaprezentował się reprezentant Polski. 

Dla obydwóch zespołów awans do Final Four był jak odkrycie nowego terenu pod własną kolonię. Stąd też ostrożność i motywacja, która uwydatniła się już na początku spotkania. Koszykarze Gonzagi, aby utrzymać swoją zwycięską passę musieli sprostać warunkom narzucanym do tej pory przez najlepszego strzelca South CarolinySindariusa Thornwella, który zanim wyszedł na parkiet w Phoenix mógł pochwalić się średnią 21.6 pkt na mecz oraz bardzo dobrą skutecznością zza łuku (39,4%). Oprócz niego warto było przypilnować drugiego świetnego zawodnika PJ Doziera, który podczas NCAA Tournament potrafił przeciwstawić się najbardziej wymagającym rywalom takim jak chociażby Marquette wrzucając im, aż 21 punktów. No właśnie, South Carolina podobnie jak Gonzaga jest prawdziwą niespodzianką bieżących rozgrywek. Do momentu rozpoczęcia SEC Tournament podopieczni ekscentrycznego Franka Martina nie byli uznawani za kogoś kto może zajść, aż tak daleko. W końcówce sezonu przegrali  5 z 9 meczów. Szczerze mówiąc przez cały sezon niczym się nie wyróżniali, a ich bilans 12-6 pozwolił im na zajęcie dopiero 4. miejsca w drabince Southeastern Conference. Mecz przeciwko Alabamie (ćwierćfinał SEC Tournament) również przegrali. Ich prawdziwe oblicze zobaczyliśmy dopiero podczas marcowego szaleństwa, gdzie na drodze wiodącej do Final Four wyeliminowali w pięknym stylu takie potęgi NCAA jak chociażby Baylor czy Duke. Czynnikiem, który pozwolił na tak daleką podróż była przede wszystkim piekielnie zacięta obrona. To właśnie ona miała napsuć krwi zawodnikom Gonzagi. Zważywszy na fakt, że obrona Bulldogów także należy do ligowej elity starcie obu drużyn zwiastowało prawdziwy ogień!

Początek spotkania to zapoznanie się z aktualną formą przeciwnika. Większość akcji przechodzi przez polskiego środkowego, który bezbłędnie wyszukuje kolegów na wolnej pozycji. Ręce składają się same do oklasków kiedy Przemek podaje piłkę Collinsowi natomiast młody podkoszowy umieszcza ją z góry w koszu. Właśnie za takie akcje kochamy koszykówkę! Na boisku niewidoczny jest Thornwell. Gonzaga wychodzi na sześciopunktowe prowadzenie, jednak South Carolina nie daje za wygraną. Taką zależność widać prawie do końca pierwszej połowy. Świetnie w obozie przeciwnika spisuje się Justin McKie, który absolutnie nie miał być osobą odpowiedzialną za szarżę Caroliny. Do tej pory rzucał zaledwie 4 punkty na mecz, a tu proszę, lider zespołu Thornwell ma godne zastępstwo. Mimo to od Gonzagi emanuje spokój. Oni doskonale wiedzą co robią. Chwilę później piłkę w kontrze dostaje Przemysław Karnowski. Robi zwód, zawodnik drużyny przeciwnej przelatuje nad nim. Polak pewny swego stara się umieścić piłkę w siatce. Nic z tego! W górę wyskakuje nieziemsko atletyczny Chris Silva i efektownie blokuje reprezentanta Polski, jednak ten zamiast wracać do obrony pada na parkiet. Zawodnicy Caroliny wykorzystują osłabienie Gonzagi ruszając w pościg. Trójka McKie i mamy 31-31! Do polskiego zawodnika momentalnie dopada sztab medyczny, który po chwili zdejmuje go z płyty boiska. Na powtórce widać jak gaboński podkoszowy zahacza palcami o twarz naszego środkowego. Przemek siedzi na ławce rezerwowych i cyklicznie przeciera oczy ręcznikiem. Kibice mają nadzieję na jego szybki powrót, lecz trener coraz bardziej zwleka. Kilka sekund później Karnowski schodzi do szatni i nie pojawia się już w pierwszej połowie meczu.

Koledzy Przemka nie przemując się tym osłabieniem wciąż budują kolejne chwilowe przewagi. Przy stanie 40-36 dla Zags mamy oficjalny timeout. Po jego zakończeniu Bulldogi włączyły swój tryb terminatora. Najpierw 2 punkty zdobył Williams- Goss, chwilę potem dosyć niesygnalizowaną trójkę wrzuca przeciwnikowi Jordan Mathews. Gonzaga prowadzi 45-36 i ten rezultat już nie zmienia.

Bulldogi póki co świetnie spisywały się po bronionej stronie parkietu. Zupełnie wyeliminowali Sindariusa Thornwella, który trafił tylko 1 z 5 oddanych rzutów. Podobną formę prezentował Chris Silva (2/8) będący stale kontrolowany przez duet Collins- Karnowski. Polski środkowy wykorzystywał przeciwko Gabończykowi swój spryt połączony z dużo lepszymi warunkami fizycznymi. Między nimi jest różnica, aż 10 cm wzrostu, co przy grze pod koszem często jest kluczowym punktem. Oprócz wysokich Zags świetnie spisywali się strzelcy obwodowi- Nigel Williams- Goss (12pkt) oraz Jordan Mathews (9pkt)

Pierwsze punkty dla Gonzagi po przerwie zdobił z dobitki Przemysław Karnowski. Chwilę później znalazł na obwodzie niepilnowanego Williamsa- Gossa, który wykorzystał swoją szansę trafiając rzut za trzy. Bulldogs powoli zaczęli odjeżdżać. W pewnym momencie przewaga koszykarzy ze Spokane wynosiła, aż 14 punktów. Fenomenalne zawody rozgrywa tej nocy Nigel Williams-Goss. Najpierw trójka, chwilę później akcja 2+1. Obrońca uwielbia kontakt z przeciwnikiem. Czuje się podczas takich akcji jak ryba w wodzie. Mecz przeciwko Virginii chyba naprawdę stał się dla niego motywacją. Na swoim koncie ma już 23 punkty, a na tablicy widnieje wynik 65-51! Wśród podopiecznych Marka Fewa zaczęła triumfować jednak zbyt duża euforia. South Carolina zamierzała to rozluźnienie wykorzystać. Drużyna Franka Martina uwielbia w takich momentach zadać śmiertelny cios. Koguty po raz pierwszy podczas obecnych rozgrywek wychodzą pressingiem na całym boisku. Na ich twarzach zarysowuje się coraz wyraźniejszy obraz psychopatów. Tym samym zaczął się pościg Kogutów, który zapoczątkowała trójka Duane’a Notice’a. Przewaga Gonzagi momentalnie zaczęła topnieć jak śnieg na wiosnę. Nagle formę złapał Thornwell dzięki którego punktom zza łuku Carolinę i Gonzagę dzieli już tylko 6 punktów. Timeout dla Kogutów! Po wznowieniu gry zawodnicy Martina wyszli jeszcze bardziej głodni niż dotychczas. Świetnie broni Chris Silva wykorzystując swój ponadprzeciętny atletyzm. Gonzaga wygląda jak zaczarowana, co jeszcze bardziej podbudowuje morale Gamecocks. Czwarty faul Karnowskiego. Chris Silva trafia dwa rzuty z linii i mamy 65-63. Chwilę później Gonzaga znowu marnuje akcje w ataku. Krótkie zamieszanie pod ich koszem. Drugą dobitkę trafia Dozier i zaczynamy mecz od nowa! South Carolina odrobiła 14 punktów straty. Ekipa Martina łapie coraz większy wiatr w żagle. Trójka Kogutów, Silva- Dozier- Thornwell odpowiada za większość udanych akcji zespołu. Wysoka dyspozycja choćby jednego z nich stwarza problemy. Uaktywnienie się kolejnego gracza doprowadza właśnie do zniwelowania takiej przewagi. Dwa osobiste Rakyma Feldera i mamy trzecie prowadzenie Gamecocks tej nocy.

Zapały przeciwnika gasi nieco trójka Zacha Collinsa. Chwilę później Williams- Goss znajduje wbiegającego pod kosz Karnowskiego, który kończy akcję z góry. Polak znajduje dodatkowe pokłady energii i daje swoim współtowarzyszom sygnał do ataku. Zach Collins oddaje piłkę Przemkowi. Kolejne dwa punkty naszego reprezentanta. Współpraca obydwóch Panów wygląda dzisiaj naprawdę ciekawie, zarówno po bronionej stronie parkietu jak i w ataku. 72-67 dla Zags. Timeout dla South Caroliny!

Pod koszami robi się coraz goręcej. Świetną pracę na zbiórce wykonuje Zach Collins, który według mnie rozgrywa najlepszy mecz w karierze. Jego batalię o każdą piłkę z Silvą pokazują jak wspaniałym widowiskiem może być koszykówka, a to jeszcze nie koniec. Martin stara się znaleźć sposób na zniwelowanie przewagi Zags pod koszem. Przeciwko Karnowskiemu i Collinsowi coraz częściej stają zawodnicy dużo niżsi, którzy swoim sprytem starają się łapać wysokich na faule ofensywne. Jest to ogromne zagrożenie szczególnie dla Polaka, który ma na swoim koncie już 4 przewinienia. Koguty grają coraz bardziej nerwowo. Na tablicy widnieje wynik 75-72. Do końca spotkania pozostało zaledwie 12,7 sekundy. Timeout. Najpierw dla Gamecocks, później czas bierze Mark Few. W międzyczasie fauluje Perkins. Na linii rzutów wolnych staje Thornwell. Zawodnik ma szansę by odkupić swoją nieobecność. Nie trafia jednak drugiego osobistego. Piłkę zbiera Tillie. Faul. Zawodnik wykorzystuje dwa osobiste. Za trzy rzuca jeszcze PJ Dozier, ale nie trafia.

KONIEC MECZU! 77-73 ! MAMY TO! PO RAZ PIERWSZY W HISTORII POLAK W FINALE NCAA! BRAWO PRZEMYSŁAW KARNOWSKI! BRAWO GONZAGA BULLDOGS!

Reprezentant Polski zdobył 13 punktów, 5 zbiórek oraz 3 asysty. Na wyróżnienie zasługuje też występ jego kolegi z zespołu, Zacha Collinsa, który uzbierał linijkę na poziomie double-double (14pkt, 13 zb.) dokładając do tego, aż 6 bloków!

Jeśli Gonzaga utrzyma taką formę to 3 kwietnia możemy być świadkami kolejnego historycznego wydarzenia. Trzymajmy za nich kciuki!

LET’S GO ZAGS!

Dodaj komentarz

9 komentarzy do "NCAA: Gonzaga Bulldogs w finale! Świetny występ Przemysława Karnowskiego!"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
fan koszykówki
Gość

Sorry, ale to brzmi jak powieść dla nastolatek a nie relacja z meczu…

Tripltrouble
Gość

Chetnie przeczytam jakas Twoja relacje. Smialo wklej pod moim komentarzem , nie wstydz sie 🙂

Andre
Gość

Z tym świetnym występem do bez przesady, zagrał dobrze, świetny to był Collins. Niestety braki dynamiki Przemka już na tym poziomie są bardzo widoczne. Gonzaga nie do końca wykorzystywała przewagę wysokich, szczególnie, że czasem mieli Karnowskiego i Collinsa razem na boisku. Ciekawe, jak Ci zawodnicy odnajdą się w zawodowym baskecie.

Piter265
Gość

Witam.

Piter1981
Gość

Witam. Zgadzam się z komentarzem Andre…
Słowo “świetny” to przesada dużo lepsze wrażenie pozostawił po sobie Collins…
Przemek miał problemy z dużo niższym ale atletycznym Silvą.
Mecz ukazał to co wspominano wcześniej jako braki Karnowskiego czyli brak skoczności, motoryki…
Facet mierzy 216 a w meczu robi JEDEN WSAD akcje kończy stojąc na ziemi rzucając o tablice…
Niestety to nie lata 90te…nie takich centrów teraz preferują trenerzy w NBA…
Myślę, że powinniśmy się cieszyć jeśli Przemek zostanie wybrany w II rundzie draftu w czym może mu pomóc status finalisty NCAA.
Pozdrawiam.

Tripltrouble
Gość

a jakich Centrow teraz preferuje NBA?

Krystian
Gość

Wspomnę tylko Marca Gasola. Dwa lata ktoś nad Przemkiem ostro popracuje i z pewnością nie będzie źle. Nie sądzę by na tą chwilę można już powiedzieć, że nie da rady. Pod koniec meczu dwie akcje skończone z góry przy agresywnej obronie dwóch graczy. Akcje które utrzymały dla Gonzagi przewagę. Koledzy nie bali się do niego podać a to dużo o nim świadczy.

Gregor
Gość
Pytanie podstawowe w jakim stanie jest teraz ciało a konkretniej kręgosłup Przemka i czy jest w stanie znieść gigantyczny reżim treningowy żeby wspiąć się jeszcze na wyższy level. Ja mu osobiście gorąco kibicuję miałem okazje go widzieć live na turnieju Mistrzostw Polski U-17 we Wro. Wtedy jako nastolatek już był całkowicie ukształtowany fizycznie i oczywiście wykorzystywał umiejętnie swoja przewagę grając głownie tyłem do kosza. W Ncaa jest podobnie momentami dominuje dzięki swojej fizyczności ale co się stanie jak przyjdzie mu grać w dorosłym baskecie?Niestety przy potężnych i mocno atletycznych graczach może się okazać że nie będzie to wyglądało najlepiej. Z… Czytaj więcej »
tloknr1
Gość
brawo , brawo , Przemek może i średnio ale i tak będa wnuki obecnych studentów jego koszulki nosić , pierwszy raz w historii szkoły F4 no i finał , do tego Przemek 4 lata gry , podstawowy zawodni , to nie zdarza się często , drugi mecz emocje jeszcze większe, już szykuję się na mocne masowanie pod koszem z Meeksem , mocny atleta , super mecz zagra i wygrał mecz ??? zbiórką !!!…………….na marginesie jak widzę przy jakich trybunach ( basket na stadionie ) graja amatorzy ze szkoły to bez dwóch zdań kolebka basketu zawsze będzie należ do stanów ……………………już… Czytaj więcej »
wpDiscuz