Życie w Oakland toczy się dla Kevina Duranta w miarę spokojnie. Na pewno spokojniej niż w trakcie całego lata dyskusji. Steve Kerr stawia przed nim nowe zadania, a koledzy coraz sprawniej znajdują dla niego miejsce do gry. O ile w ataku KD odnalazł się bez większych kłopotów, o tyle w defensywie nadal ma trochę pracy do wykonania.


Po siedmiu meczach sezonu regularnego, Golden State Warriors z bilansem 5-2 nadal ustalają swoją tożsamość, zarówno w ataku, jak i w obronie. Według wielu – efektywność drużyny po bronionej stronie parkietu będzie kluczem do wykorzystania pełni potencjału, jaki Steve Kerr dostał w tegorocznym pakiecie. Fani zespołu na ten moment nie mają się czym martwić. Dotarcie tej drużyny do punktu, w którym wszystko zacznie funkcjonować zgodnie z oczekiwaniami, potrwa jeszcze co najmniej kilka miesiecy. Kto wie – mogą potrzebować nawet całego sezonu regularnego.

Kerr nie chce robić wszystkiego na pół gwizdka, dlatego będzie All-Starów i swoją ławkę rezerwowych mocno naciskał w każdym elemencie. Jednym z mocno testowanych pomysłów jest Kevin Durant na pozycji numer 4. Po atakowanej stronie parkietu to całkiem sensowne rozwiązanie, które nie powinno wymagać dużej interwencji ze strony trenera. Schody zaczynają się w obronie, gdzie dotychczasowe przyzwyczajenia KD są powodem złych decyzji podejmowanych przez gracza. W głównej mierze chodzi o to, aby zaprogramować mu pewien przełącznik – teraz broń kosza i zbieraj piłki, a teraz skup się na zatrzymaniu rywala z dala od kosza.

Podczas gry w Oklahomie miał wsparcie Serge’a Ibaki, Kendricka Perkinsa czy Stevena Adamsa. Zatem głównie bronił niskich skrzydłowych próbując zatrzymać ich na 6, 5 metrze. Nigdy nie wymagano od niego, aby walczył o zbiórki czy szukał bloków. – Oklahoma nawet z Kevinem grała wysoko, a u nas częściej będzie stawiany na pozycję numer cztery, co zmienia nieco jego obowiązki – mówi trener zespołu. – Teraz potrzebujemy, aby więcej energii skupił na walce w środku przy zbieraniu, blokowaniu, pilnowaniu pomalowanego przed penetracjami. To dla niego nowa sytuacja – dodaje Kerr.

Jak sobie radzi do tej pory? – Jest nieźle, choć bywa nieregularny. Czasami jest mocno skupiony na blokowaniu i zbieraniu, czasami jednak zapomina, że gra na “czwórce” i kręci się gdzieś poza pomalowanym. Dla niego to część nauki – mówi dalej szkoleniowiec drużyny z Oakland. Jednak Kevin Durant nie boi się nowych zadań. Jest na tyle utalentowanym graczem, że w miarę szybko powinien sobie poradzić z wyzwaniem, które rzuciło mu środowisko. Kerr chce wykorzystywać swojego skrzydłowego nieco inaczej niż robili to w Oklahomie. Zespół próbuje stworzyć Durantowi komfortowe warunki pracy po OBU stronach parkietu.

KD to mądry gość i na pewno sobie z tym poradzi. Wszystko przyjdzie do niego z czasem. To jeden z tych graczy, którzy pragną cały czas się rozwijać – mówi na temat nowego kolegi Draymond Green. Kevin ma już na swoim koncie przeszło 70 meczów z rzędu notując minimum 20 punktów. Goni największych. Sezon z drużyną Warriors rozpoczął w znakomitym stylu, wiele razy będąc tym, który musiał ratować dla Wojowników sytuację. W dotychczasowych siedmiu meczach zdobywał 28,9 punktu, 7,3 zbiórki, 3,6 asysty, 1,3 bloku i 2,1 przechwytu trafiając 57,6 FG% i 40,6 3PT%.

[ot-video][/ot-video]

NBA: Anthony ma już dość rozmów o triangle


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o