Każdy zespół i każdy zawodnik NBA marzy o udziale w fazie Playoffs. Jednak żaden zespół NBA nie chce zmierzyć się z Golden State Warriors. Taki pech dopadł ekipę Houston Rockets, która rzutem na taśmę zapewniła sobie udział w Playoffs. Jednak w pierwszej rudzie przyjdzie im się mierzyć z obrońcami tytułu i świeżo upieczonymi rekordzistami.


qhhir6fj8zp30f33s7sfb4yw08xe4813lzybfhfl14axgzzqeq

GOLDEN STATE WARRIORS (1) – HOUSTON ROCKETS (8)

Kilka dni temu trener New Orleans Pelicans oraz były asystent Golden State Warriors – Alvin Gentry w jednym z wywiadów przyznał, że Warriors są zespołem pozbawionym wada. I trudno się nie zgodzić ze sternikiem Pelicans. Drużyna z Oakland po zdobyciu mistrzostwa NBA postanowiła zrobić kolejny ambitny krok i dokonać czegoś, czego nikt wcześniej nie dokonał i podjąć wyzwanie – wydawałoby się przed sezonem – niemożliwe. Czyli pobić legendarny bilans Chicago Bulls z sezonu 1995/96.

Skoro i tego udało im się dokonać, to co dalej? Obrona mistrzostwa w podobnym stylu, co Chicago Bulls. Prowadzony przez Michaela Jordana zespół w drodze do mistrzostwa przegrał ledwie trzy spotkania, ale mieli trochę łatwiej. Bowiem w tamtym czasie pierwsza runda Playoffs rozgrywana była jeszcze do trzech zwycięstw. Więc w pewnym sensie Warriors mają utrudnione zadaniem. Tym bardziej, że już w pierwszej rundzie natrafią na drużynę nieobliczalną.

Houston Rockets do zeszłorocznych Playoffs  przystępowali z wysokiego drugiego miejsca w Konferencji Zachodniej. W tym roku awans do najlepszej ósemki na zachodzie zapewnili sobie dopiero w ostatnim meczu sezonu zasadniczego. Ale Rockets to zespół, którego nie należy lekceważyć i dobrze o tym wie trener Warriors – Steve Kerr. Oczywiście największą siłą ekipy ze stanu Teksas jest ich lider – James Harden. Popularny Brodacz pod względem indywidualnym notuje kolejny wielki sezon i to głównie za jego sprawą Rockets wciąż są w grze. Ponieważ w obecnych rozgrywkach na całej linii zawodzą wszyscy poza Hardenem. Dwight Howard jest już tylko z nazwiska wielkim graczem. Josh Smith większość sezonu przesiedział na ławce rezerwowych lub w gabinetach lekarskich. Mistrzowie NBA: Jason Terry oraz Trevor Ariza nie mają tej „iskry”, z której ich pamiętamy. Natomiast nowy szkoleniowiec Rockets – J.B. Bickerstaff nadal nie wie jak zrobić z nich prawdziwy zespół.

Według stacji ESPN Houston Rockets mają ledwie 3% szans na wyeliminowanie Golden State Warriors. 3% to zawsze więcej niż 0%, ale trudno się nie zgodzić z ekspertami amerykańskiej telewizji. Warriors są zdecydowanymi faworytami serii i ich odpadnięcie byłoby jedną z największych niespodzianek w historii NBA.

TYP: 4-0 dla Warriors

Kto wygra?

View Results

Loading ... Loading ...

 

Subscribe
Powiadom o
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
forto
forto
16 kwietnia 2016 16:49

W jaki sposób Rockets mogą wygrać? Z najlepszym defensorem Hardenem? Dla Houston niestety źle się skończyło „przypadkowe” wejście do finału zachodu w zeszłym roku. Gdyby Clippers nie zaczęli za wcześnie świętować to może w Houston bardziej obiektywnie spojrzeli by na zespół. A tak wejscie do finałów konferencji uznano za prognozę ich wielkości. A to zespół bez jaj. Zero gry. Harden klepie, wymusza przewinienia i czeka czy reszta zespołu będzie bronić czy nie. 4-0 dla Warriors. No może jeden wypadek się trafi. Czy Wariorrs znajdą godnego siebie rywala? Na zachodzie wydaje mi się, że tylko Clippers mogą powalczyć. Walka zacznie się… Czytaj więcej »