Dallas Mavericks uporali się z Utah Jazz i po wieloletniej przerwie wracają do drugiej rundy fazy play-off. Kolejnym rywalem są Phoenix Suns, którzy dość nieoczekiwanie mieli duże problemy z pokonaniem New Orleans Pelicans. Pierwszy mecz tej rywalizacji we wtorek o czwartej nad ranem.

(1.) Phoenix Suns – (4.) Dallas Mavericks

Dallas Mavericks wygrali serię playoffs po raz pierwszy od 2011 roku i tym samym awansowali do półfinału konferencji. Teraz na ich drodze stoją Phoenix Suns, a więc finaliści z poprzedniego sezonu. Czy koszykarze z Arizony wejdą w tej serii na wyższe obroty i przybliżą się do zdobycia upragnionego mistrzostwa? A może Luka Doncić i spółka sprawią niespodziankę?

Bezpośrednie konfrontacje w tym sezonie

3 – 0 dla Suns

Przewidywania

Obie drużyny mają za sobą ciężką przeprawę w pierwszej rundzie. Na szczęście ich liderzy, czyli Luka Doncic i Devin Booker są zdrowi i gotowi do rywalizacji, choć ostatni mecz Suns pokazał, że z powrotem Bookera być może należało jeszcze trochę poczekać. Dla sympatyków drużyny z Phoenix dobrą wiadomością jest za to fakt, że Chris Paul wciąż potrafi samemu poprowadzić drużynę do zwycięstwa, a niedawno zaliczył najbardziej efektywny występ w historii playoffs, kiedy zdobył 33 punkty, ani razu nie pudłując (14/14 z gry).

Zacznijmy od tego, że chyba nie ma drużyny bardziej zależnej od swojej gwiazdy niż Mavericks (bilans 8-9 bez niego w rozgrywkach zasadniczych). Doncic jest w posiadaniu piłki przez większość czasu, decydując o poczynaniach zespołu. Słoweński zawodnik wyznacza rytm gry i w związku z tym Mavs grają kontrolowaną, wolną koszykówkę (według statystyk ostanie miejsce w lidze, jeśli chodzi o tempo gry). Luka jest fundamentem tego zespołu, ale na szczęście otoczono go dobrymi koszykarzami. Tacy gracze jak Spencer Dinwiddie czy Jalen Brunson również dobrze się czują z piłką w rękach i w razie nieobecności Doncica potrafią przejąć stery (co pokazała seria z Jazz). Ponadto w rotacji zespołu Jasona Kidda nie brakuje strzelców, którzy będą trafiać trójki z dobrych pozycji (Dorian Finney-Smith, Reggie Bullock, Davis Bertrans).

Trzeba jednak zadać sobie pytanie, czy w końcówce spotkania, gdy ważą się losy meczu (lub całej serii), jest poza Doncicem ktoś, kto weźmie na swoje barki odpowiedzialność. Nie od dziś wiadomo, że Mavs cierpią z powodu braku drugiej gwiazdy i w tej serii może to okazać się dużym problemem. W drugim meczu sztuka ta udała się Brunsonowi, który zdobył 41 punktów (10 w 4Q) i poprowadził swój zespół do zwycięstwa.

Jest to o tyle ważne, bo Suns w końcówkach są rewelacyjni. Gdy podopieczni Monty’ego Williamsa prowadzą po trzech kwartach, to nie przegrywają (bilans 50-0). Słońca mają dwóch wielkich graczy mogących decydować o losach spotkania. Booker i Paul tworzą jeden z najlepszych duetów obwodowych w lidze.

Trzeba również pamiętać, że zespół z Phoenix dysponuje znakomitą defensywą, a Jae Crowder i przede wszystkim Mikal Bridges mogą do pewnego stopnia ograniczyć Doncica. Pojedynek Luki z Bridgesem, który jest jednym z najlepszych (jeśli nie najlepszym) obrońcą obwodowym, będzie prawdopodobnie najważniejszym „matchupem” tej serii.

Suns powinni mieć przewagę w strefie podkoszowej. Wątpliwe, by któryś z wysokich Dallas zdołał przeciwstawić się Deandre Aytonowi. Środkowy „Słońc” jest maszyną do zbierania i zdobywania punktów w pomalowanym, a jego akcje dwójkowe z Paulem mogą rozmontować każdą defensywę. „Point God” to przecież prawdziwy mistrz w rozgrywaniu pick-and-rolli i z pewnością będzie takimi akcjami nękał obronę Mavs.

Nie ulega wątpliwości, że Suns są w tej serii lepszym zespołem. Mają obronę z ligowego topu, wybitnego trenera i więcej talentu, co jest w NBA kluczową kwestią. Nie zapominajmy, że na ich ławce siedzą jeszcze tacy gracze jak Cameron Johnson czy Cam Payne, obydwaj wnoszą bardzo wiele do gry zespołu.

Pewnym znakiem zapytania jest natomiast forma Devina Bookera, który dopiero wraca do gry po kontuzji. Mavericks z Luką jako liderem zmierzają we właściwym kierunku, jednak wydaje się, że druga runda to sufit tej drużyny. Ekipa z Teksasu wciąż jest na etapie budowy mistrzowskiego składu, a ich zwycięstwo w tej serii byłoby sporym zaskoczeniem. Mogą jednak – wzorem New Orleans Pelicans – napsuć faworytom krwi.

Terminarz serii:

  • Mecz 1: 3 maja – godzina 04:00 (czasu polskiego)
  • Mecz 2: 5 maja – godzina 04:00
  • Mecz 3: 7 maja – godzina 03:30
  • Mecz 4: 8 maja – godzina 21:30
  • Mecz 5 (jeśli potrzebny): 10 maja – godzina jeszcze nie ustalona
  • Mecz 6 (jeśli potrzebny): 12 maja – godzina jeszcze nie ustalona
  • Mecz 7 (jeśli potrzebny): 15 maja – godzina jeszcze nie ustalona