Po świątecznej przerwie w PLK rozpoczęła się 12 kolejka rozgrywek. Środowy wieczór przyniósł wiele zaskoczeń. Osłabiona Rosa Radom uległa jednej z najsłabszych drużyn w lidze- Startowi Lublin, Trefl po raz kolejny pokazał, że może powalczyć o miejsce w czołówce, a zwycięstwo Polpharmie dał genialny Uros Mirkovic. 

Energa Czarni Słupsk – Polpharma Starogard Gdański 66:75 (10:16, 26:10, 14:23, 16:26)

Można śmiało powiedzieć, że spotkanie należało do Urosa Mirkovicia. Zawodnik Polpharmy zdobył 31 punktów i zanotował 8 zbiórek.

Mecz rozpoczął się bardzo spokojnie, a w żadnej z drużyn nie było większych „zrywów”. Gospodarze zaliczyli świetną serię (17:1), co szybko dało im prowadzenie 33:21. Ofensywa Polpharmy pozostawiała wiele do życzenia, a najlepsi strzelcy drużyny siedzieli na ławce. Po wprowadzeniu na boisko Marcina Fliegera i Mirkovicia, wynik szybko się odmienił, a przyjezdny zespół okazał się nie do zatrzymania.

Na początku ostatniej kwarty celną trójkę zdobył Jerel Blassingame, a gospodarze prowadzili 53:49. Potem było tylko gorzej, a zwycięstwo dla Czarnych panter stanęło pod znakiem zapytania. Na parkiecie królował Mirkovic, który z łatwością przedzierał się przez defensywę gospodarzy. Przy stanie 68:63 to właśnie on celnie punktował zza łuku, potem celne rzuty wolne oddał Anthony Miles co przesądziło o triumfie Farmaceutów.

 

TBV Start Lublin – Rosa Radom 64:63 (16:17, 17:15, 15:21, 16:10)

TBV Lublin od początku bieżącego sezonu wygrał zaledwie dwa spotkania. Po zmianach w sztabie szkoleniowym, w zespole na nowo odżyła nadzieja na poprawę reputacji. Dzisiejszego wieczoru najniżej notowana drużyna podjęła wicemistrza Polski i nikt nie spodziewał się korzystnego wyniku dla gospodarzy jednak podopieczni Davida Dedka postanowili zaskoczyć wszystkich kibiców.

Już od pierwszych minut spotkania bój toczył się bardzo zacięcie, początkowa skuteczność gospodarzy pozostawiała wiele do życzenia jednak wraz z upływem czasu coraz kreowali coraz śmielsze akcje. Wicemistrzowie Polski po I kwarcie prowadzili zaledwie jednym punktem. Co prawda czerwono – czarni mieli duży kłopot z obroną, jednak w ataku szło im dużo lepiej. Pierwsza część spotkania przeważyła na korzyść gospodarzy, którzy schodząc na przerwę prowadzili jednym oczkiem. Szansa na zwycięstwo dla radomian pojawiła się w połowie trzeciej kwarcie, kiedy wyszli na ośmiopunktowe prowadzenie.  Gospodarze odrobili straty i doprowadzili do emocjonującej końcówki, a Doug Wiggins trafił rzut przesądzający o zwycięstwie czerwono-czarnych.

 

AZS Koszalin – Trefl Sopot 65:70 (15:15, 16:14, 13:23, 21:18)

Trefl Sopot właśnie odniósł trzecie zwycięstwo z rzędu. Bilans trójmiejskiej drużyny wynosi 8-5 i daje jej 6 miejsce w klasyfikacji głównej.

Pewne zwycięstwo koszykarzom z Sopotu dała II połowa spotkania, głównie za sprawą świetnej skuteczności Jakuba Karolaka i Nikoli Markovicia. Świetne zawody rozegrał także Anthony Ireland. Amerykanin zapewnił Treflowi 10 punktową przewagę, chwilę po rozpoczęciu ostatniej kwarty. Później sopocki rozgrywający dołożył jeszcze 5 oczek, a w sumie w całym spotkaniu zanotował 23 punkty. Na dużą uwagę zasługiwała gra także Marković i Karolak, którzy byli dużym wsparciem dla Irelanda. Zwycięstwo Treflowi zapewniła bardzo dobra obrona i świetna dyspozycja podkoszowych.

 




1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here