Efektownymi zwycięstwami popisali się tej nocy Phoenix Suns i Dallas Mavericks. Ekipa z Teksasu rozbiła Charlotte Hornets różnicą aż 68 punktów, czyli więcej niż „Szerszenie” były w stanie w ogóle zdobyć. Pierwszego zwycięstwa tego presezonu nie doczekali się Denver Nuggets, którzy pomimo obecności Nikoli Jokicia czy Michaela Portera Jr’a. przegrali z OKC Thunder. W jednym z najciekawiej zapowiadających się pojedynków tej nocy Utah Jazz pokonali Milwaukee Bucks.


Phoenix Suns – Portland Trail Blazers 119:74

Statystyki na ESPN

  • Portland Trail Blazers wciąż nie mogą odnaleźć odpowiedniego rytmu i przegrywają już trzeci mecz w sezonie przygotowawczym. Podopieczni Chauncey’a Billupsa od początku nie radzili sobie w ofensywie, dzięki czemu Phoenix Suns byli w stanie szybko odskoczyć z wynikiem. Kapitalną pierwszą połowę rozegrali Devin Booker i Deandre Ayton. Młody obrońca zdobył 17 oczek, z kolei środkowy jeszcze przed przerwą był bliski skompletowania double-double (8 punktów, 11 zbiórek). Słońca potwierdziły swoją dominację w trzeciej i czwartej odsłonie, wygrywając je kolejno 34:22 i 26:14.
  • Booker i Ayton nie pojawili się na parkiecie po przerwie, dając tym samym szansę zawodnikom drugiego garnituru. Landry Shamet po raz kolejny udowodnił, że w nadchodzącym sezonie będzie jednym z najważniejszych zadaniowców. Dziś 24-latek zdobył 12 punktów i 4 asysty. Po 11 oczek dorzucili Abdel Nader i Cameron Johnson, jeden punkt mniej skompletował natomiast JaVale McGee. Bliski triple-double był z kolei Elfrid Payton, autor 8 punktów, 9 asyst, 8 zbiórek, a do tego 4 przechwytów.
  • Po stronie Blazers najlepiej punktującym graczem był dziś Damian Lillard, który miał jednak problemy ze skutecznością zza łuku (12 punktów, 1/6 za trzy). Nieco bardziej nieskuteczny był CJ McCollum, który dorzucił 10 oczek (3/14 z gry, 2/7 zza łuku). Robert Covington dołożył 10 oczek, 6 zbiórek i 3 przechwyty, natomiast Jusufowi Nurkiciowi do double-double zabrakło tylko jednego trafienia (8 punktów, 13 zbiórek).
  • Ostatnią szansę na jedyne zwycięstwo w presezonie Blazers będą mieli w nocy z piątku na sobotę. Portland zakończą okres przygotowawczy drugim starciem z Golden State Warriors. W pierwszym pojedynku zespół Stephena Curry’ego wygrał 121:107.

Charlotte Hornets – Dallas Mavericks 59:127

Statystyki na ESPN

  • Spotkanie bez większej historii. Dallas Mavericks całkowicie zdemolowali Charlotte Hornets, pozwalając im na zdobycie zaledwie 59 punktów. Kilka chwil przed końcową syreną przewaga gości wynosiła nawet 70 „oczek”, nie pozostawiając tym samym wątpliwości, która z ekip była tej nocy lepiej dysponowana.
  • Tylko dwóch zawodników „Szerszeni” było dziś w stanie przekroczyć barierę dziesięciu punktów. Cody Martin zakończył mecz z dorobkiem 11 punktów i 6 zbiórek, natomiast wchodzący z ławki rezerwowych James Bouknight – 11. wybór tegorocznego draftu – dorzucił 12 punktów. Fatalną skutecznością popisali się m.in. LaMelo Ball (2/10 z gry, 4 pkt), Jalen McDaniels (1/9; 3 pkt), Kai Jones (0/7), Ish Smith (2/7) czy Wes Iwundu (0/4). Solidnie zaprezentował się z kolei Nick Richards, który otarł się o double-double (8 punktów, 9 zbiórek).
  • Po stronie Mavs problemy z odnalezieniem drogi do kosza miał Luka Doncić, który w końcowym rozrachunku zapisał na swoje konto 10 oczek, 8 asyst i 4 zbiórki (4/14 z gry). Dobrze wypadli Kristaps Porzingis (17 punktów, 9 zbiórek; 7/10 z gry) i Tim Hardaway Jr. (20 pkt; 5/10 za trzy). Imponujące występy spośród rezerwowych zaliczyli też Jalen Brunson (13 pkt), Moses Brown (10 punktów w 8 minut0 i Sterling Brown (12 punktów, 6 zbiórek).

Indiana Pacers – Memphis Grizzlies 109:107

Statystyki na ESPN

  • W rolę lidera gości wcielił się dziś 25-letni Sam Merrill. Obrońca Memphis Grizzlies zdobył 30 punktów, ale nie był w stanie zapewnić swojej drużynie zwycięstwa. Sprawy w swoje ręce wziął bowiem Jeremy Lamb, który w czwartej kwarcie rzucił aż 15 punktów i niemal w pojedynkę poprowadził powrót Indiana Pacers. Jeszcze kilka minut wcześniej gospodarze przegrywali różnicą dziewięciu oczek (87:96).
  • Kluczowa okazała się jedna z ostatnich akcji tego spotkania. Na nieco ponad 6 sekund przed końcową syreną Jeremy Lamb zdecydował się na rzut z półdystansu ponad kryjącym go Ziaire Williamsem. Piłka odnalazła drogę do kosza i choć „Niedźwiadki” zdołały oddać jeszcze jeden rzut, to jednak Pacers odnieśli dziś drugie zwycięstwo tego presezonu.
  • Świetnym występem popisał się Domantas Sabonis. Co prawda Litwin spędził na parkiecie aż 32 minuty, ale zdołał skompletować 24 punkty, 13 zbiórek, 4 asysty i 3 przechwyty, trafiając przy tym 10 z 19 rzutów z gry. Solidne zawody mają za sobą również Jeremy Lamb (20 pkt) i Chris Duarte (21 punktów, 6 zbiórek, 4 asysty). Rozczarował nieco Myles Turner, który spudłował wszystkie rzuty zza łuku (13 pkt; 4/10 z gry, 0/3 za trzy).
  • Oprócz efektownego występu Sama Merrilla nie najgorzej zaprezentowali się też inni zawodnicy wyjściowej piątki. Ziaire Williams skompletował 19 punktów i 5 zbiórek, John Konchar dorzucił 16 oczek, 6 asyst i 8 zbiórek, z kolei Brandon Clarke otarł się o double-double (11 punktów, 9 zbiórek, 3 asysty, 2 przechwyty, 2 bloki). Rozczarował Xavier Tillman Sr. (2 pkt; 1/6 z gry).

Orlando Magic – Boston Celtics 103:102

Statystyki na ESPN

  • Trener Ime Udoka nie mógł tej nocy skorzystać z usług Jaylena Browna i Ala Horforda, którzy przechodzą obecnie kwarantannę, a także Jaysona Tatuma, Marcusa Smarta, Dennisa Schrodera i Josha Richardsona, którzy otrzymali kilka dni odpoczynku. Pomimo poważnych braków kadrowych Boston Celtics byli w stanie postawić się Orlando Magic, a o zwycięstwie zadecydowała świetna czwarta kwarta gospodarzy.
  • Na ok. 12 sekund przed końcową syreną przy prowadzeniu Celtów 101:102 „trójkę” spudłował Garrison Mathews. Po zbiórce Robina Lopeza piłka trafiła w ręce 24-letniego Jeffa Dowtina, który przez dłuższy czas wahał się, jak zakończyć akcję. Ostatecznie skrzydłowy zdecydował się na rzut z odchylenia ponad Samem Hauserem i dał tym samym zwycięstwo Magic.
  • Pomimo porażki kilku zawodników C’s zasłużyło dziś na wyróżnienie. Świetne zawody rozegrał Aaron Nesmith, autor 23 punktów, 4 asyst i 3 zbiórek. Nieco skromniejsze zdobycze dorzucili Romeo Langford (12 pkt), Payton Pritchard (10 pkt), a także wchodzący z ławki Theo Pinson (11 pkt) czy Jabari Parker (10 pkt). Nie najgorzej zaprezentował się też Robert Williams III, który w 23 minuty skompletował 8 oczek, 7 zbiórek, 2 przechwyty i 2 bloki.
  • Po stronie Magic najlepszym punktującym był R.J. Hampton, zdobywca 20 oczek i 8 zbiórek. Nieco mniej skuteczni byli zawodnicy wyjściowej piątki. Cole Anthony miał problemy z odnalezieniem drogi do kosza i trafił jedynie 5 z 14 rzutów (11 pkt). Mo Bamba do 10 punktów dołożył aż 5 bloków, z kolei Wendell Carter Jr. otarł się o double-double (13 punktów, 9 zebranych piłek). Autor zwycięskiego rzutu Jeff Dowtin zakończył mecz z 10 oczkami na koncie.

New York Knicks – Detroit Pistons 108:100

Statystyki na ESPN

  • Po obu stronach o nie najlepszej nocy mogą mówić zmiennicy. Role pierwszoplanowe odegrali dziś przede wszystkim zawodnicy wyjściowych piątek. New York Knicks zwycięstwo zapewnili sobie dopiero w czwartej kwarcie, kiedy to po serii 15:2 znacząco odskoczyli (108:92). Detroit Pistons próbowali jeszcze gonić wynik, ale trafienia Franka Jacksona i Jeramiego Granta pozwoliły jedynie zniwelować rozmiary porażki.
  • Ze świetnej strony pokazał się Julius Randle. Skrzydłowy NYK jest ewidentnie gotowy do rozpoczęcia nadchodzącego sezonu. Dziś 26-latek zdobył 29 punktów, 11 zbiórek i 5 asyst. Kapitalne zawody rozegrał też Taj Gibson, który był o krok od skompletowania efektownego double-double (21 punktów, 9 zbiórek, 9/14 z gry). Derrick Rose dołożył 14 oczek i 5 asyst, z kolei RJ Barrett 12 punktów, 7 zbiórek i 6 asyst, choć miał poważne problemy ze skutecznością (3/11 z gry, 1/5 za trzy). W kadrze meczowej zabrakło m.in. Kemby Walkera, Mitchella Robinsona czy Nerlensa Noela.
  • Czterech z pięciu zawodników wyjściowej piątki „Tłoków” zdołało osiągnąć pułap 10 punktów. Najwięcej zdobył Jerami Grant, który zaaplikował rywalom 18 oczek. Dobrze spisali się też Frank Jackson (15 punktów, 7 zbiórek) i Saben Lee (14 pkt). Problemy ze skutecznością miał natomiast Josh Jackson, przez co dorzucił „tylko” 10 punktów. Isaiah Stewart dołożył z kolei solidne 7 oczek i 8 zbiórek.

Oklahoma City Thunder – Denver Nuggets 108:99

Statystyki na ESPN

  • Dzisiejszy mecz był dla obu ekip okazją na pierwsze zwycięstwo w tegorocznym okresie przygotowawczym. Denver Nuggets nie wykorzystali jednak tej szansy pomimo obecności Nikoli Jokicia (22 punkty, 12 zbiórek, 5 asyst, 3 przechwyty), Monte Morrisa (9 pkt), Michaela Portera Jr’a. (15 punktów, 6 zbiórek) czy Aarona Gordona (3 pkt; 1/8 z gry).
  • OKC Thunder od początku postawili się przyjezdnym, prowadząc różnicą nawet 13 oczek w drugiej kwarcie (39:26). Po przerwie przewaga gospdarzy wzrosła do 21 punktów (82:61), przez go podopieczni Michaela Malone’a zmuszeni byli gonić wynik. Świetnie po przerwie prezentowali się jednak Josh Giddey, Isaiah Roby i kilku zmienników, przez co „Grzmoty” były w stanie utrzymać prowadzenie do końcowej syreny i odeniść tym samym pierwsze zwycięstwo tego presezonu.
  • Najlepiej punktującym zawodnikiem Thunder był dziś Darius Bazley, autor 16 oczek i 8 zbiórek. Nieco mniej, bo po 14 punktów dorzucili Luguentz Dort, a także wspomniani Josh Giddey i Isaiah Roby. Skutecznie swoje minuty wykorzystał Tre Mann, który dołożył 12 punktów. Po raz kolejny poniżej oczekiwań zagrał Shai Gildegous-Alexander, który w 27 minut skompletował tylko 9 oczek i 4 asysty. Choć okres przygotowawczy rządzi się swoimi prawami, a zawodnicy z górnej półki chcą jedynie przygotować swoje ciała do intensywnego sezonu, to występy Shaia mogą budzić niepokój wśród sympatyków OKC.

Utah Jazz – Milwaukee Bucks 124:120

Statystyki na ESPN

  • Kwestia zwycięstwa w najciekawiej zapowiadającym się tej nocy pojedynku była otwarta do samego końca. Na niespełna 4 minuty przed syreną Milwaukee Bucks prowadzili skromnie 116:115. Sprawy w swoje ręce wzięli wówczas Elijah Hughes, Derrick Alston Jr. i Jared Butler. Zmiennicy Utah Jazz zdołali odzyskać prowadzenie i regularnie powiększać jego rozmiary, jednocześnie powstrzymując ataki drugiego garnituru „Kozłów”, co ostatecznie umożliwiło im drugie zwycięstwo w tegorocznym sezonie przygotowawczym.
  • Wcześniej jednak na parkiecie przez kilkanaście minut znajdowały się największe gwiazdy obu ekip. Świetne zawody rozegrali Giannis Antetokounmpo (21 punktów, 5 asyst, 6 zbiórek; 9/12 z gry) i Khris Middleton (25 punktów, 5 zbiórek; 9/14 z gry). Jrue Holiday dołożył 13 oczek i 5 asyst, a Brook Lopez 11 punktów i 6 zbiórek. Sposród rezerwowych najbardziej wyróżnił się Jordan Nwora, autor 13 punktó i 4 asyst.
  • Po stronie Jazzmanów najważniejszy tercet przebywał na parkiecie nieco krócej, co miało bezpośrednie przełożenie na wykręcone przez nich liczby. Donovan Mitchell skompletował jedynie 12 punktów i 2 asysty, Mike Conley dorzucił 13 oczek, z kolei Rudy Gobert do 7 punktów dołożył 5 zebranych piłek. Dobrze ograniczony czas wykorzystał Bojan Bogdanović, autor 14 punktów. Główną rolę odegrało dziś jednak inne „trio”. Jordan Clarkson zdobył 18 punktów i 8 zbiórek, Jared Butler rzucił 16 punktów i rozdał 7 asyst, z kolei Elijah Hughes po imponującej końcówce zakończył mecz z dorobkiem 12 oczek (3/4 za trzy).
  • Utah Jazz zakończyli tym samym okres przygotowawczy. Podopieczni Quina Snydera rozgrywki zasadnicze rozpoczną 20 października starciem z Oklahoma City Thunder. Bucks czeka z kolei jeszcze jeden mecz kontrolny. Ich rywalem będą Dallas Mavericks.




3 KOMENTARZE

  1. Fajnie to wygląda dla Suns. Shamet i McGee już dobrze się zgrali z zespołem, Jalen Smith też bardzo solidnie w tych pre-season miał średnią bliską 10pkt, zaczyna wyglądać jak taka solidna 1/3 Aytona 😀 Wiadomo że preseason i zespoły więcej ćwiczą niż grają, ale jednak trochę widać kto gra już teraz dobrze, a kto jest w ciemnej…

    • McGee wygląda rzeczywiście mocno. I to jest pocieszające w kontekście telenoweli z DeAndrzejkiem. Z Jalenem jest taki problem, że kilka gierek sparingowych na parkiecie a potem 90% sezonu na ławce słabo stymuluje rozwój. Ciężko mu będzie rozwijać jego potencjał. Chyba, że rzeczywiście dostanie więcej szans w tym sezonie. Kibicuję mu i trzymam za niego kciuki. A Shamet? Trafiony umocniony!

    • Cryboy > ja mam nadzieje, że Jalen „dostanie” minuty Sarica 🙂 Shamet i Payton mogą być cennym uzupełnieniem, bardzo dobrze to wyglądało w pre-season. W zeszłym sezonie Phoenix miało „krótszą ławkę”. Teraz rezerwowi dają nowej jakości, jest pełna wymienność na pozycjach – nawet ten Nader jakoś się rusza 😀

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here